Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Styl życia

Założył TOPR. A potem oddał życie za Ojczyznę

MARIUSZ ZARUSKI

Wikipedia | Domena publiczna

Stefan Czerniecki - publikacja 20.12.17

Mariusz Zaruski kochał góry i chciał, aby ginęło w nich jak najmniej ludzi, ratował ich. Poznajcie historię prawdziwego bohatera.

Napisano o niej chyba już wszystko. Poświęcano rozdziały książek. Tworzono wiersze. Była nawet bohaterką filmu. O Orlej Perci trudno napisać dziś coś odkrywczego. Coś oryginalnego.

Bo to, że stanowi jeden z najtrudniejszy tatrzańskich szlaków, wie chyba każdy. Ze statystyk TOPR wynika, że to właśnie tutaj dochodzi do 12% wszystkich wypadków śmiertelnych na terenie całych Tatr (głównie latem i wczesną jesienią, gdy turystów zaskakuje zalegający tam śnieg). Nie tak dawno liczba osób, dla których widok z jedynej polskiej via ferraty stał się ostatnim w ich życiu, przekroczyła sto. Pierwszą z nich był młody Rosjanin.




Czytaj także:
Fascynujące początki TOPR. „Górale uważali swoich gości za skończonych niedołęgów”

Wypadki chodzą po górach

Nazywał się Jan Drege. 23 sierpnia 1911 roku wybrał się z dwiema siostrami na Granaty. W górach zastał ich zmrok. Zgubili szlak. Młody chłopak kazał siostrom zaczekać i rozpoczął samodzielne poszukiwania bezpiecznego zejścia. Zaczął schodzić na skróty, w dół. Natrafił na stromy żleb. Postanowił ześlizgiwać się nim coraz to niżej i niżej. Kilkanaście metrów w dół aż wreszcie zniknął zupełnie swoim siostrom z oczu. Więcej go już nie zobaczyły. Drege dotarł na platformę ponad przewieszką w niezwykle stromym i długim kominie. Poleciał w dół. Sto metrów.

Trzy lata po nim, również latem, nad żleb nazwany jego imieniem dotrze rodzeństwo: Maria i Bronisław Bandrowscy wraz z ich wspólną znajomą Anną Hackbeilówną. Ci również zgubią drogę i podobnie jak Drege trafią do śmiercionośnej pułapki stromego żlebu. Tym razem pierwsza po pomoc wyruszy kobieta. Za kilka godzin jej ciało – podobnie jak ciało Drege’a – poleci w ponad stumetrowy uskok pod Żółtą Turnią. Spanikowane rodzeństwo przetrzyma jeszcze kilka nocy na skalnej półce, bezsilnie oczekując pomocy. Z czasem sporządzą z plecakowych rzemyków imitację liny, na której spuszczą się jeszcze niżej…

Dotrą do maleńkiej półki skalnej, odcinając sobie w ten sposób jedyną drogę powrotu. Pod nimi będzie jedynie czarna toń pustki. Bez jedzenia, bez wody, przemarznięci i pozbawieni cieplejszych ubrań stracą wkrótce ostatnie resztki nadziei. Piątego dnia około godziny trzynastej wyrzucający sobie w sumieniu winę za całą tę sytuację Bronek nie wytrzyma. Skoczy na oczach siostry w przepaść.

Marysia Bandrowska zostaje sama. Widząc, że dalsze ześlizgiwanie się nic już nie daje, zbiera się na odwagę. Również chce skoczyć za bratem. Jest kompletnie wyczerpana. Od tragicznej decyzji dzieli ja kilka sekund. Wtem słyszy dźwięk trąbki i głośny krzyk z dołu: „Czekać spokojnie! Idziemy!”.


SIŁA PRZETRWANIA, FILM

Czytaj także:
Zgubił się w zaśnieżonych górach. Pomoc dotarła ponad tydzień później

Człowiek renesansu

To Mariusz Zaruski, ówczesny naczelnik TOPR-u. Bohater dzisiejszego tekstu. Człowiek orkiestra. Przedstawiając tego faceta właściwie nie bardzo wiadomo, od czego zacząć… Może od fachu. Był żołnierzem. Wpierw szeregowym legionistą, następnie ułanem, wreszcie zaś generałem brygady.

Skończył jako adiutant generalny prezydenta RP, Ignacego Mościckiego. Poza tym konspirator i zesłaniec do rosyjskiego Archangielska. Marynarz i żeglarz. Oprócz wody kochał też góry. Może nawet bardziej. Bo został nie tylko taternikiem, grotołazem i instruktorem wspinaczkowym oraz narciarskim, ale także założył słynny TOPR, czyli Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. To dzięki niemu tyle istnień wróciło z gór cało.

Przy tym wszystkim Zaruski fotografował, malował, pisał wiersze, podróżował. I to właśnie ten „człowiek renesansu”, jak moglibyśmy go nazwać, pojawił się niczym spod ziemi w ową, opisaną wyżej noc z 1914 roku w nieprzeniknionych ciemnościach, przytrzymując latarkę zębami i prowadząc za sobą kolegów-ratowników podczas akcji na nieznanej do tej pory ścianie. Do historii taternictwa przejdą pierwsze słowa, jakimi powitała Bandrowska Zaruskiego. Widząc upragnionego ratownika zdoła wykrztusić z siebie jedynie:

– Ostrożnie, tam… przepaść.

Został za posterunku

Myślę dziś sobie, że Zaruski mógł się na te słowa po prostu uśmiechnąć. Oto przechodzi jedną z trudniejszych ścian w karierze. Przechodzi ją po raz pierwszy. W dodatku po zmroku. Pokonując przepaście, skalne przewieszenia, trudne kominy i żleby. Dochodząc ostatecznie do uwięzionej nad przepaścią dziewczynki.

A ta w przejęciu i pewnie też nie wiedząc, co powiedzieć, ostrzega swego wybawcę przed… przepaścią. Tą samą, w którą kilka godzin wcześniej skoczył jej brat. Tak, myślę, że bohater naszego dzisiejszego artykułu mógł być wzruszony.

Zaruski ostatecznie uratował Marysię. Nie tylko zresztą ją. Jako założyciel i naczelnik TOPR-u uratował jeszcze wielu innych. Nie do wszystkich zdążył. Chociaż bardzo chciał… To on jako pierwszy pojawił się w lawinisku, które zabrało na zawsze Mieczysława Karłowicza.

Tak żył. Z podniesioną głową. Uważny i czujny. Do końca nasłuchując wołań z tatrzańskich ścian i turni. A gdy jego misja dobiegła końca, zakatowali go enkawudziści. Wcześniej jako dowodzący „Zawiszą Czarnym” miał okazję, aby przez morze uciec z kraju. Nie chciał. Został.

To zabrzmi dość dziwnie, bo po ludzku patrząc, dziwny to wzór. Ale chyba trudno o lepszą inspirację dla mężczyzny. Wpierw ratować czyjeś życie. By na końcu oddać je za wolność i ojczyznę. Bohater.


EWELINA ZWIJACZ KOZICA

Czytaj także:
Baby w górach, czyli o ratowniczkach TOPR

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
góry
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail