Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Kiedy mikołaj możemy zapisać małą literą, a dlaczego Szatan powinniśmy wielką?

KOBIETA PISZE NA KARTCE
Pexels | CC0
Udostępnij

Wyjaśnia ks. prof. Wiesław Przyczyna, kierujący Zespołem Języka Religijnego Rady Języka Polskiego PAN.

Dlaczego Komisja KEP ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zdecydowała się na spolszczenie pisowni imienia św. Szarbela Maklhufa?

Do tej pory imię tego świętego zapisywano zgodnie z francuską transkrypcją (Liban, z którego pochodzi ten święty, był kolonią Francji): przez dwuznak „ch”. O zmianie zaważyła opinia arabistów, którzy stwierdzili, że nie ma podstaw, żeby zapis tego imienia wchodził do polszczyzny z języka syryjskiego przez transkrybowanie francuskie. Ten argument był bardzo przekonujący, bo analogicznie jest z zapisem tego imienia w innych językach, które uwzględniły własne normy językowe: angielski – Sharbel, niemiecki – Scharbel, czeski – Šarbel. Dlaczego w Polsce mielibyśmy pisać przez francuskie „ch” zamiast przez polskie „sz”?

Na odwrocie obrazka z podobizną świętego możemy napisać „Modlitwa do św. Szarbela”?

To jest pytanie bardziej teologiczne niż językoznawcze. My właściwie modlimy się do Pana Boga przez wstawiennictwo świętych, bo jedynie On jest źródłem wszelkich darów. Użyte przez pana określenie jest pewnym uproszczeniem, które może wprowadzać w błąd. Nie można prosić św. Szarbela o jakieś dary, których on nie jest dysponentem. Możemy jedynie prosić go o wstawiennictwo u Boga w naszej sprawie.

Jeśli używamy słowa „święty” przed imieniem, to zapisujemy je wielką czy małą literą?

Zgodnie z zasadami należałoby zapisać atrybut święty wielką literą: Święty Szarbel (lub św. Szarbel), ponieważ przydawka stanowi integralny składnik osobowej nazwy własnej. Uzus jest jednak taki, że zarówno rozwiniętą formę, jak i skrót przed imieniem świętego zapisuje się zazwyczaj małą literą.

Są tacy święci, którzy występują parami, np. Święci Piotr i Paweł. Gdybyśmy chcieli użyć skrótu przed ich imionami, to jak powinien wyglądać poprawny zapis?

Podwójne „św.”, np. kościół pw. św. św. Piotra i Pawła. Błędny jest zapis „śś.” i nie powinno się go powielać.

 

Mikołaj czy mikołaj?

Zapytam jeszcze o imię „Mikołaj”, które w grudniu często jest powtarzane – w jakich okolicznościach możemy zapisać je małą literą?

Jeżeli mamy na myśli pana ubranego w czerwony płaszcz i czapeczkę, biegającego po ulicach z darami, to nie jest to Święty Mikołaj. To jest po prostu mikołaj, czyli postać związana z obyczajem obdarowywania ludzi prezentami. W zdaniu „Na rynku w Krakowie zebrało się dwustu mikołajów” słowa „mikołajów” nie napiszemy wielką literą, bo to liczba mnoga, a poza tym to nie są imiona tych panów, lecz wytwory kultury masowej. Podobnie jest z judaszem w drzwiach i judaszem jako zdrajcą – terminy te pochodzą od imienia, ale zapisujemy je małą literą.

Inne problemy językowe z zapisem imion świętych?

To akurat nie święty a antyświęty. Chodzi o problem Szatana, czyli imię przywódcy złych duchów, które jest synonimem Lucyfera czy Belzebuba. Zapisujemy je wielką literą, bo jest to nazwa bytu jednostkowego. Oczywiście poza Szatanem są demony, które mu służą. Ich jest wiele, więc zapisujemy je małymi literami. A Szatan jest jeden. W tym kryje się pocieszająca wiadomość, bo jeśli kusi człowieka, to tylko jednego w danej chwili, a nie wielu naraz. Ale stwierdzenie to zawiera też pewną pułapkę – ma on do pomocy demony, którymi się posługuje. Słowo „szatan” możemy zapisać małą literą, gdy myślimy o synonimie diabła. W potocznym rozumieniu mówimy o szatanach, które nas atakują, ale wtedy chodzi o złe duchy, o demony, a nie o Szatana – ich przywódcę.

Dlaczego powiedział Ksiądz „problem Szatana”?

W mniemaniu użytkowników języka wielka litera podnosi wartość jakiejś nazwy czy bytu, a mała deprecjonuje. Ludzie nie chcą się zgodzić na pisanie terminu „Szatan” wielką literą, by go w ten sposób nie dowartościowywać. Jednakże nie podobała nam się też Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, ale musieliśmy zapisywać jej nazwę wielkimi literami jako oficjalną nazwę organizacji.

Zdaje się, że w języku religijnym jednak nadużywa się wielkich liter.

To prawda, a w wielu przypadkach nie ma do tego podstaw. Na przykład nazwy takich nabożeństw jak gorzkie żale czy droga krzyżowa zapisuje się często wielkimi literami: Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa. Tymczasem jeśli potraktujemy je jako tytuły modlitw w książeczkach, to zgodnie z zasadami polskiej ortografii każdy tytuł powinniśmy zapisać tak: pierwszy człon wielką literą, a następne małymi. Ponadto gorzkie żale czy droga krzyżowa mogą być nazwą rodzajową, określającą pewien typ nabożeństwa – podobnie jak różaniec czy nieszpory – i wtedy oba człony piszemy małymi literami.

 

Msza Święta czy msza święta?

Msza święta to też nabożeństwo.

Dlatego też termin ten zapisujemy małymi literami – zarówno w formie rozwiniętej: msza święta, jak i ze skrótem „św.”: msza św. Problem z mszą świętą polega na tym, że w świadomości wielu wierzących utożsamia się ona z Eucharystią. Ale msza święta to obrzęd, a Eucharystia to sakrament – jedyny spośród siedmiu, którego nazwę zapisujemy wielką literą (ze względu na jej niezwykłe znaczenie w sensie teologicznym). Językoznawcy bardzo się temu sprzeciwiali, ale wprowadziliśmy ten wyjątek. Nie wyobrażam sobie, żeby w tekstach religijnych pojawił się zapis „eucharystia” małą literą. Ponieważ dla wielu osób msza święta jest synonimem Eucharystii, dlatego dopuszczalny jest zapis wielką literą: Msza Święta lub w formie skróconej: Msza św. Osobiście jednak uważam, że nawet dziennikarze katoliccy powinni pisać „msza święta”.

Czy na mszy świętej można się duchowo ubogacić?

Kiedy myślimy o wartościach duchowych, to mówimy o ubogaceniu się. Rozgłos temu wyrażeniu nadał Jan Paweł II, który często się nim posługiwał. Gdy natomiast myślimy o dobrach materialnych, to mówimy o wzbogaceniu się. To rozróżnienie weszło do języka ogólnego. Ja bym z tym nie walczył. Trudno bowiem powiedzieć, że wzbogaciłem się prawdą, podczas gdy „ubogaciłem się prawdą” brzmi całkiem dobrze.

Jeśli chciałbym poprosić kogoś o modlitwę to powinienem powiedzieć: „módl się za mnie” czy „za mną”?

(chwila ciszy) Zaskoczył mnie pan. Wydaje mi się, że „módl się za mnie”.

W litaniach powtarzamy wezwanie „módl się za nami”, a nie „za nas”. Czy analogicznie nie powinno być „módl się za mną”, a nie „za mnie”?

Mam wątpliwość. Muszę to sprawdzić.

***

W mailu nadesłanym po rozmowie ks. prof. Przyczyna wyjaśnia: Modlić się za kogoś czy modlić się za kimś? Obie formy są poprawne, z tym że druga jest formą starszą i rzadziej stosowaną. Dziś zaleca się formę „modlić się za kogoś”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.