Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Duchowość

Jedzenie było naszym bogiem. Co post Daniela zmienił w naszym małżeństwie?

WARZYWA W KOSZYKU

Markus Spiske/Unsplash | CC0

Jarosław Kumor - publikacja 22.12.17

Naprawdę nie wyobrażaliśmy sobie, że chęć małego resetu swojego organizmu i odkurzenie go może przełożyć się na tak wiele sfer codzienności.

O poście Daniela pierwszy raz usłyszałem w jednym z większych domów rekolekcyjnych w Polsce. Banery reklamowały, że warto przyjechać, przez 10 dni nie jeść nic z tego, co faceci na ogół lubią najbardziej i wyjedzie się odmienionym – i fizycznie, i duchowo. Nie skorzystałem, choć historia biblijna z 1 rozdziału Księgi Daniela, na której ta praktyka się opiera, jest inspirująca.




Czytaj także:
Dieta dr Ewy Dąbrowskiej: dla ciała i ducha. Czy to działa?

Post Daniela: wchodzimy w to!

Temat wrócił do mnie inną, o wiele bardziej przekonującą drogą. Od dłuższego czasu myślałem o tym, że świetnie byłoby schudnąć, poczuć się lżej, jeść racjonalnie itp. Świetnie byłoby, ale jak się za to zabrać…?

U samego progu tegorocznego Adwentu żona oznajmia mi, że naczytała się o poście Daniela, uszczegółowionym przez dietę owocowo-warzywną dr Ewy Dąbrowskiej, że jest to temat dla niej i że podejmuje w tej materii dwutygodniowe wyzwanie. A jako że słowa „podjąć wyzwanie” w moim męskim słowniku są na pewnym piedestale i działają mi na wyobraźnię, zacząłem myśleć, czy też nie powinienem.

Nie był to proces zbyt długiego rozeznawania. Po około godzinie ważenia „za” i „przeciw”, gdzie jedynym argumentem „przeciw” było moje niezdrowe przywiązanie do różnych smakołyków i mięsistych przekąsek, uznałem, że trzeba w to wejść – zwłaszcza, że w perspektywie mielibyśmy dwa tygodnie przygotowywania śniadań, obiadów i kolacji osobno dla żony i dla mnie, a mojej żonie byłoby z pewnością trudniej trwać w podjętym wyzwaniu, gdyby co chwila pachniała jej szynka, dżem czy bułeczki. Zaczęliśmy więc razem.

Najtrudniejsze pierwsze trzy dni

Wchodziłem w temat trochę nieufnie, trochę śmiejąc się z siebie i nie wykluczając, że szybko się wypiszę. Koktajle z jarmużu, jabłek i pietruszki czy wszechobecne sałatki i marchewki przez pierwsze trzy dni były próbą silnej woli, bo oboje lubimy jeść, a tu w porównaniu z nawykami żywieniowymi, zjeść nie bardzo było co.


STÓŁ WIGILIJNY

Czytaj także:
Wigilia w tym roku wypada w niedzielę. Mamy pościć czy nie?

Mocny ból głowy szybko minął i przekonałem się, że historie o tym, jak ludzie po paru dniach postu zaczynają „fruwać” nie są przesadzone. Zacząłem czuć się lekko i łatwiej było mi na co dzień funkcjonować.

Był to okres mniejszej niż zwykle ilości snu, a wysypiałem się. Największym trudem po jakimś czasie nie było jedzenie, a zimno, bo jednak zima nie jest najszczęśliwszą porą roku na post Daniela i każdy dookoła w ciepłym pomieszczeniu czuł się normalnie, a ja się trząsłem. Ale na szczęście ta wymówka nie zadziałała.

Co nam to dało?

Piszę „na szczęście”, bo wytrwałość w dwutygodniowym poście z jednej strony była umartwieniem ciała i ducha, ale z drugiej dała niewyobrażalne owoce. Bo naprawdę nie wyobrażaliśmy sobie, że chęć małego resetu swojego organizmu i odkurzenie go może przełożyć się na tak wiele sfer codzienności.

Po pierwsze: porządek w jedzeniu. Nagle przestaliśmy podjadać: a to kabanoska, a to śledzika, a to czekoladkę. Przygotowywaliśmy sobie regularne, skromne posiłki. To przyszło samo i byliśmy w szoku, że tak łatwo. No i wpłynęło na spadek wagi.

Po drugie: porządek w relacji. Kiedy usłyszałem pewnego dnia na spowiedzi, że wszystkie grzechy biorą się z obżarstwa, potraktowałem to jak przesadę. Dziś już bym tak nie powiedział. Zaczęliśmy się do siebie odnosić z większym szacunkiem. Nagle zaczęliśmy znajdować wiele więcej czasu dla siebie, który co ważniejsze udaje nam się efektywnie spożytkować: na wspólne spotkanie ze Słowem Bożym, podzielenie się tym, co ostatnio w nas się dzieje i na tej bazie na rozmowę o codziennych sprawach domowo-zawodowych, na poświęcenie jeszcze baczniejszej uwagi dzieciom. Nie mówię, że wcześniej tego nie było. Ale było o to wiele trudniej.

Po trzecie: porządek w priorytetach. Jedzenie było naszym bogiem. Post Daniela zrzucił je z piedestału, pokazał, jak wiele od niego zależało i jak bardzo tego nie dostrzegaliśmy. Wspólne wyzwanie mocno nas do siebie zbliżyło i odnowiło naszą relację, nadało jej nową jakość, wzmogło kreatywność i wyrozumiałość, pokazało jak niewiele nam potrzeba na co dzień i jak wieloma zbędnymi rzeczami i zajęciami się otaczamy, pozwoliło się wsłuchać w pewną wewnętrzną ciszę, poznać lepiej siebie.

***

Co dalej? Dziś nie jemy już samych tylko warzyw i owoców, ale też nie wróciliśmy do starych nawyków. Jemy przede wszystkim mniej i z większą świadomością. To jeden z wielu owoców tego czasu. Być może przyziemny, ale kosztujący nas zdecydowanie najwięcej wysiłku i hartu ducha. Bóg jest wielki!


KOBIETA Z CIASTKIEM

Czytaj także:
Jak jeść, żeby czuć się dobrze? 5 zasad świątecznej diety wg mentora żywieniowego

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
adwentmałżeństwopost
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail