Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego w niedzielę odprawię mszę świętą za uchodźców i wygnańców?

UCHODŹCY
AFP/EAST NEWS
Udostępnij

Właśnie dlatego jestem przekonany, że ta msza święta jest nam potrzebna – żeby Bóg zrobił cud i pomnożył dobro, które przecież w każdym z nas jest, tak żeby mogli nakarmić się nim potrzebujący.

Dlaczego 14 stycznia odprawię Eucharystię z formularza „Mszy za uchodźców i wygnańców”? Przekonała mnie kolekta, która się w nim znajduje.

Msza za uchodźców i wygnańców

Odprawię ją najpierw po to, żeby uczyć się Boga. Tak – jako chrześcijanin jestem zaproszony, żeby być uczniem Chrystusa, a więc muszę się Mu uważnie przypatrywać. Kolekta tej mszy świętej rozpoczyna się od słów: „Wszechmogący Boże, dla Ciebie nikt nie jest obcy i nikogo nie pozbawiasz swojej pomocy”.

Odkrywam w tych słowach oblicze Boga, który jest Miłością. Miłością, dla której nie ma swoich i obcych. Miłością, która w każdej Eucharystii mówi: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy… Bierzcie i pijcie z niego wszyscy”. Eucharystia to odkrycie Boga, w którego Sercu nie ma granic, nie ma podziału na rasy, kolor skóry, narodowość, religie, światopogląd.

Każdy cud eucharystyczny przypomina nam, że w Eucharystii jest naprawdę Serce Boga. Serce, które zostało otwarte na oścież, na wszystkich i nigdy już się nie zamknęło. Nawet po Zmartwychwstaniu Jezus przychodzi do uczniów z otwartym Sercem. Po dzień dzisiejszy tak przychodzi w każdej Eucharystii. Msza za uchodźców może nam uświadomić, że to otwarcie nie jest tylko na nas, ale tak jak mówią słowa konsekracji Krwi Pańskiej: „Która za was i za wielu będzie wylana”.

We mnie też jest lęk

Uczyć się Boga, to jednak nie tylko dowiedzieć się, jaki On jest, ale to stawać się podobnym do Niego. Dlatego kolekta z formularza „Mszy za uchodźców i wygnańców” mówi dalej: „A nam daj serce czułe na potrzeby ubogich i przybyszów”. Wiem, jak jest mi trudno kochać drugiego człowieka.

Ta msza święta jest potrzebna mi samemu, żeby Bóg zmieniał moje serce, poszerzał je i otwierał, bo wiem, jak bardzo jest ciasne i zamknięte. Wiem, jak trudno przebić się przez moje uprzedzenia, mój lęk związany z uchodźcami i migrantami.

Tak, we mnie też jest wiele lęku przed tym, co obce i tymi, którzy są obcy. Rodzą się we mnie obawy, kiedy słyszę o problemach związanych z uchodźcami. Ale nie chciałbym, żeby moje serce stało się nieczułe z powodu lęku. Dlatego potrzebuję tej modlitwy, żeby Bóg dał mi wrażliwość nie na miarę moich ograniczeń, ale na miarę Jego otwartego Serca.

Kolekta kieruje prośbę do Boga: „Wejrzyj łaskawie na uchodźców i wygnańców, na rodziny rozdzielone i rozproszone dzieci”. Jezus, który przychodzi nakarmić potrzebujących swoją Miłością, mówi do swoich uczniów: „Wy dajcie im jeść”. Tak, to jest moja sprawa: uchodźcy, wygnańcy, rodziny rozdzielone, rozproszone dzieci. Moja sprawa. Nie tylko Boga.

Ta msza potrzebna jest także nam

Co mogę dla nich zrobić? Pierwsze, co mogę zrobić, to przyjść z nimi do Niego. Jak uczniowie, którzy widząc swój niedostatek wobec ogromu potrzeb dali to, co mieli Jezusowi, a On zrobił cud. Sprawił, że z tego, co było niedostatkiem nakarmili wszystkich potrzebujących. Właśnie dlatego jestem przekonany, że ta msza święta jest nam potrzebna – żeby Bóg zrobił cud i pomnożył dobro, które przecież w każdym z nas jest, tak żeby mogli nakarmić się nim potrzebujący.

Czuję, że ta msza jest potrzebna bardziej nam niż „im”. Formularz jest „za uchodźców i wygnańców”, ale jestem przekonany, że najbardziej mogą skorzystać na tym nasze serca. Jeśli Bóg otworzy ich granice, to one będą zdolne kochać jeszcze bardziej: także naszych bliskich w rodzinie, sąsiadów, ludzi w pracy, szkole, sklepie, autobusie. Wcale nie jest tak, że trudno jest kochać tylko tych, którzy przychodzą z daleka. Tak często przecież także nasi rodacy są dla nas obcymi, dla których nasze serca zostają zamknięte.

Jednak jeśli przez nich Bóg otworzy nasze serca, to mogą zyskać także ci, którzy są na co dzień blisko nas. Zyskamy my sami, kiedy dostaniemy łaskę, żeby „patrzeć łaskawie” na drugiego człowieka. Już nam tak może zostać, jak otwarte Serce Jezusowi.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail