Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ewa Bilan-Stoch: Wybieram normalne życie

EWA BILAN-STOCH
imago/Eibner Europa/EAST NEWS
Udostępnij

Widywaliśmy ją wcześniej, ale to, co mówi teraz żona Kamila Stocha, podbija nasze serca!

Sukces to nie jest prosta sprawa. Czasem po cichu zazdrościmy tym, którym się powiodło, nie zastanawiając się nad tym, ile wysiłku i wyrzeczeń włożyli w to, żeby dopomóc talentowi i szczęściu. A przecież droga nie kończy się na szczycie, osiągnięcia mogą uderzyć do głowy i łatwo zamienić prawdziwą wygraną na medialne błyskotki… Rzadko też myślimy o najbliższych – tych, dla których sukces partnera może być prawdziwym wyzwaniem.

 

Kim jest Ewa?

Ewa była pierwszą dziewczyną, którą Kamil przedstawił rodzicom. Jest starsza od niego o dwa lata, kiedy się poznali, miał ledwie 19 lat. Było to na konkursie skoków w Planicy, w 2006 roku – Ewa robiła wtedy zawodnikom zdjęcia. Kamil od razu jej się spodobał, zauważyła, że ma „komercyjną twarz”.

Na stronie ze swoimi fotografiami pisze krótko i nieco tajemniczo:

Fotografuję dla przyjemności. Zdarza się, że chodzi o coś więcej.

Założyła też agencję marketingu sportowego. Bez wątpienia – ma swoje życie i nie zamierza świecić światłem odbitym od męża, choć widać, że oboje wzajemnie się wspierają.

Kamil powiedział parę lat temu, że ma do kogo wracać: „Wiem, że ten ktoś będzie mnie kochał niezależnie od tego, czy wygram zawody, czy zajmę ostatnie miejsce”.

Ewa, w rozmowie z Party.pl wyznała:

Jestem szczęściarą, bo on nie tylko sprawdza się świetnie w roli męża, ale jest też moim najlepszym przyjacielem.

 

Gala Mistrzów Sportu – bank rozbity!

Na tegorocznej Gali Kamil Stoch, nasz wspaniały skoczek narciarski nie mógł się pojawić z oczywistych powodów – trwały właśnie zawody. W jego imieniu nagrodę dla Sportowca Roku odebrała żonaEwa Bilan-Stoch. I zrobiła w to w fantastycznym stylu!

Plotkarskie portale piszą, że miała na sobie góralski strój. Powiedzmy, że niezupełnie – była to raczej bardzo twarzowa wariacja na temat góralszczyzny: czarna spódnica z tiulu do ziemi, dopasowana biała bluzka z ciekawym haftem richelieu – rękawy trzy czwarte i efektowna stójka – i świetne czerwone korale. Wyglądała doskonale.

Ale to nie wszystko, co pani Stochowa miała w zanadrzu, okazało się też, że umie świetnie sobie radzić z publicznością.

Kamil nie mógł być z nami – bawi się w kaligrafa i po raz kolejny zapisał się na kartach historii polskiego sportu i skoków narciarskich” – powiedziała, odbierając nagrodę w imieniu męża.

 

 

Pokaż mi swój Instagram, a powiem ci, kim jesteś…

Wcześniej, jeszcze w listopadzie, na swoim Instagramie zachęcała do głosowania na Kamila w plebiscycie Przeglądu Sportowego i zrobiła to w sposób, który świadczy dużym o poczuciu humoru i dystansie do siebie:

 

Nasze profile w mediach społecznościowych – w tym bardzo popularny wśród gwiazd Instagram – często mówią o nas więcej, niż próbujemy przekazać słowami i obrazami. Na Instagramie Ewy nie znajdziemy przeglądu selfie i dzióbków w tysiącach ujęć; mieni się on kolorami świata i przypomina bardziej wysypane na stół zabawne, z czułością pisane pocztówki do rodziny i przyjaciół. Wiele z tych zdjęć pokazuje wspomniany już dystans do siebie:

 

To wszystko składa się na ujmujący wizerunek dowcipnej, mądrej i sympatycznej dziewczyny.

Pytana o to, czy interesuje ją kariera w show-biznesie – jak inne żony polskich sportowców, w rozmowie z Party.pl odpowiedziała:

Wybieram normalne życie wśród lokalnej społeczności. Zamiast bywać na ściankach, wolimy z mężem chodzić na wspólne spacery, randki, spędzać czas ze znajomymi i realizować swoje zainteresowania.

Wydaje się, że to doskonały przepis na to, jak nie zwariować wśród medialnego zainteresowania, i bardzo dobrze dopasowany klucz do rodzinnego szczęścia.

Kiedy się wysoko lata, ważne, by móc wylądować w bezpiecznym miejscu. Wygląda na to, że Ewa i Kamil Stochowie już o tym wiedzą. Trzymamy za nich kciuki!

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail