Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Bóg schodzi do mojej depresji i mówi: Kocham Cię, tu i teraz. Komentarz do Ewangelii

Jeffrey Bruno | JTB | Aleteia
Words can't describe
Udostępnij

Tak się składa, że do tej mojej depresji także schodzi Jezus. Nie martwi się tym, co sobie pomyślą inni. Nie ma problemu, żeby zejść poniżej poziomu. Przecież On i tak już to zrobił: zszedł z Nieba na ziemię.

Dolina Jordanu, niedaleko ujścia do Morza Martwego – najniżej położony teren na kuli ziemskiej, czyli największa depresja świata. Właśnie tu schodzi Jezus, żeby przyjąć chrzest od Jana.

Od razu widzę się w Ewangelii chrztu Jezusa. Widzę się w tej depresji. Może dlatego, że naprawdę mam doświadczenie depresji. Może dlatego, że widzę, że jestem wiele metrów pod poziomem… nie morza, ale pobożności, moralności, wiary. Nawet nie jestem w punkcie zerowym, tylko pod nim.

Mogę poudawać, jak faryzeusze, którzy stali wyżej i nie schodzili. Nie wypadało im tego zrobić. W Piśmie Świętym odpowiedni kierunek dla pobożnego Żyda to wstępowanie, wchodzenie pod górę. Tak się wchodzi do Jerozolimy, do Miasta Świętego.

Dolina Jordanu jest przeciwieństwem tego. Tu trzeba zejść i to nisko. No i faryzeusze mieli z tym problem. Trzeba zachować twarz, jakieś pozory. Przecież trzeba być autorytetem. Gdzież tam stanąć w korycie rzeki razem z innymi, którzy schodzili tam i wyznawali swoje grzechy. Jestem księdzem, nie wypada mi być słabym, nie wypada być pod poziomem, nie wypada schodzić. A jednak.

Tak się składa, że do tej mojej depresji także schodzi Jezus. Nie martwi się tym, co sobie pomyślą inni. Nie ma problemu, żeby zejść poniżej poziomu. Przecież On i tak już to zrobił: zszedł z Nieba na ziemię. Bóg, który schodzi nisko, do najniższych obszarów na świecie. W wyznaniu wiary mówimy nawet, że „zstąpił do piekieł”.

Co się dzieje nad Jordanem? Otwiera się niebo, zstępuje Duch Święty i daje się słyszeć głos Ojca: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. Tak, w tej mojej depresji, On też sprawia, że słychać głos Ojca. Głos, który mówi mi, że mnie kocha i ma we mnie upodobanie.

To jest to, czego dzisiaj najbardziej potrzebuję: być kochanym na tym poziomie, na którym się dzisiaj znajduję. On naprawdę schodzi tam, gdzie ja jestem, staje obok mnie i mówi: Przyszedłem tu do ciebie, żeby powiedzieć ci jedno: Ja cię kocham, Ojciec cię kocha. Ale tu na tym dnie, a raczej pod dnem? Tak, właśnie tu. Zszedłem tu, żeby ci to powiedzieć.

Nie ma takiego poziomu i podpoziomu, na który ta miłość nie zejdzie. Nie mam pojęcia, czy wyjdę kiedyś ponad poziom zerowy, czy wygrzebię się z depresji. Dlatego dziś On po raz kolejny schodzi do mnie, żeby być Bogiem ze mną – Emmanuelem.

I: Iz 55, 1-11
II: 1 J 5, 1-9
E: Mk 1, 7-11

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail