Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Dobre historie

„Mój kochany Rudzielec jest już u Jezusa”. Zmarła żona Marka Gungora

MARK GUNGOR Z ŻONĄ

Mark Gungor/Facebook

Ewa Rejman - publikacja 16.12.17

„Dziś o 12.20 mój kochany Rudzielec poszedł w ramiona Jezusa” – napisał na Facebooku o śmierci swojej żony Mark Gungor, popularny mówca, pastor, autor cyklu „Przez śmiech do lepszego małżeństwa”.

Kilka dni temu na swoim profilu Mark relacjonował, że jego żona właśnie się przebudziła, spojrzała na niego i powiedziała: „Chcę już odejść”. „W porządku kochanie. Idź naprzód i biegnij prosto w ramiona Jezusa. Będę czekać zaraz za tobą” – odpowiedział.

Debbie Gungor. Rak i zaprzestanie leczenia

Debbie przez wiele lat walczyła z rakiem piersi. W ostatnich tygodniach jej stan bardzo się pogorszył. Lekarze uznali, że dalsze leczenie jest bezcelowe i polecili skupić się na zapewnieniu jej opieki paliatywnej. Kiedy usłyszała, że po ludzku nie ma już szans na wyzdrowienie po jej policzkach zaczęły spływać łzy. „Wszystko OK, skarbie. To jest to, na co czekaliśmy, odkąd w wieku szesnastu lat oddaliśmy nasze życie Jezusowi – zobaczenie Go twarzą w twarz” – wyszeptał jej do ucha mąż. Posłała mu delikatny uśmiech.

Mark prosił o modlitwę za ich rodzinę. Miał nadzieję na cud, ale widział, że żona powoli odchodzi.

Życie jest krótkie. Poświęć kilka minut, żeby przytulić swoją drugą połówkę. Może cię czasem doprowadzać do szału i nieludzko irytować, ale jest to osoba, która celowo wybrała, że chce przeżyć swoje życie z tobą. Kochaj ją. Ciesz się nią. Nigdy nie wiesz, jak długo jeszcze będziesz ją miał – pisał.

Zaczął zauważać drobiazgi, które wcześniej nie miały dla niego większego znaczenia. Na przykład to, że rośliny w domu trzeba jednak od czasu do czasu podlewać. „Kiedy Bóg powiedział, że nie jest dobrze, żeby człowiek był sam, wyraźnie miał na myśli mnie” – zażartował.

Zdążyli jeszcze spędzić ze sobą Święto Dziękczynienia i urodziny Marka.




Czytaj także:
Ona umierała, a on stał pod krzyżem. Teraz jego żona będzie błogosławioną

Narodziny i śmierć są podobne

W ostatnich dniach życia Debbie, Mark siedział przy niej i patrzył, jak zmaga się z bólem i walczy o każdy oddech. Przyjaciółka rodziny – Connie Caronna – wysłała do niego w tym czasie list, którym postanowił się podzielić na swoim Facebooku.

Narodziny i śmierć dla dzieci Boga są bardzo podobne. Ekstremalny stres i presja zmusza cię do wyjścia z bezpiecznego, znanego świata do dziwnego nowego świata, w którym twoje pojawienie się jest z niepokojem oczekiwane i oklaskiwane przez tych, którzy cię poprzedzili. Ale ty jesteś przygnieciony i dostajesz już świra w czasie tego swojego przybycia, bo przechodzenie przez proces rodzenia jest naprawdę okropne. Patrząc na kogoś, kto wchodzi w to „drugie życie” wszystko, co widzimy to tylko presja, stres, ból i świadomość, że świat, w który wchodzimy jest dla nas nieznany. I tak jak brat bliźniak pozostawiony w łonie – czujemy się samotni i nie widzimy sensu w tym, co także nam niedługo się wydarzy. W czasie, kiedy my walczymy, żeby znaleźć w tym jakiś sens, nasz brat jest już spokojny, przytulony przez Rodzica i patrzy ze zdziwieniem w Jego kochające oczy – pisze Connie.




Czytaj także:
„W zdrowiu i w chorobie…” – jak małżeństwo trwające pięć dni pokonało raka

Pożegnanie

W komentarzach do Marka płyną kondolencje i zapewnienia o modlitwie z całego świata. W wielu z nich można przeczytać o nadziei na spotkanie z Debbie i pewności, że jest teraz bezpieczna w ramionach Jezusa, którego tak pragnęła. „Już za Tobą tęsknimy Debbie. W dobrych zawodach wystąpiłaś, bieg ukończyłaś” – piszą internauci. „Twój kochany Rudzielec jest już w domu Boga” – dodają.

„Mark, jestem smutny z powodu Twojego bólu, ale szczęśliwy, gdy myślę o Niej” – czytam w komentarzu, który najmocniej przykuwa moją uwagę.


DRUŻYNA B

Czytaj także:
Sposób na zrzędliwego męża. Seks? 

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
małżeństwośmierć
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail