Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Maciuś, śpiący królewicz. Odszedłeś bez zapowiedzi…

MACIEJ SALAWA
Archiwum prywatne
Udostępnij

Kiedy jest nam bardzo źle, przypominamy sobie słowa Twojej siostry. Dzień po Twoim odejściu, z troską zaczęła się o Ciebie dopytywać. Czy w niebie miałeś już śniadanie, czy nie musisz jeść już przez rurę w nosku, czy jak mieszkasz z Aniołkami to znaczy, że jesteś zdrowy?

8 grudnia 2015. Papież w Watykanie otwiera Drzwi Święte Roku Miłosierdzia, a w naszym życiu otwiera się zupełnie nowy, nieznany etap. Na rutynowym badaniu USG lekarz stwierdza, że w Twojej małej główce brakuje wielu ważnych narządów, że jeśli w ogóle urodzisz się żywy, to będziesz bardzo chory i cierpiący. W jednej sekundzie mój stan błogosławiony zamienia się w stan wielkich lęków i niepewności. Ciągle dotykam brzucha, nerwowo sprawdzam, czy się jeszcze ruszasz.

Mario czy już wiesz, kim okaże się syn, twój mały chłopiec… – śpiewa Kuba Badach w tamte adwentowe dni. Bo my już wiemy. Wiemy, że choć nie mieliśmy jeszcze okazji się z Tobą przywitać, prawdopodobnie wkrótce będziemy musieli się z Tobą żegnać…

 

Papież Franciszek przytula Twoją główkę

1 kwietnia 2016. Tak, prima aprilis to najlepsza data na Twoje urodziny. Jeszcze dzień wcześniej lekarze dawali Ci 10% szans, że urodzisz się żywy. Dziś dostajesz 8 punktów w skali Apgar i masz się całkiem nieźle. Po raz pierwszy pokazujesz, jak bardzo lubisz sobie żartować z diagnoz lekarskich. Pierwszy i nie ostatni. W nas odradza się nadzieja. U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe – czytamy w tamtych dniach w Ewangelii… I kurczowo łapiemy się tych słów.

Lipiec 2016. Razem z pielgrzymami z całego świata śpiewamy: Wznoszę swe oczy ku górom, skąd. Przyjdzie mi pomoc; Pomoc od Pana, wszak Bogiem On. Miłosiernym jest!  W tym międzynarodowym tłumie Ty… prawdopodobnie najmłodszy wśród pielgrzymów. Modlimy się o cud. Bo skoro Pan pozwolił przyjść Ci na świat, chyba nie po to, żebyś na nim cierpiał… – tłumaczymy sobie po ludzku. Modli się również sam papież Franciszek. Mocno przytula Twoją małą, chorą główkę i błogosławi Ciebie, Twoją starszą siostrzyczkę i nas…

 

Boże, po co cierpienie tych najmniejszych?

Jesień 2016. Boże, mój Boże… czemuś mnie opuścił – to jedyna modlitwa, jaka w tym czasie przechodzi nam przez gardło. Jedni rodzice chodzą z dziećmi na plac zabaw – my codziennie biegamy po lekarzach i rehabilitacjach. Inne matki mogą karmić swoje pociechy piersią, my walczymy, żeby w ogóle dać Ci jeść. Nie potrafisz ssać i każdy Twój posiłek trwa godzinami. I jeszcze te infekcje, które ciągle zatrzymują nas w szpitalu. Nie ma w nas zgody na Twoją chorobę. Jest złość, coraz większe zmęczenie. Boże, po co cierpienie tych najmniejszych? krzyczymy z żalem… Odpowiedź nie przychodzi.

6 grudnia 2016. Świat obdarowuje się prezentami z okazji mikołajek, a my dostajemy nasz najpiękniejszy, ale też najtrudniejszy prezent. Z oddziału onkologii Centrum Zdrowia Dziecka, po tygodniach w szpitalach, wreszcie wracamy do domu. Trafiamy pod opiekę Warszawskiego Domowego Hospicjum Dziecięcego. Pod koniec listopada po prostu usnąłeś, a straszny rezonans wytłumaczył, że to przez poważne zmiany nowotworowe w okolicach pnia mózgu. Cios, którego się nie spodziewaliśmy. Świat czeka na Boże Narodzenie, a nasz Adwent zamienia się w czekanie na… śmierć dziecka. W ocenie lekarzy może się tak zdarzyć, że nie dożyjesz do świąt.

 

Twoja siostra najchętniej bawi się w szpital

1 kwietnia 2017. Twoje pierwsze urodziny. Jest tort i świeczka. Są balony i tłumy gości. I ogromna radość, że doczekałeś tego dnia… Wszak tyle razy już zapadał na Tobie śmiertelny wyrok. A Ty? A Ty nic sobie z tego nie robisz… słodko śpisz w swoim łóżeczku. My przeszliśmy przyśpieszony kurs pielęgniarstwa. Nawet Twoja starsza siostra najchętniej bawi się w szpital – cewnikuje swoje lalki, karmi je przez sondę. Powtarza wszystko to co robimy my, kiedy opiekujemy się Tobą.

Coraz rzadziej pytamy się, o co w tym wszystkim chodzi… Ufamy.

27 listopada 2017. Wczoraj, w niedzielę Chrystusa Króla, w Ewangelii czytaliśmy, że kto przyjmuje jednego z tych moich najmniejszych, mnie samego przyjmuje. Czuliśmy, że Kochany to o Tobie te słowa. Że wraz z Tobą, Tym najmniejszym i bezbronnym, do naszej rodziny przychodzi sam Chrystus.

Za kilka dni minie rok jak staliśmy się małym domowym szpitalem. Nawet przestaliśmy wierzyć Królewiczu w Twoją diagnozę, bo przecież z takim rozpoznaniem medycznym nie miałeś prawa już żyć…

I wtedy Ty, bez zapowiedzi, jak gdyby nigdy nic, odchodzisz…

Choć żegnaliśmy się z już z Tobą wielokrotnie, choć niejednokrotnie modliliśmy się o spokojną śmierć dla Ciebie, bo tak nieludzkie było Twoje cierpienie – okazało się, że nie da się oswoić umierania. Jesteśmy na to nieprzygotowani.

 

Czy Maciuś jadł już w niebie śniadanie?

30 listopada 2017. Na dworze biało. Twoja starsza siostra powiedziała, że to Ty od Aniołków ten śnieg nam zesłałeś. Białe są również ornaty księży, którzy sprawują Twój pogrzeb. I morze kwiatów, na Twojej trumience. Nie wypowiedziałeś nigdy żadnego słowa, nie miałeś konta na FB, a żeby się z Tobą pożegnać do kościoła przybyły tłumy. Żyłeś tylko 605 dni na tym świecie, a każdy z nich poruszał serca wielu. Choć w czasie Twojej choroby, nie raz było nam bardzo trudno, nigdy nie czuliśmy się w niej sami. A ja często siedząc przy Twoim łóżeczku nuciłam sobie pod nosem pieśń wielkanocną: Przychodzisz do nas Panie, mimo drzwi zamkniętych… Bo czułam, że nawet siedząc prawie cały czas w domu, dużo dobra nas ciągle spotyka.

Kochany! Tęsknimy. Tak nienaturalne jest pochować własne dziecko. Nawet słownik tego nie ogarnia. Są wdowy, sieroty. A jak nazwać rodziców w żałobie?

Kiedy jednak jest nam bardzo źle, przypominamy sobie słowa Twojej starszej siostry. Dzień po Twoim odejściu, przy śniadaniu z troską zaczęła się o Ciebie dopytywać. Czy w niebie miałeś już śniadanie, czy nie musisz jeść już przez rurę w nosku, czy masz otwarte oczka i czy jak mieszkasz z Aniołkami to znaczy, że jesteś zdrowy. Kiedy na wszystkie pytania uzyskała twierdzącą odpowiedź, odetchnęła z ulgą. Tak, wiary powinniśmy się od Was uczyć. Najmniejszych.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail