Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mężczyzna vs. publicznie karmiąca matka. Najgorsze, co może Cię spotkać?

KARMIENIE PIERSIĄ
Shutterstock
Udostępnij

Odsyłanie kogoś do brudnej toalety, wypraszanie z lokalu, a nawet spojrzenia pełne dezaprobaty lub gniewu są niestety oznaką, że komuś brakuje empatii...

Karmienie piersią to temat wciąż aktualny w moim życiu. Nie, żebym sam karmił albo cichaczem pociągał z cyca. Oprócz prawie 5-letniej córki mamy również młodszą, 1,5-roczną. Ma już mocno rozszerzoną dietę, ale wciąż pierś mamy jest dla niej całym światem i lekiem na całe zło.

Dość regularnie w mediach, na forach czy w blogosferze przetacza się temat publicznego karmienia piersią. Powód zawsze jest podobny: karmiąca mama została wyproszona z lokalu albo karmiła w parku na ławce, za co została niewybrednie zwyzywana. Z poczuciem dużej krzywdy i rozgoryczenia, młode mamy przenoszą swoje emocje do sieci i temat zawsze jest szeroko komentowany.

 

Karmienie piersią – nie „czy”, tylko „jak”

Pewnie jestem naiwny, ale wierzę, że przeciwnikom publicznego karmienia piersią może przeszkadzać sposób karmienia, a nie sam fakt zaspokajania głodu małego człowieka poprzez lekko odsłoniętą pierś, która i tak w większości znajduje się w buzi dzieciaczka. Życzyłbym sobie (i mamom przede wszystkim!), żeby to w ogóle nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji. Kobiety powinny karmić. Wszędzie.

Jeżeli chodzi o sposób karmienia piersią, to sam miałem dwie sytuacje, w których czułem się dość niekomfortowo. Za pierwszym razem w supermarkecie kobieta na jednej ręce trzymała posilające się akurat dziecko, w drugiej trzymała reklamówkę z warzywami i tak nią wymachiwała, że bałem się, że oberwę zaraz jakimś ogórkiem. Dodatkowo między uchem a ramieniem miała wciśnięty telefon i prowadziła żywą konwersację na pół sklepu. Czy to właściwy sposób karmienia piersią? Całość wyglądała dość teatralnie, jakby chciała zwrócić na siebie uwagę.

Innym razem, w restauracji pani odsunęła się od swojego stolika i niemal przysiadła do naszego, razem z konsumującym dziarsko niemowlakiem na rękach. Niezręcznie, prawda? Nie wiedziałem, czy ta pani chce nakarmić swoje dziecko czy poczęstować mnie mlekiem.

 

Dyskretnie i w spokoju

Żeby była jasność – uważam, że zawsze podczas karmienia piersią w miejscach publicznych wskazana jest dyskrecja i nieafiszowanie się ze swoim macierzyństwem. Nie polega to jednak na tym, aby wychodzić z lokalu na mróz i szukać jakiejś ławki albo chować się w brudnej toalecie. Jeśli cały proces odbywa się dyskretnie, czyli bez szczucia cycem głodnych, niewinnych ludzi i bez tryskania im mlekiem po talerzach, to myślę, że nie powinno to być w żaden sposób komentowane i napiętnowane.

Karmienie swojego dziecka – to całkiem naturalna i oczywista sprawa. Można to zrobić z klasą – odwrócić się bokiem do potencjalnych gapiów albo zasłonić się pieluchą tetrową. Niestety, znam opowieści dziewczyn, które nawet w takich sytuacjach były napiętnowane.

Odsyłanie kogoś do brudnej toalety, wypraszanie z lokalu, a nawet spojrzenia pełne dezaprobaty lub gniewu są niestety oznaką, że komuś brakuje empatii… Empatii dla małego stworzenia, jak i mamy, dla której karmienie poza swoim domem również nie jest szczytem komfortu.

 

Cóż jest piękniejszego?

Kobiety karmiące piersią to kwintesencja macierzyństwa. Sam łapię się często na tym, że odrywam się od swoich zajęć i patrzę, jak żona karmi córkę. Po prostu patrzę i się cieszę. To piękny widok. Miłość w stu procentach.

O jakiej goliźnie mówią przeciwnicy publicznego karmienia?

Czy pięć centymetrów kwadratowych nagiej piersi w buzi małego, głodnego człowieka można postawić na równi z jarmarczną golizną na deptakach, z gołymi klatami podpitych panów w parku i z wszechobecnymi, nagimi pośladkami na reklamach, które próbują nam sprzedać wszystko – od batona po artykuły przeciwpożarowe?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail