Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jeszcze 5 minutek… czyli 7 sposobów na poranne wstawanie

BUDZIK W SYPIALNI
Benjamin Voros/Unsplash | CC0
Udostępnij

Ludzie wierzą, że aby odnieść sukces trzeba wstawać wcześnie. Otóż nie – trzeba wstawać w dobrym humorze.

Jeszcze 5 minutek…

Któż z nas nie zna tego nieziemskiego przyciągania, utrudniającego poranne wstawanie do szkoły, pracy… do kolejnego dnia. Przełączanie budzika na następną drzemkę, palce dzieci niecierpliwie wkładane do oczu, czy też przebudzenie w ostatniej możliwej minucie, żeby zdążyć wbiec w nowy dzień.

Dlaczego tak trudno wstać? Czy to zwykły niedobór snu, zmęczenie, różnica temperatur między tą pokojową a światem pod kołdrą, a może perspektywa trudnego dnia, niechcianych spotkań i różnych obaw, związanych z walką o przetrwanie ze sobą, z innymi… Bywa pewnie różnie.

 

Śpię, żeby zapomnieć

Zatrzymuje mnie mądrość dzieci, ich intuicja, instynktowne zachowania pomagające przetrwać. Spotkania z nimi często są inspiracją do własnych przemyśleń i nowego spojrzenia na rzeczywistość ludzi dorosłych.

Ostatnio usłyszałam od smutnego dziesięciolatka takie słowa: „Idę do łóżka spać – to sposób na to, żeby zapomnieć. Dla mnie najprostszy. Zapomnieć o tym, co się wydarzyło”. Tak, sen jest potrzebny, to niezbędna regeneracja ciała, odpoczynek dla mózgu, dystans do minionego dnia, naturalna granica nocy, oddzielająca jeden odcinek życia od kolejnego.

Chociaż problem bezsenności dotyka wielu ludzi, to zdecydowanie łatwiej jest nam zasnąć niż się obudzić. Także na poziomie duchowym czy mentalnym przebudzenia dużo kosztują i choć są zapowiedzią nowego, ciekawego, innego, jeszcze nie zużytego czasu, to jednak droga wstawania wydaje się jedną z najdłuższych.

 

Nie przespać życia

Jak więc się dobrze obudzić i nie przespać kolejnego dnia swojego życia? Poniżej kilka sposobów sprawdzonych przez mistrzów oporu w porannym wstawaniu.

Po pierwsze: zadbaj o dobry sen – jego długość (min. 6-8 godzin, przedawkowanie też jest niekorzystne) oraz jakość (m.in. wygodne łóżko, wywietrzony pokój, posiłek min. 3h przed snem, ograniczenie mocnych i niepotrzebnych wrażeń wieczornych – nie znam kogoś, kto dobrze zasypia przy kryminałach, specjaliści zalecają także, aby nie uprawiać żadnego ekstremalnego sportu przed snem). O wielu sposobach na bezsenność innym razem.

Po drugie: zatrzymaj się i dobrze zamknij dzień, podsumuj, zobacz, co się udało z Twoich planów, a co nie, bez większej analizy oraz z myślą, że teraz jest czas na odpoczynek. Niektórzy nazywają to rachunkiem sumienia czy kwadransem szczerości. Chodzi po prostu o wdzięczną refleksję nad kończącym się dniem.

Po trzecie: ustaw budzik co najmniej na 5 minut przed planowanym czasem wstania, ale nie po to, aby włączyć drzemkę (jeśli to zbyt trudne, przejdź do punktu piątego). Te kilka minut to dobry czas na przebudzanie się, łagodne przechodzenie ze świata marzeń sennych do rzeczywistości nowego dnia.

To także dobra chwila na przeciąganie się, głośne ziewanie, mruczenie i różne inne odgłosy rozluźniające żuchwę. Ważne jest rozciąganie się nie tylko ciałem, ale także ożywianie swoich odczuć (rano najczęściej nie są one przyjemne, wiadomo) i myśli związanych z tym, co Cię czeka w danym dniu. Budzisz się z radością, ze smutkiem, z obawą, niepokojem, ciekawością, ze złością, z obrazem ze snu…? Z czym jesteś rano? Warto to zobaczyć, aby wiedzieć, z jakim nastawieniem dziś wstajesz.

Po czwarte: wstań! Nie musisz robić tego szybko, ale konsekwentnie i w dobrym kierunku: od łóżka do witającego Cię świata. Niektórzy święci proponowali, żeby sobie wyobrażać łóżko jako otchłań piekielną – może komuś to pomoże, ale mniej drastycznym obrazem będzie z pewnością zaciekawienie się, co niesie kolejny dzień, kogo spotkam, co się wydarzy…

Znam kogoś, komu pomaga obietnica składana samemu sobie, gdy wstaje rano z łóżka: „Wrócę tu najszybciej, jak się da”, inni otwierają okno, chcąc wraz ze świeżym powietrzem wziąć oddech pierwszych chwil nowego dnia (to też dobry sposób, jeśli za oknem nie czai się smog). Jeszcze inni wypuszczają w niebo całą serię aktów strzelistych (takie krótkie pobożne westchnienia) typu: „O, Boże”, „Jezu, pomóż wstać”, „O, Matko…” albo czynią znak krzyża.

Po piąte: Poproś kogoś, aby Cię obudził. To bardzo przyjemne doświadczenie, gdy zamiast dźwięku budzika słyszysz swoje imię i przyjazne: „Dzień dobry!”. Takie powitanie bywa czasem nieoczekiwanym obudzeniem nie tylko przed kolejnym dniem, lecz także przed życiem pełnym zadań, wyzwań, powinności, stresujących spotkań. Takie obudzenie podnosi i dosłownie wyciąga Cię nie tylko z łóżka, ale także ze starego myślenia, lęku, niepewności, smutku, męczących snów albo spod ciepłej, przyjemnej kołdry, bezpieczeństwa i próby schowania się przed całym światem.

Po szóste: Sam stań się budzikiem dla innych. To może być świetna motywacja. Wstajesz, aby budzić innych, ale nie na dręcząco-męczącą melodię „wstaaaaaawaaaaj”, lecz z łagodną i pełną nadziei nutą, mówiąc z uśmiechem: „Dzień dobry”. Kiedy mówisz to innemu człowiekowi, mówisz to także do siebie.

Po siódme: znajdź swój najlepszy sposób. W myśl słów Marcela Acharda: „Ludzie wierzą, że aby odnieść sukces trzeba wstawać wcześnie”. Otóż nie – TRZEBA WSTAWAĆ W DOBRYM HUMORZE.

Życzę Ci dobrych snów oraz równie dobrych codziennych i życiowych powstań. Powodzenia!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail