Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

List otwarty do Rodziców pełnoletnich dzieci

DOROSŁA MATKA Z CÓRKĄ
Shutterstock
Udostępnij

Drogi Rodzicu pełnoletniego dziecka, mam dla Ciebie wiadomość. Trudną, ale ważną. Nadszedł czas, żebyś był samodzielny, dorosły i silny. Tak – Ty.

W Twoim życiu rozpoczyna się ważny czas. Czas, w którym Twoje potrzeby, wyobrażenia i pragnienia nie zawsze będą najważniejsze. Czas, w którym – chcesz, czy nie – zyskujesz trudnego partnera, który nie musi iść z Tobą na kompromisy. A czasem wręcz nie powinien.

Ale… nie musisz się tym przejąć. Możesz skupić się na tym, czego sam chcesz, czego nie lubisz, czego oczekujesz i co Cię boli. Na sobie. Bo, tak jak każdy, masz prawo być egoistą. Ale masz też inną możliwość: ponad własnymi chęciami, kłopotami i rozczarowaniami zauważyć drugiego, dorosłego człowieka. Swoje dziecko.

 

To dla niego i dla niej piszę ten tekst. Dla wszystkich pełnoletnich dzieci, które starają się zaspokoić Twoje życzenia. Które wolą pozostać zależne. Którym nikt nie pozwolił dorosnąć. Dla dzieci, które są skazane na smutne obumieranie, na rezygnowanie z szukania samych siebie i podejmowania własnego ryzyka.

Dla dzieci, które starają się zasłużyć na Twoją pochwałę.

 

Jeśli chcesz poznać swoje dorosłe dziecko

Jestem pewna, że masz najlepsze chęci, kochasz swoje dziecko i chcesz dla niego jak najlepiej. Prawdopodobnie też masz wiele wychowawczych nawyków. Może uzasadniasz je swoimi „najlepszymi chęciami”, ale gdyby w nich dobrze pogrzebać, przeważyłaby raczej bezsilność.

Choćby wtedy, kiedy nie rozumiesz decyzji swojego dziecka. Może dotąd krytykowałeś to, co ci się w nim nie podoba? A może próbowałeś rozwiązywać problemy za niego, a jeżeli się stawiał, rzucałeś pogardliwe spojrzenie „i tak wiedzącego lepiej”? Oczywiście, nadal możesz tak robić.

Tyle, że w ten sposób odcinasz się od wiedzy o tym, co naprawdę siedzi w Twoim dziecku. Będziesz krytykował jego przeprowadzkę? Nie dowiesz się, ile płaci za mieszkanie. Będziesz szydził z jego pracy? Nigdy nie dowiesz się, co on w niej ceni. Śmiejesz się z jego dziewczyny? Nigdy dobrze jej nie poznasz. A prawdopodobnie… nie dowiesz się, kiedy, jak i dlaczego zwiąże się z kimś innym.

 

Jeśli chcesz poznać partnera swojego dziecka

Twoje dziecko ma prawo związać się z kimś, kto w ogóle nie wydaje ci się atrakcyjny czy ciekawy. Z prostego powodu: wiele Was dzieli. Choćby wiek, kryteria poszukiwań, charakter, przyzwyczajenia, marzenia. Twoje dziecko jest zupełnie innym człowiekiem, niż Ty. Nie czuje się tak „jak Ty w jego wieku”.

Co więcej, Ty też niekoniecznie będziesz ciekawym i interesującym człowiekiem dla dziewczyny czy chłopaka Twojego dziecka. I wiesz co? Nic w tym złego.

Niepotrzebnie więc katujesz się myślami o związku Twojego dziecka. Nie masz na to wpływu. I nie powinieneś go mieć. Możesz wspierać swoje dziecko, być jego bezpieczeństwem w trudnym momencie. I tyle.

To, co mogłeś zrobić – zbudowanie poczucia własnej wartości, budowanie dobrych i mądrych relacji, szacunek do siebie – już zrobiłeś. Albo nie. W każdym razie – teraz jest już na to za późno. Możesz po prostu być, towarzyszyć i bezinteresownie kochać.

Właśnie w ten sposób – hojnie, z szacunkiem i otwartością – podreperujesz wiele wychowawczych niedoskonałości.

 

Jeśli brakuje ci swojego dorosłego dziecka

A może, kiedy spotykasz swoje dziecko, rzucasz mu spojrzenia pełne wyrzutów? Zarzucasz go naleśnikami wysmarowanymi poczuciem winy? Albo po prostu pytasz: „Dlaczego mnie nie odwiedzasz?”.

Dlaczego obarczasz własne dziecko wyrzutami, z którymi sobie nie radzisz? Dlaczego obarczasz je poczuciem winy za relację, którą długo sam traktowałeś jak pan i władca, a nie przyjaciel? Dlaczego oczekujesz, że Twoje dorosłe dziecko będzie Twoim emocjonalnym sługą?

Zamiast tego pochwal je, że świetnie sobie radzi. Zapytaj, w czym pomóc. I korzystaj wreszcie! Zadbaj o siebie, spędzaj czas z przyjaciółmi, odśwież swoją relację z Bogiem, poszukaj nowych miejsc, zamiast zatrzymywać się w przeszłości, której już nie ma! Gwarantuję – nie obejrzysz się, a Twoje dziecko samo wpadnie z ciastem i furą pytań: „Mamo, Tato, jak Wy to robicie? Też tak chcę!”.

 

Jeśli cieszysz się, że dziecko nie odchodzi

A może Twoje dziecko wcale nie chce opuszczać rodzinnego domu? Może jego związki kończą się w momencie wyboru między Tobą a partnerem, bo… zawsze „wygrywasz”?

Prawdopodobnie to Twoja porażka.

Prawdopodobnie Twoje dziecko nigdy nie dowiedziało się od Ciebie, że jest wolne. Prawdopodobnie nigdy nie pozwoliłeś mu na życie po swojemu. Prawdopodobnie tak już zostanie. Prawdopodobnie Twoje dziecko nigdy nie będzie tak naprawdę pełnoletnie.

 

Jeśli czujesz się winny wobec rodziców

Na koniec mam coś dla pełnoletnich ludzi, którzy czują się winni, skupiają się na wynagrodzeniu rodzicom ich trudów i zamiast na własnym szczęściu koncentrują się na rodzicielskich prośbach. Zanim zaczniecie protestować i tłumaczyć sobie, że tak „powinno” się żyć, a służba rodzicom wynika z czwartego przykazania, posłuchajcie tej jednej konferencji o. Adama Szustaka.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail