Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Jak św. Maksymilian został patronem mojej rodziny

MACIEJ GNYSZKA
Udostępnij

8 stycznia 2018 roku – w 124. rocznicę urodzin św. Maksymiliana Marii Kolbego – na świat przyszła Maria Faustyna Gnyszka. Przypadek? Nie sądzę. I mówię to z pełną powagą, bo tak się składa, że św. Maksymilian jest dla mnie nie tylko wzorem przedsiębiorczości – jest Patronem mojej rodziny. Poznaliśmy się jeszcze w podstawówce. Po latach św. Maksymilian dokonał czegoś, co na zawsze zmieniło nasze relacje.

Podwójne urodziny

Jakiś czas przed porodem jeden ze znajomych przedsiębiorców zwrócił mi uwagę, że zbliża się data urodzin św. Maksymiliana. Ale generalnie wszystko przebiegało tak spokojnie, że nawet nie braliśmy z Oleńką takiej możliwości pod uwagę, że nasza córka mogłaby się urodzić tak szybko.

8 stycznia pojechaliśmy do szpitala. Pierwsze badanie wskazywało, że od tygodnia sprawy nie uległy zmianie – ciąża przebiega planowo. Ale w trakcie kolejnego badania okazało się, że sprawy nabrały przyspieszenia. Niemożliwe nie tylko stało się możliwe, było wręcz bardzo prawdopodobnie.

Udaliśmy się więc na salę, by przygotować się do boju. Pierwsza wizyta położnej na sali. Sprawa przyspieszyła jeszcze bardziej. Można powiedzieć, że sam poród był ekspresowy (tak, tak, wiem, że my – faceci – nie znamy się). Oleńka pokazała klasę. Na świat przyszła nasza mała Maria Faustyna… W rocznicę urodzin św. Maksymiliana. Nawet teraz, gdy o tym piszę, mam ciary na plecach. Dla mnie to niezawodny znak, że chodzi o coś więcej.

Podjęliśmy z Oleńką decyzję, że córka dostanie trzecie imię – Maksymiliana. I tym oto sposobem Maria Faustyna Maksymiliana Gnyszka stała się kolejną podopieczną Patrona naszej familii. Wielka litera pojawia się nieprzypadkowo – św. Maksymilian to Patron przez wielkie „P”. A nawet dużo więcej.

 

Członek honoris causa familii Gnyszków

Ze św. Maksymilianem znamy się od podstawówki. W domu parafialnym, w którym mieściła się moja szkoła podstawowa, był obraz przedstawiający św. Maksymiliana w połowie w habicie zakonnym, a w połowie w pasiaku. Poprosiłem któregoś dnia ks. Darka, żeby wyjaśnił, kim jest ów człowiek. Dowiedziałem się, że to św. Maksymilian – zakonnik, który niedaleko stąd założył wielki klasztor (uczęszczałem do szkoły w Pruszkowie), a swoje życie ofiarował w Oświęcimiu za Franciszka Gajowniczka.

Czytelnicy „Katolickich miliarderów” już wiedzą, że około 20 lat później św. Maksymilian dokonał czegoś, co na zawsze zmieniło nasze relacje. Jest rok 2011. Oleńka jest w ciąży. Nie wiemy jeszcze, kto mieszka pod Jej sercem. Czy to męska, czy żeńska fasolka. Ważne jednak, że życie tej fasolki na bardzo wczesnym stadium jest zagrożone. Jak dowiedziałem się wcześniej, mamy Rok Kolbiański. Postanawiamy z Oleńką oddać nasze małe Gnyszątko pod jego opiekę.

Umowa przewiduje, że jeśli Gnyszątko okaże się być Gnyszkiem, otrzyma imię po św. Maksymilianie. I co? Św. Maksymilian oczywiście poszedł na maksa. Nasz syn cało i zdrowo przychodzi na świat. Zgodnie z obietnicą Maksio otrzymuje imię po św. Maksymilianie. A św. Maksymilian zostaje nie tylko Patronem naszego syna – zostaje członkiem honoris causa naszej rodziny.

 

Wzór do naśladowania

Skoro św. Maksymilian został Patronem naszej rodziny, nie miałem innego wyjścia niż naprawdę dobrze poznać jego życie i dzieło. Czytałem wszystko, co tylko wpadło mi w ręce. A im więcej czytałem, tym większy był mój podziw dla o. Kolbe. Gdyby był Indianinem, nosiłby to samo imię – Maksymilian – bo wszystko w swoim życiu robił na maksa.

Uwielbiam św. Maksymiliana za aspiracje, za przedsiębiorczość, za wielką wiarę i nie mniejszą pracę – bo prawdziwy katolik pamięta, że trzeba robić jedno i drugie. Nie ma przypadku w tym, że w ramach inicjatywy StartupNaMaxa zabiegamy o to, żeby to właśnie św. Maksymilian został patronem przedsiębiorców i start-upów. Zdaje się, że nie ma lepszego dla nas wzoru do naśladowania.

Nie wiem, jak dobrze jest Ci znany żywot św. Maksymiliana. Zapewniam, że warto. I nie chodzi o same fakty z życia o. Kolbe. Chodzi przede wszystkim o to, że żywot św. Maksymiliana to ogromne źródło inspiracji. Kto wie, może św. Maksymilian Maria Kolbe stanie się szczególnie bliski także Tobie?

Od czego zacząć poznawanie św. Maksymiliana? Chciałbym polecić Ci jedną książkę i jeden film (nie, nie chodzi o „Dwie korony”, choć ten film również polecam). Jeśli chodzi o książkę, to mam na myśli wydaną w zeszłym roku biografię autorstwa Tomasza Terlikowskiego. Natomiast film można obejrzeć poniżej. To opowieść o św. Maksymilianie, jakiego większość z nas niestety nie zna.

Nie widzisz filmu? Kliknij tutaj.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.