Aleteia

Wkurzony swoją samotnością? Jak przeżywają to mężczyźni

MĘŻCZYZNA NA PUSTYNI
Noam Jordan/Unsplash | CC0
Udostępnij

Coraz więcej spełnionych zawodowo mężczyzn szuka sposobów na poprawę swoich relacji z kobietami. Maciek i Łukasz opowiadają jak to jest i co im dały „Warsztaty dla wkurzonych swoją samotnością”.

Kiedyś będę w związku, już teraz chcę się do tego przygotować

„W pierwszej chwili nie chciałem. Nie byłem samotny, miałem ludzi wokół siebie. Odczuwałem jednak brak bliskiej relacji z kobietą. Pomyślałem więc, że spróbuję. Od razu pojawiły się obawy – a jeśli spotkam tam znajomych? Musiałem się przełamać”. Maciek ma 34 lata i jest nauczycielem WF–u.

Łukasz, 31–letni informatyk znalazł się tam z innych powodów niż Maciek czy większość uczestników. Nigdy nie miał problemu z samotnością. Był w trzech związkach, w każdym powyżej 3 lat. Po tym, jak kolejna relacja rozsypała się stwierdził, że coś jest nie tak.

Ostatnia kobieta wydawała mu się taka ułożona, porządna i dobra. Oboje wkładali dużo pracy w związek. „Chcieliśmy przeskoczyć wszystkie różnice, a i tak nie wyszło. Stwierdziłem, że trzeba ustalić, co jest nie tak, bo za chwilę znów będę z kimś i znowu coś schrzanię”.

 

Przychodzi trener do drużyny

„Pierwsze zajęcia były trudne, nikt nikogo nie znał, byliśmy w różnym wieku, myślałem: no to jesteśmy! Samotniaki…”. Maciek był niepewny na początku pierwszego spotkania. Ale czuł, że jest w dobrym miejscu. Widział fachowość. Osoba prowadząca była jak trener, który przychodzi do drużyny i chce z nią coś osiągnąć.

Łukasza zaskoczyło to, że warsztaty to głównie praca nad sobą. „Zrozum siebie, wtedy dużo rzeczy będzie się działo inaczej” – słyszał, a także: „Myśl o sobie”, „Co czujesz?”.

„To była dla mnie nowość i podstawowy problem. Moja odpowiedź na pytanie: co czuję?, brzmiała: nie wiem” – mówi Łukasz. „Jutro będę wiedział. Jak przemyślę. Na drugim albo trzecim spotkaniu już wiedziałem, że znowu zadadzą to pytanie, więc przygotowałem się i powiedziałem – wiecie co, jak zwykle nie wiem, ale przygotowałem się (śmiech). Już wczoraj myślałem nad tym, co będę dzisiaj czuł i mam odpowiedź!”.

Łukasz nie był w stanie skontaktować się ze swoimi uczuciami i nie pozwalał sobie na to. Co, jak mówi, miało swoje skutki. Nigdy nie czuł się tak naprawdę głęboko szczęśliwy, nie cieszył się z towarzystwa bliskiej mu kobiety. „A to działa w dwie strony – mówi. – Bo mija rok, dwa, trzy, ta osoba już mnie dobrze zna i widzi, że ja nie czerpię radości z jej towarzystwa i zastanawia się, co jest nie tak”.

 

Miej serce i patrz w serce

W trakcie warsztatów uczestnicy zaczynają sobie ufać. Maciek opowiada, jak to jest: „Otwieramy się przed sobą. Kiedy poznajemy siebie wzajemnie, zaczynamy siebie lubić i akceptować, z duszy, z serca. Bo na początku, gdy patrzymy na siebie tak fizycznie, to w głowach powstają oceny”.

Z czasem uczestnicy zaczynają się wspierać, traktować z dobrocią. To daje ukojenie. „Niby wszystko jest dostępne dzisiaj w internecie – mówi Maciek. – Myślałem, że to jakieś kolejne szkolenie. A to jednak coś więcej. Po kilku spotkaniach wytwarza się w grupie braterska atmosfera”.

 

Pokaż kotku, co masz w środku

„Jestem szczęśliwy, że zrobiłem to, bo głębiej mogę zajrzeć w siebie. W dzisiejszych czasach mężczyzna doświadcza dużej presji – jak wyglądać, co mieć, co jeść… I jeśli nie ma do tego zdrowego podejścia, to leci w dół. Jak ja leciałem. I pojawiają się stany depresyjne, załamanie”.

Maćkowi wydaje się, że dzisiaj facetom jest ciężko, bo nie ma miejsca, być może nie ma go w głowach mężczyzn, żeby mówić szczerze. Mogą zostać odebrani jako słabi, nie dający rady, zniewoleni, zakompleksieni. To jest wstydliwe.

Maciek dodaje jednak, że lepiej jest mówić o tym, co się ma w środku. „Nawet jeśli będziesz tym zażenowany i będziesz się gorszyć sobą, to ulga jest niewspółmierna. I ktoś może Ci powiedzieć – ja też tak mam. Wtedy wiesz, że nie jesteś sam”.

 

Zrozumieć kobietę – mission impossible?

Dla Maćka niesamowite w warsztacie z grupą było też to, że dowiedział się bezpośrednio od kobiet, co w nim jest ważne dla nich. Jak go widzą, czego potrzebują w związku.

„Fajną rzeczą i zaskoczeniem było to, że kobiety mówiły, że chcą czuć się bezpiecznie. Albo, że istotne jest poczucie humoru. Rozmawialiśmy później z chłopakami o tym, że nie wiedzieliśmy tego”.

Dla Maćka wartością jest też wolność, jakiej doświadczył. „Nie musiałem się popisywać i kogoś grać. Mogłem być sobą i okazało się, że to może być pociągające. Odpuściłem sobie. To daje ulgę”.

Na tych warsztatach nikt nikogo do niczego nie zmusza. Gdy jesteś gotowy, wtedy coś mówisz. „Kiedy mówię kolegom, że warto pójść na te zajęcia, niektórzy się obruszają. Krępuje ich to, wstydzą się. Myślą, że to jest niemęskie i boją się zaglądać w swoje emocje”.

 

Coś więcej niż Instrukcja Obsługi Kobiety

„Większe spojrzenie na siebie, radość z towarzystwa innych ludzi, cieszenie się samym sobą” – Łukasz wymienia zyski z udziału w warsztatach. „Nie wiem, czy to uzdrowiło mój związek. To raczej pomogło mnie samemu. Nauczyli mnie siedzieć i gapić się na chmury i cieszyć się z tego”.

Dla Łukasza wartościowe jest też to, że nie otrzymał instrukcji zdobycia i obsługi kobiety, ale umiejętność zrozumienia siebie. „Bo to w tobie coś siedzi, skoro nie masz tej dziewczyny, skoro ona nie trzyma się ciebie całe życie” – mówi.

Łukasz opowiada o tych spotkaniach, jak o zabawie w lustro. Podobało mu się, że mógł pomagać innym mówiąc, jak ich widzi, ale usłyszał też, jak jest odbierany, nie musiał sobie tego wymyślać. To był dla niego ogromny krok do przodu. Niezręczny, nietowarzyski, nieodpowiednio, dziwnie zachowujący się w interakcjach międzyludzkich – tak myślał o sobie. A usłyszał: „Z tobą dobrze spędza się czas”.

 

Geolokalizacja uczuć

„Dzięki temu mogłem zmienić swój obraz siebie i mam mniej obaw w relacjach. Wreszcie czerpię radość z towarzystwa innych ludzi, no i tej dziewczyny. Wstaję rano i wiem, co mi w głowie siedzi i nie tylko w głowie, w brzuchu też”.  Łukasz już wie, gdzie zlokalizować swoje emocje. „Te warsztaty pozwoliły mi zobaczyć, że jestem szczęśliwy i pokazywać to tej drugiej osobie”.

Na pytanie, czy warto brać udział w takich warsztatach odpowiada: „Warto. Lepiej zrozumiesz siebie, będziesz wiedział, kiedy jesteś niezadowolony, kiedy zadowolony. To działa też przy dobieraniu partnera. Pewnego dnia spotkasz odpowiednią osobę i dużo mocniej odczujesz, że to jest to. Spojrzenie w siebie bardzo ułatwia te obie rzeczy. I selekcję na poziomie szukania człowieka i cieszenie się związkiem”.