Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Narodziny Boga kontra ajerkoniakowe latte – dlaczego święta nie muszą pachnieć cynamonem

FIGURKA Z DZIECIĄTKIEM JEZUS
Adriana Varela Photography/Getty Images
Udostępnij

Ja obchodzę święto liturgiczne, rozkochana w kobiecie pełnej łaski, która powiedziała „tak” planowi radykalnej miłości, niezależnie od społecznych oczekiwań i reakcji.

Z roku na rok świąteczne dekoracje pojawiają się w sklepach jeszcze wcześniej niż poprzednio. I to wcale nie dlatego, żeby przypomnieć nam o zbliżającym się przyjściu Chrystusa. Nasza skomercjalizowana kultura potrzebuje raczej dodatkowych tygodni, by zarobić na lampkach choinkowych i błyskotkach.

Przygotowania do świąt stały się ogromna pracą. Jest tyle prezentów do kupienia i tony pieniędzy do wydania… Ale piękno Bożego Narodzenia traci swoje znaczenie w tym świecie zahipnotyzowanym pieniędzmi. Zamiast zastanawiać się, po co właściwie kładziemy prezenty pod choinką, myślimy jak zarobić i ile na co wydać.

 

Boże Narodzenie – jedyny taki czas w roku

Ale Boże Narodzenie to przecież o wiele więcej niż prezenty! Dla mnie to ukochany czas w roku. Moja rodzina ma kilka własnych tradycji. Nic nie pozwala bardziej poczuć zbliżających się świąt niż siedzenie w piżamach albo jeżdżenie dookoła osiedla, by podziwiać bożonarodzeniowe światełka i zajadać przy tym czekoladę. Albo ustawianie choinki w Wigilię i wspominanie Gwiazdek z przeszłości. Najbardziej lubię, kiedy w bożonarodzeniową noc siadamy wszyscy razem i otwieramy prezenty zrobione własnoręcznie przez młodsze rodzeństwo.

Ja obchodzę święto liturgiczne, rozkochana w kobiecie pełnej łaski, która powiedziała tak planowi radykalnej miłości, niezależnie od społecznych oczekiwań i reakcji. Uwielbiam pokorną obecność mężczyzny, który powiedział tak odpowiedzialności bycia ziemskim ojcem naszego Boga i chronienia Świętej Rodziny. Mam też ogromny szacunek dla najniższych z najniższych – pasterzy, którzy jako pierwsi usłyszeli „Nie bójcie się”. To właśnie oni stali się misjonarzami, którzy rozpowszechniali informację o wcielonym Bogu. Kocham ten świat, zmęczony długim oczekiwaniem na Zbawiciela.

 

„Ludzie są przeznaczeni do miłości…”

Wcale nie potrzebujemy śniegu pod nogami i światełek na poręczach, by wydarzyło się Boże Narodzenie. Chrystus przyszedł do nas jako dziecko, a potem żył na ziemi i dał nam swoje ciało i krew, niezależnie od naszego uznania i świętowania. Jego miłość – cicha i zdolna do poświęceń jest czymś, co powinniśmy naśladować w każdym dniu naszego życia, a nie tylko przez 30 zimowych dni.

Gdyby nawet nie było drzewek, żadnych uroczystości i świateł na głównej ulicy, nie ma to znaczenia. Piękno Bożego Narodzenia jest bowiem w ludziach, w relacjach. Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Ludzie są przeznaczeni do miłości, a rzeczy są przeznaczone do użytku”.

Dlatego moja miłość do okresu bożonarodzeniowego nie jest zawinięta w papier. Znajduję ją w pięknie rodziny zgromadzonej przy stole. I podczas pasterki oświetlonej świecami i radością tych, którzy na co dzień rozrzuceni po całym kraju w końcu mogą się spotkać.

Kolędy zaraz zaczną wypełniać mój dom, a po głowie będą krążyć myśli: jak mogę zaskoczyć swoich bliskich? Jak pokazać im, że są dla mnie tak istotni? Najważniejszy w tym wszystkim nie będzie jednak mężczyzna w czerwonym ubraniu, ale Dzieciątko owinięte w pieluszki. Być może reszta świata uzna mnie za szaloną, ale nie mogę już doczekać się narodzin Boga, który zmarł, by mnie poznać. I by zostało to oficjalnie uznane, wcale nie potrzebuję świątecznej, ajerkoniakowej latte z największej na świecie sieci kawiarni.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!