Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kłopoty z teściową? Oto, skąd się biorą

TEŚCIOWA
Shutterstock
Udostępnij

To, co na temat relacji z teściową ma do powiedzenia psychologia, może Was nieco ukoić.

Związki teściowych i synowych należą do najtrudniejszych spośród wszystkich rodzinnych relacji. Zdarza się, że te dwie kobiety pozostają w bliskiej zażyłości, ale często bywa i tak, że sytuacja jest napięta, a kruchy rozejm trzeba renegocjować co parę miesięcy. Słowo „rozejm” przywodzi na myśl działania wojenne – i to prawda, niekiedy te związki to istna wojna podjazdowa.

Dlaczego tak się dzieje? Jeśli to wojna, gdzie jest jej powód? Z mojej perspektywy odpowiedź jest prosta: teściowa i synowa walczą o syna/męża.

 

Chłopcy potrzebują mam

Żeby to lepiej zrozumieć, musimy zwrócić uwagę na jedyną w swoim rodzaju więź między matką a synem. Jeśli chodzi o syna, badania dowodzą, że brak właściwych związków z matką sprawia, iż mężczyźni są bardziej gwałtowni i przejawiają też inne nieprawidłowości w zachowaniu.

Nie dotyczy to dziewcząt. (Dziewczęta i kobiety na ogół nie są tak agresywne fizycznie jak chłopcy i mężczyźni). O ile więc często podkreśla się rolę ojca w wychowaniu chłopców, jest na to odpowiedni czas, ale we wcześniejszych latach to więź z matką uczy chłopca tego, czego będzie potrzebował jako mężczyzna. Uczy się on miłości z jej spojrzenia i troski. Innymi słowy, mężczyzna wychowuje mężczyznę, ale my chcemy więcej – chcemy chrześcijańskich dżentelmenów, a delikatność w nich kształtują właśnie matki.

Przywiązanie do syna jest ze strony matki niezwykle silne w porównaniu do więzi z córką. Córka upodabnia się z wiekiem do matki, syn zaczyna się od niej różnić. Grawituje ku męskiemu towarzystwu – ku mężczyznom i przyjaciołom, chce stać się takim jak oni. W okresie dojrzewania zbliża się do ojca. Relacja z matką rozluźnia się więc, nawet jeśli tej więzi nie da się nigdy zerwać (pomyślcie o Jezusie, który „opuszcza” Matkę podczas swej publicznej służby w „sprawach Ojca”).

To nie znaczy, że chłopiec kocha matkę mniej lub wcale. Ale w pewnym momencie rozpoznaje tę relację jako związek mężczyzny i matki, nie chłopca i matki. Jest tu różnica.

 

Potrzeba oddzielenia

Więź z matką jest szczególna, ale chłopiec musi przeciąć „paski od fartucha”, inaczej ryzykuje pozostanie „maminsynkiem”. Dorosłych mężczyzn, niezdrowo przywiązanych do matek, nazywamy „maminsynkami” dlatego, że część procesu stawania się mężczyzną polega na oddzieleniu się spod matczynej kontroli. Jeśli nie dojdzie do odseparowania, zawsze pozostaje element chłopięcości.

To może być trudne dla matek, bo mają one dla swoich synów specjalne miejsce w sercu. Odkryto zresztą, że DNA syna pozostaje na zawsze w organizmie matki: w jej mózgu, sercu i i innych organach. „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy w swoim sercu”… Wiemy, że związek matki i syna jest niezwykle głęboki, ale to potwierdza, że syn pozostaje na zawsze – dosłownie – w sercu matki.

Powód, dla którego owa separacja jest niezbędna, to fakt, że mężczyzna pozostawia pierwiastek kobiecy, reprezentowany przez matkę, by zastąpić go pierwiastkiem kobiecym poprzez żonę. Małżeństwo wymaga całkowitego oddania, więc nie może on zachować chłopięcych uczuć dla matki, oddając się całkowicie swojej żonie. „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Mt 19:5).

 

Po ślubie, czyli nowa, trudna prawda

Separacja ta jest trudna dla matek. Poczucie odrzucenia pojawia się jednak dopiero w chwili ślubu syna, kiedy ostatecznie i w pełni „zastępuje” matkę inna, najważniejsza miłość życia. W tym momencie związek między matką mężczyzny a jego narzeczoną ulega zmianie. To właśnie dlatego i właśnie wtedy pojawia się owo napięcie: matka, być może nieświadomie, obwinia nową żonę o własne poczucie odrzucenia, a jeśli nakłada się to na pewne wzorce z życia, zdrady innych mężczyzn, uczucia te dochodzą do głosu i prowadzą do nierozsądnego na pozór gniewu wobec młodej pary.

Żona ze swej strony czuje niekiedy, że matka męża ma na niego zbyt duży wpływ, i może czuć rodzaj zazdrości czy zawodu – chce, by mąż należał do niej całym sercem! Problem rośnie, gdy syn w istocie jest nazbyt przywiązany do matki.

Pewnego dnia spotkaliśmy z żoną sąsiadkę i rozmawialiśmy z nią o niedawnym ślubie jej syna. „Naprawdę ją lubię”, powtarzała sąsiadka, „ale tak mi smutno”. Nie zapytaliśmy jej, co sądzi o synowej, tylko co u niej słychać. Było jej smutno, bo podczas  ślubu uświadomiła sobie, że została „zastąpiona” na stanowisku najważniejszej kobiety w życiu syna. I oczywiście miała wobec synowej mieszane uczucia. Dlatego właśnie zapewniała nas, że ją lubi, nawet jeśli to przez nią „tak właśnie się czuła”.

Inne znajome małżeństwo opisywało ten stan takimi słowami: „Przed  ślubem byłyśmy [synowa i teściowa] najlepszymi przyjaciółkami. Ale po ślubie – dosłownie tego samego dnia – wszystko jak gdyby się zmieniło i teraz mamy same kłopoty. Nie wiem, co się stało!”.

 

Pogodzić się z rzeczywistością

Co możemy zrobić? Cóż, jak wszyscy wiecie, napięcia w rodzinie i rany, które sobie wzajemnie zadajemy, to trudny temat, ale najlepszy sposób na złagodzenie możliwych zadrażnień (czy jesteśmy synowymi, synami czy matkami) to pogodzenie się z prawdą i prośba o łaskę.

Matki muszą przyjąć do wiadomości, że ich synowie są mężczyznami i mężami, czyli w pewnym sensie poddać się ich autorytetowi i nie próbować nawet wpływać na ich wybory i decyzje. Nie mają już nad synami władzy. Ten czas minął, syn jest już dorosły. Matce nie wolno mówić źle o synowej, by odnowić więź z synem, ani nie może ona manipulować jego poczuciem winy, by zbliżyć się do niego ponownie lub skłonić do działania po jej myśli.

Synowie powinni trzymać się swoich żon i nie wzmagać napięcia przez omawianie z matkami spraw, o których nie rozmawiają z żonami, nie powinni prosić matek o radę czy aprobatę, jak robili to w dzieciństwie. Powinni szanować swoje matki i czcić je w zgodzie z przykazaniami – i robić to jak mężczyźni. Muszą całkowicie i w pełni oddać się swoim żonom.

Żony także powinny szanować swoje teściowe, okazując im cześć i wdzięczność za dar, jakim jest mąż. Powinny traktować je jak mentorki, a w najlepszym razie zaprzyjaźnić się z nimi i jednoczyć we wspólnej miłości. O ile pewne napięcia zawsze mogą się pojawiać, synowa weszła do rodziny i szacunek jest tu istotną rzeczą. Jeśli matka niezdolna jest do takiej relacji i „nie puszcza” syna, żona powinna ufać mężowi, by napięcie nie osłabiło małżeńskiej jedności.

Wiemy, że zgodnie z wolą Bożą mężczyźni i kobiety łączą się w świętym związku małżeńskim. Wiemy, że owocem tego związku są dzieci i że wszystkie te relacje są dobre, i mogą być święte i życiodajne. Nawet jeśli rzeczywiście bywają napięte i trudne, myślę, że potencjalne przeszkody mogą stać się okazją do bliskości i większej miłości, jeśli pozwolimy, by prowadziła nas prawda i łaska.

Tekst pochodzi z angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail