Aleteia

Adam i Ewa – czy tak bardzo się od nich różnimy?

ADAM I EWA W RAJU
Udostępnij

Nie wypędzajmy się z „raju naszego małżeństwa”, kosztując tego co zakazane czy oskarżając się wzajemnie. Pośrodku naszego ogrodu rośnie drzewo, z którego nie można zrywać owoców – brak miłości, niewierność i nieuczciwość małżeńska. Omijajmy je szerokim łukiem.

Adam i Ewa żyli sobie dawno temu, ale czy tak bardzo się od nich różnimy? Może nie biegali ze smartfonami w dłoniach po raju, jak my teraz, ale jest jedna bardzo ważna cecha, która przez wieki się nie zmieniła i to nas łączy!

O różnicach między kobietą a mężczyzną napisano już chyba miliony artykułów i traktatów, i dzięki Bogu! Niektóre z nich pozwoliły mi inaczej spojrzeć na mojego męża, zaakceptować pewne zachowania czy przynajmniej nabrać do nich dystansu, ponieważ leżą one głęboko w Jego naturze.

 

Co łączy Adama i Ewę?

Pamiętacie tę scenę, kiedy Bóg po zerwaniu owocu z zakazanego drzewa pojawił się w ogrodzie, pytając Adama o to, co się wydarzyło, a ten od razu przerzucił winę na Ewę. Ewa „nie lepiej” – Ona z kolei zrzuciła na węża.

Czy ta scena nie wydaje Wam się dziwnie znajoma? Jest bardzo podobna do naszych współczesnych kłótni czy nieporozumień pomiędzy mężem i żoną? „To Ty miałeś to zrobić, ja robię tyle, a ty…, ty zawsze, ty nigdy, to ty nie dopilnowałeś, przecież miałaś… ”. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Człowiek zraniony grzechem pierworodnym od początku ma w sobie to, co nasi pierwsi rodzice – tendencję do oskarżania i osądzania drugiego człowieka, chęć wybielenia siebie, a także mniejszą lub większą cząstkę egoizmu.

 

Nadzy – co to znaczy?

Kiedy zakrada się grzech do relacji – zdrada, kłamstwo, złośliwość, osądzanie, czy inny – wówczas następuje dystans pomiędzy małżonkami. Stają się zupełnie kimś innym. Tak jak Adam i Ewa zaczęli przykrywać się liśćmi ze wstydu, tak my zakładamy maski, żeby coś ukryć. Czasem kamienne maski obojętności, pod którymi kryje się zranienie, głęboki smutek i chęć bycia kochanym.

Porównując historię Adama i Ewy do naszych małżeńskich kryzysów, można śmiało powiedzieć, że grzech wypędza nas z raju. Tym rajem w naszym małżeństwie jest miłość i jedność. Na ich miejsce wkracza pycha i egoizm.

 

Nieposłuszeństwo

Punktem wyjścia trudnej sytuacji (nazwijmy to w ten sposób) naszych pierwszych rodziców było nieposłuszeństwo. Bóg zakazał spożywać owoc, jednak Oni ulegli pokusie. Podobnie jest teraz. Bóg dał nam dekalog nie po to, żeby nas ograniczać, ale po to, żebyśmy byli szczęśliwi. Wprowadzić go rzetelnie w życie małżeńskie to jest wielka sztuka i szansa dla małżonków.

Już pierwsze przykazanie staje się niezłym wyzwaniem we współczesnym świecie, gdzie tak naprawdę bogiem może być wiele rzeczy, tj. praca, pieniądz, coraz częściej telefon i wiele innych rzeczy.

Ulegając pokusom oddalamy się od Boga. On jest blisko, tak jak w raju – to Adam i Ewa po grzechu próbowali się przed Nim ukryć. On – chociaż wiedział co się wydarzyło, wyszedł im naprzeciw.

 

Czy grzech jest przeszkodą?

Grzech staje się przeszkodą dla nas – małżonków – do budowania zdrowej i pełnej miłości relacji, ale nie jest on na pewno przeszkodą dla Boga. Kiedyś usłyszałam na pewnej katechezie, że mój grzech nie jest problemem dla Boga. Żyjąc wiele lat w przekonaniu, że na wiele rzeczy muszę u Niego zasłużyć, trudno mi było przyjąć to twierdzenie, ale faktycznie tak jest. Gdyby tak nie było, nie moglibyśmy „liczyć” na przebaczenie w Sakramencie Pokuty.

Grzech nie jest przeszkodą dla Boga, żeby zbudować coś pięknego, On jest w stanie wyprowadzić dobro z każdej trudnej sytuacji. Tak jak w raju, wychodzi naprzeciw naszym pierwszym rodzicom, tak współczesnym małżonkom proponuje dialog, próbuje subtelnie zaprosić nas do tego, żeby stanąć w prawdzie i przyznać się do winy.

 

Zawsze blisko

Nawet jeśli zbłądzimy, Bóg jest zawsze blisko. Tak jak w przypadku Adama i Ewy, On ich nie opuścił, On ich nie odrzucił – to oni, przez swoje nieposłuszeństwo, odrzucili Boga. Podobnie dziś – nawet kiedy dopuszczamy się grzechu, Bóg nas nie opuszcza (żeby była jasność, to nie jest zachęta do grzechu).

Pod wieloma względami mąż i żona się różnią – począwszy od cech charakterystycznych dla ich płci, przez cechy charakteru, skończywszy na tym, z jak różnych domów pochodzą. Jednak oboje naznaczeni grzechem pierworodnym, mamy tendencję do upadków. Dlatego zanim osądzimy czy oskarżymy naszego współmałżonka, warto zawołać Boga, który jest zawsze blisko i poprosić, żeby pomógł rozmawiać z ukochanym w sposób nieoskarżający, konstruktywny.

Przykłady, doświadczenia czy przypowieści zawarte w Piśmie Świętym nie są tylko historią, są nam dane między innymi jako wskazówka do tego, jak postępować, bądź czego unikać, żeby być szczęśliwym.

Kto wie – być może gdyby Adam i Ewa pokornie przyznali się do winy nie próbując się wybielić, pozostaliby w raju? Oczywiście, to tylko pytanie, ale na przykładzie naszych pierwszych rodziców uczmy się na błędach.

Nie wypędzajmy się z „raju naszego małżeństwa” kosztując tego co zakazane czy oskarżając się wzajemnie. Pośrodku naszego ogrodu rośnie drzewo, z którego nie można zrywać owoców – brak miłości, niewierność i nieuczciwość małżeńska. Omijajmy je szerokim łukiem.