Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy wiara może pomóc w wyjściu z pornografii?

SEX
Shutterstock
Udostępnij

Oglądanie pornografii, jak i inne uzależnienia, możemy traktować jako objaw choroby – czubek góry lodowej, który pod lustrem wody skrywa to, czego na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy.

Rozmawiamy o uzależnieniu mężczyzn od pornografii. Przeczytajcie naszą kolejną rozmowę, tym razem o tym, czy wiara może pomóc w wyjściu z tego uzależnienia. Dwie poprzednie rozmowy znajdziecie poniżej:

 

Magdalena Galek: Czy jest możliwe odstawienie pornografii? Gdy ktoś od dziecka ogląda te treści codziennie lub kilka razy w tygodniu, w miesiącu?

Piotr Kapera*: Jest to możliwe. Są kobiety i mężczyźni, którzy zostali od pornografii uwolnieni w momencie poznania Jezusa i oddania Jemu swojego życia, i są osoby, które tego nie doświadczyły. Im jest potrzebne przejście przez proces zdrowienia. Każda osoba uzależniona prowadzi uzależnieniowy styl życia. I to między innymi powoduje, że sięga po używki czy pornografię. Przejście na zdrowy styl życia jest możliwe w terapii.

 

Dlaczego istnieje ta druga grupa? Bóg nie uwalnia wszystkich, którzy Go o to proszą?

Bogu bardzo zależy na nas, dlatego pragnie wyleczyć przyczynę naszej choroby, a nie jej objawy. Jeśli uwolniłby mężczyznę od pornografii w sposób cudowny, to wielce prawdopodobne, że za jakiś czas ten sam mężczyzna wróci do Boga z tą samą prośbą, ponieważ wciąż może mieć destrukcyjne nawyki – pożądliwe patrzenie na kobiety (z wyłączeniem oczywiście żony; Mt 5, 28), bądź nawyki związane z myślami, które sprawiają, że umysł jest przepełniony seksem.

Bóg nie jest bogiem chaosu. Tu chodzi o zjawisko przyczynowo-skutkowe. Konkretne Jego sugestie, jak Mt 5, 28 (A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.) służą, aby pomóc nam prowadzić zdrowe życie seksualne, a nie – jak to niektórzy powierzchownie interpretują – by ograniczyć swobodę w wyrażaniu naszej seksualności. Istnieją również sytuacje, w których Bóg chce uwolnić nas od czegoś głębszego.

 

Od czego?

Od zranień i traum, które niczym cień nie odstępują nas na krok. On chce, żebyśmy otworzyli się na uzdrowienie tych sfer. Oglądanie pornografii, jak i inne uzależnienia, możemy traktować jako objaw choroby – czubek góry lodowej, który pod lustrem wody skrywa to, czego na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy.

 

Czy oprócz ran z przeszłości kryje się tam też wewnętrzna pustka?

Tak. Ta pustka boli. Ją również możemy łagodzić poprzez pornografię. To może być też jakiś niepokój bądź lęk, np. odnośnie naszego zbawienia czy śmierci.

 

Mężczyzna, który zgłosi się na terapię, może liczyć na to, że przestanie pornografią uśmierzać ból czy oddalać niepokój?

I tak, i nie. Jeśli ta praca obejmuje całą istotę ludzką, czyli ciało, duszę i ducha. Jeśli pominiemy któryś z tych elementów, to bywa z tym różnie, zazwyczaj kiepsko.

Również kluczowe jest nastawienie osoby, która zgłasza się na terapię. Niektórzy myślą, że sam fakt chodzenia na sesje, fakt, że coś tam powiedzą, już wystarczy. Można powiedzieć, że ci pomylili północ z południem. Facet, który decyduje się na terapię i chce wyjść z uzależnienia, musi wiedzieć, że czeka go przeprawa.

 

Czego może się spodziewać?

Po pierwsze – to on jest w pełni odpowiedzialny za proces zdrowienia. To on podejmuje decyzję odnośnie rozpoczęcia terapii. Nie robi tego dla kogoś, albo dlatego, że został do tego zmuszony. Sam musi być dla siebie cheerleaderką. Nie może liczyć, że tylko terapeuta i bliskie mu osoby będą zagrzewać go do walki.

Druga sprawa – jeśli jakieś narzędzie, które dostał i je stosuje, nie daje wystarczających efektów, to zastanawia się, czemu ono nie działa. Np. jeśli nie wychodzi mu spędzanie czasu z Bogiem wieczorami, to nie czeka na spotkanie z terapeutą, żeby się wspólnie zastanowić, co tu zrobić, tylko sam zastanawia się, co może ulepszyć, np. „A może zmienię porę dnia… Może będę się modlił rano?”.

Trzecia rzecz to zaangażowanie w zdobywanie wiedzy o uzależnieniach.

 

Czyli na terapii można dostać pakiet narzędzi do stosowania w codziennym życiu?

Terapia jest właśnie po to, żeby dać mężczyźnie narzędzia oraz nauczyć go, jak z nich korzystać. Chodzi też o uświadomienie go, że ma pewne zachowania, których sam nie dostrzega. Oczywiście, też zajmuje się motywacją, ale jeśli pacjent przychodzi, bo żona go wysłała, wtedy mówię mu „OK, powiedz żonie, że byłeś na sesji, zrobiłeś to, o co cię prosiła. Ale wróć do swojego życia i przyjdź, gdy sam będziesz chciał nad tym pracować”.

Jeśli mężczyzna nie ma wewnętrznej motywacji, to nie da rady przejść przez proces zdrowienia, bo on wymaga dużej samodyscypliny.

 

Co może być motywacją do niej?

Najtrudniej jest zmotywować singli, ponieważ nie widzą szybkich efektów tej pracy. Owoce zdrowienia najwyraźniej widać, kiedy jesteś w relacji z kimś. Żonaci mężczyźni mogą zaobserwować, i to dość szybko, jak zmienia się ich intymność z żoną. Niestety, single tego nie mogą zasmakować – tej nagrody. A myślenie, że zobaczą rezultaty, gdy wejdą kiedyś w związek, jest dla nich bardzo odległe, a więc mało motywujące.

Żonaci mężczyźni są najbardziej zmobilizowani. Często dostali mocno w kość. To widać u facetów, którzy są w trakcie rozwodów albo separacji właśnie z powodu ich destrukcyjnych zachowań seksualnych. Wtedy mają taki lodowaty prysznic, uświadamiają sobie, co zrobili i chcą walczyć o małżeństwo. Przykre, że czasami jest za późno.

Więc pacjenci dzielą się na takich, którzy są zmotywowani i na takich, na których się czeka, aż dosięgną dna i zrozumieją, że trzeba nad tym pracować.

 

Czy singlom trudniej jest przestać oglądać pornografię?

Spotkałem się z takim stanowiskiem, że ktoś nienawidzi pornografii, bo wie, jak bardzo zniszczyła jego życie seksualne i małżeństwo. Single mogą nie mieć takich odczuć. Bo zazwyczaj dostarcza im przyjemności, rozładowuje stres, bądź łagodzi bóle.

Dla nich często to jest abstrakcja, żeby nienawidzić pornografii. Takie odczucia zazwyczaj pojawiają się, gdy mężczyzna zaliczy swoje dno albo jest w procesie przemiany swojego umysłu Słowem Bożym. Paweł nas do tego nawołuje w swoich listach, abyśmy przemieniali się poprzez odnawianie umysłu (Rz 12,2). I właśnie używa czasownika „przemieniajcie się” – my to mamy zrobić. Czyli musi być praca moja i Ducha Świętego, a nie tylko Ducha Świętego.

 

Z twoich obserwacji wynika, że nawiązanie szczerej relacji z Bogiem i codzienny z Nim kontakt ułatwia wychodzenie z uzależnienia? 

To powiedzą nawet świeccy terapeuci, którzy nie wierzą w Boga. Patrząc na swoją długoletnią praktykę terapeutyczną, nie mogą zaprzeczyć, że jest coś takiego, czego nie rozumieją w procesie terapii, coś co nazywają duchowością.

Nie są w stanie wytłumaczyć, jak to się dzieje, ale widzą, że to pomaga. Ja obserwuję, że to czyni dużą różnicę. Jezus jest realny, więc działa i nam pomaga. A przede wszystkim mając relację z Bogiem wiemy, że nie jesteśmy z problemem sami.

 

Najtrudniejszy w sięgnięciu po pomoc jest zawsze ten pierwszy krok. Przyznać się przed drugim człowiekiem, że mam problem…

Każdy psychoterapeuta przechodzi przez własną terapię, a terapeuci uzależnień przechodzą trening interpersonalny i intrapersonalny. Są więc postawieni w roli pacjenta i rozumieją, co on czuje. To nie jest tak, że terapeuta jest jakąś osobą, która patrzy z góry.

Nikt nie jest idealny i każdy mógł mieć problemy z rodziną, choćby emocjonalny brak ojca, który rozmawiał z synem tylko na temat pogody albo odrobionych lekcji. Terapeuta jest zwykłym człowiekiem, który zmagał się również ze swoimi problemami.

 

Czy w wychodzeniu z uzależnienia pomaga sieć osób – tak jak alkoholikom pomagają mityngi Anonimowych Alkoholików czy uzależnionym od seksu grupy SLAA? To jest dodatkowe narzędzie – spotykanie osób, które zmagają się z tym samym i dzielą doświadczeniem?

Jeśli ktoś się zastanawia nad terapią indywidualną albo grupową, to polecam obydwie. Zmaganie z pornografią doprowadza do izolacji, dzieje się w pełnym milczeniu. Na terapii grupowej staramy się z tej skrajności, czyli z życia w odizolowaniu oraz utrzymywaniu wszystkiego w sekrecie przenieść mężczyznę w miejsce, gdzie ma np. 4 innych facetów, którzy wiedzą o nim wszystko.

Miejsce, gdzie bezpiecznie może ściągnąć maski, które nauczył się wkładać, aby ukryć jakieś aspekty w swoim życiu. Uczymy mężczyzn współodpowiedzialności braterskiej. Żeby czuł się jako grupa, która wspólnie walczy, a nie pojedyncza jednostka zmagająca się w osamotnieniu i izolacji bez wsparcia innych.

 

Jaki to daje efekt?

Skupianie się nie tylko na sobie, ale też na innych, czyli pomaganie im poprzez aktywne słuchanie, dawanie feedbacku, dzielenie się przemyśleniami – to wszystko prowadzi do zjawiska, gdzie pacjent pomagając innym – pomaga sobie.

Jest szalenie istotne, aby mieć świadomość, że jest więcej osób, które zmagają się z tym samym problemem co ja. Przestajemy wtedy myśleć: jestem tak wyjątkową osobą na świecie, tylko ja się zmagam z seksualnością. Mężczyzna taki staje się wtedy członkiem grupy mężczyzn, którzy się za niego modlą, dzwonią do niego w ciągu tygodnia, pytając „jak twój czas z Bogiem?”, „Co się u ciebie wydarzyło ostatnio?”, „Czy upadłeś w tym tygodniu?”.

 

Kiedy mężczyzna uświadomi sobie problem z obsesyjnym/kompulsywnym oglądaniem pornografii, ma dwa rozwiązania: albo jedno, albo drugie lub obydwa jednocześnie – nawrócenie się i terapia. Jakie są efekty? Czy to ma sens? Pytam, bo być może są osoby, które myślą, że są już w takim bagnie, że nic im nie pomoże. Czy znasz osoby, które z tego wyszły, które zdrowieją, ich relacje z żonami się zmieniają i są bardziej zaangażowani w rodzinę czy we wspólnotę kościelną?

Tak. Uzależnienie** to nie wyrok na całe życie. Widziałem przypadki, że pełne uwolnienie się od uzależnienia wydobyło nieznane dotąd pokłady potencjału u mężczyzn. Nawet nie byli ich świadomi, bo od młodości znali jedynie świat, w którym byli zależni od pornografii. Nie mogli wydobyć swoich zdolności, bo uzależnienie blokowało ich jak kula u nogi. Szatan perfidnie i bez litości zniewala młodych mężczyzn i zrobi wszystko, aby zabić w nich duszę wojownika.

Dobrym zobrazowaniem jest lew złapany w niewolę i umieszczony w klatce. Chociaż jego serce jest dzikie, to nikt się go nie boi, a dzieci przechadzające się po ZOO traktują go jak maskotkę. Ale kiedy dojdzie do wyswobodzenia takiego lwa, wszystko się zmienia. Ludzi przeszywa groza. To samo dzieje się z mężczyznami, którzy są uwalniani z uzależnień. Wracają na swoje miejsce i dokonują niesamowitych zmian w swojej rodzinie, otoczeniu i kościołach.

„Uzależnienie od pornografii” nie jest wpisane jeszcze na żadną listę chorób, jednak terapeuci pracujący z osobami oglądającymi pornografię obserwują, że ten typ zachowań posiada naturę nałogową.

* Piotr Kapera – na co dzień pracuje jako profilaktyk i terapeuta uzależnień w poradni męskiej seksualności KUŹNIA, należy do zespołu Instytutu Rozwoju Mężczyzny i International Messengers. Autor ebooka „Jak chronić dziecko przed pornografią”. W wolnych chwilach podróżuje po świecie autostopem. Miłośnik górskich wędrówek.

**Zespół naukowy Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk, kierowany przez dr hab. Mateusza Golę, poszukuje osób doświadczających uzależnienia od pornografii. Jeśli jesteś taką osobą i chcesz nam pomóc w lepszym zrozumieniu tego problemu, biorąc udział w badaniu z bezpłatną terapią, wypełnij ankietę na stronie http://rekrutacja.hiperseksualnosc.pl

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail