Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Polka zmienia życie rodziny z Kambodży. „Nie mają nic, a dzielą się wszystkim”

PAN POV MISTER
Udostępnij

Kaja Kraska tak bardzo zżyła się z rodziną pana Pova, że postanowiła zrobić mu niespodziankę. I to jaką! Pomogło jej aż 1920 internautów.

Pan Pov odpala swoje zdezelowane rude tico. I jak zwykle okazuje się, że kolejna część wymaga natychmiastowej wymiany. On jednak nie przejmuje się tym za bardzo. Jeśli w aucie unoszą się kłęby siwego dymu, otwiera drzwi i jedzie dalej, bo na głowie ma większe zmartwienia. „Muszę być silny. Nie jest łatwo, ale muszę sprawić, żeby moja rodzina przetrwała” – powtarza w filmie Kai Kraskiej z kanału „Globstory”.

Pan Pov mieszka w Banlung (Kambodża). Ma 36 lat i często chodzi głodny. Ale jego dzieci – nigdy. W porze deszczowej, kiedy nie może liczyć na zarobki od turystów, znajduje dla najbliższych rosnące przy drodze rośliny albo łapie żaby i świerszcze. Czuje wielką odpowiedzialność za życie dwóch córek i syna. Na pomoc teściów nie może liczyć, bo nie zaakceptowali jego obecności w rodzinie.

Żonę poznał 10 lat temu na farmie. „Ona też tam pracowała. Na początku byliśmy bardzo nieśmiali. Zakochałem się, ale ona się we mnie nie zakochała. Więc zachowywałem się jak szaleniec. Przychodziłem do niej codziennie, starałem się z nią rozmawiać. Czasem sypiałem pod drzewem blisko domu jej rodziców. Starałem się ją przekonać, że jestem w stanie się nią zaopiekować, jeśli ze mną będzie. Że potrafię o wszystko się zatroszczyć. A teraz nie mam nic”.

 

Pan Pov i jego pensjonat w Kambodży

Pan Pov prowadzi biznes turystyczny, który… w rzeczywistości nie ma zbyt wiele wspólnego z internetowym opisem na jednym z portali. Przekonała się o tym polska podróżniczka Kaja Kraska. I mimo że warunki mocno odbiegały od przedstawionych w ofercie, znalazła w tym miejscu coś, co kazało jej zatrzymać się na dłużej.

Przyjechałam na 2 dni, zostałam 10. Przez cały ten czas czułam się jak ich daleka krewna. Pan Pov otworzył przede mną swoje serce. Ale nie tylko przede mną. Jest taki sam dla wszystkich przyjeżdżających. Trudno opisać, jak wiele się tutaj nauczyłam. Przede wszystkim, jak dzielić się z innymi, nawet jeśli nie ma się niczego.

Bambusowy dom składa się z dwóch pomieszczeń o powierzchni 7 m kw. W jednym mieszka 5-osobowa rodzina, drugi jest udostępniony dla gości. Żeby go wybudować, pan Pov przez 10 dni ścinał bambusy w dżungli. Potem przetransportował je przez rzekę i wziął się do pracy. Nie miał praktycznie żadnych narzędzi, tylko własne ręce. Praca zajęła mu 2 lub 3 miesiące – sam już nie pamięta.

 

Niespodzianka od Kai Kraskiej

Niestety, ziemia, na której stoi chata pana Pova, nie należy do niego. Kiedy Kaja usłyszała, że za trzy lata rodzina będzie musiała zamknąć interes i się z Banlung wyprowadzić, postanowiła zorganizować zbiórkę pieniędzy. Chciała, żeby nowi przyjaciele mogli sobie ten teren kupić i zacząć w końcu godniej żyć. Sama – na dobry początek – wpłaciła 500 dolarów.

Reakcja internautów przekroczyła jej najśmielsze oczekiwania. Zamiast zamierzonych 10 tys. zł. na koncie błyskawicznie znalazło się… 58 365 tys. Zebrało je razem 1920 osób.

Pan Pov dowiedział się już o wynikach zbiórki.

Powiedział: „Kaja, ja ci dam połowę. Zrobiłaś film, więc należy ci się ta część”. Na co odpowiedziałam: „Nie panie Pov, nie będziemy defraudować tych środków” (śmiech). Ustaliliśmy, że trzeba zrobić coś, by podarowane pieniądze pomogły nie tylko jemu i jego rodzinie. Tak, żeby to nie była pomoc doraźna, czyli np. zakup produktów pierwszej potrzeby, tylko coś, co dalej będzie przekazywać dobro. Np. utworzenie szkółki nauki języka angielskiego, na której skorzysta cała społeczność. Na razie to tylko jeden z pomysłów, przykład.

Pan Pov zaprosił mnie do Kambodży, obiecał, że razem wszystko zaplanujemy. Zachował się wspaniale. Cieszę się bardzo, że nie musiałam mu mówić: „Słuchaj, stary, nie możesz dostać wszystkiego”. (śmiech). Tą postawą potwierdził, że ma wielkie serce, więc jestem przeszczęśliwa. (Kaja Kraska w rozmowie z portalem turystyka.wp.pl)

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail