Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Nanga Parbat: Elisabeth Revol bezpieczna

ELISABETH REVOL TOMASZ MACKIEWICZ
Udostępnij

Adam Bielecki i Denis Urubko sprowadzili Elisabeth Revol do obozu. Pogoda nie pozwala iść znowu w góry.

 

[AKTUALIZACJA]  Nie ma już nadziei na ratunek dla Tomasza Mackiewicza.  Został na górze, która tak go przyciągała…

„Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne, nie ma już żadnych szans na akcję ratunkową po Tomasza Mackiewicza, który znajduje się na Nanga Parbat na wysokości około 7200 m” – powiedział PAP kierownik komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2 Janusz Majer.

 

[AKTUALIZACJA]  Cała ekipa ratunkowa dotarła do obozu pierwszego. Czekają na helikopter.

– Polscy himalaiści z Francuzką Elisabeth Revol czekają na helikopter w obozie C1 – powiedział na antenie TVN24 Krzysztof Wielicki, który koordynuje akcją ratowniczą. Przyznał, że prognozy pogody nie są optymistyczne, stąd są bardzo małe szanse, że ekipa himalaistów pójdzie po Tomasza Mackiewicza, który znajduje się na wysokości ponad 7200 metrów.

Jeżeli potwierdzą się informacje o zdobyciu szczytu, Elisabeth Revol będzie drugą kobietą w historii, której udało się stanąć na Nanga Parbat.

 

[AKTUALIZACJA] Jest decyzja co do dalszych losów akcji ratowniczej. Jak pisze na swoim profilu na facebooku Ludovic Giambasi, Adam Bielecki i Denis Urubko będą schodzić z Elisabeth do pierwszej bazy. Jeżeli pogoda pozwoli cała piątka zostanie zostanie przewieziona helikopterem do Skardu. Ratunek dla Tomasza jest niestety niemożliwy – ze względu na pogodę i wysokość kontynuowanie akcji mogłoby narazić także ich życie na niebezpieczeństwo. To straszna i bolesna decyzja. Jesteśmy pogrążeni w głębokim smutku. Wszystkie nasze myśli płyną do rodziny i przyjaciół Tomka. Płaczemy….

 

 

[AKTUALIZACJA] Adam Bielecki i Denis Urubko odpoczną 1-2 godziny (bez namiotu) i dopiero wtedy zaczną zejście z Elisabeth Revol, która ma odmrożone stopy i nie może iść o własnych siłach.

– Mam nadzieję, że nad ranem dotrą do Jarka Botora i Piotra Tomali,  którzy czekają w obozie pierwszym – powiedział na antenie TVN24 Janusz Majer, szef Polskiego Himalaizmu Zimowego. Nie wiemy jeszcze jakie decyzje zapadną dalej, bo ratownicy też są wychłodzeni. Staramy się zorganizować helikopter, który mógłby przewieźć zarówno Elisabeth jak i chłopaków w miejsce, gdzie mogliby się ogrzać.

Wciąż nie ma planów, co do dotarcia do Tomasza Mackiewicza. – pisze na swoim profilu na facebooku Ludovic Giambasi.

Z tego co przekazała ratownikom Elisabeth Revol, Tomasz Mackiewicz, który został w namiocie na wysokości  około 7 200 metrów n. p. m.  ma odmrożone stopy i ślepotę śnieżną.  Cierpi na chorobę wysokościową w zaawansowanym stadium.

 

[AKTUALIZACJA] Bielecki i Urubko dotarli do Elisabeth Reval! Podaje radio Zet.  Elisabeth Revol ma odmrożone stopy.  Himalaiści chcą ją przygotować do ewakuacji i jak najszybciej iść dalej, do Tomasza Mackiewica, który jest powyżej 7 200 metrów.

 

 

[AKTUALIZACJA] Adam Bielecki i Denis Urubko posuwają się do góry. Są coraz bliżej miejsca, w którym powinna być Francuzka Elisabeth Revol. – Mogą do niej dotrzeć za 4 – 3 godziny powiedział Radiu Zet Krzysztof Wielicki, szef wyprawy na K2.

 

[AKTUALIZACJA]  Informacja od Elisabeth Revol. „Wciąż schodzę, proszę o helikopter na jutro” – napisała w SMS-ie do Ludovica Giambiasego.

Francuski himalaista pisze także na Facebooku, że chociaż w tej chwil pogoda jest dobra, w tamten rejon nadciąga burza śnieżna.

Jak podaje portal sport.pl, ekipa ratunkowa jest na wysokości  5900 m n.p.m. Jest bardzo zimno, minus czterdzieści stopni Celsjusza. Przed nimi najtrudniejszy fragment drogi – stumetrowa ścianka Kinshofera.

Prowadzoną w bardzo trudnych warunkach akcją ratunkową żyje coraz więcej internautów.

 

[AKTUALIZACJA]  Adam Bielecki i Denis Urubko idą po Francuzkę.  Dotarcie do Elisabeth Revol zabierze im około 16 godzin  – powiedział w rozmowie z TVN 24 Rafał  Fronia, członek wyprawy na K2, skąd wyruszyła ekipa ratunkowa pod Nanga Parbat. To oznacza, że będą na miejscu najwcześniej około 6 rano czasu polskiego.

– By dotrzeć do Tomasza Mackiewicza, będą potrzebowali kolejnych 8, czyli w sumie mówimy o 24 godzinach. Wiemy, że Elisabeth Revol jest przytomna i wie, że ratownicy próbują do niej dotrzeć – dodał.

Himalaiści wyruszyli zaraz po tym jak wylądowali w pobliżu obozu pierwszego na Nanga Parbat,  na wysokości 4850 m.

 

 

 

[AKTUALIZACJA] Elisabeth Revol próbuje zejść niżej. To informacja, jaką opublikował  na swoim Facebooku Ludovic Giambiasi, przyjaciel Francuzki, który ma z nią kontakt smsowy.

 

 

Nie wiadomo, co się dzieje z Tomaszem Mackiewiczem.

Jak podaje portal sport.pl, akcja ratunkowa trwa pomimo tego, że pod Nanga Parbat zapadł zmrok.

 

 

[AKTUALIZACJA] Jak podaje portal sport.pl, ekipa ratunkowa dotarła pod Nanga Parbat!  To informacja z lokalizator Adama Bieleckiego. Wkrótce ma się rozpocząć akcja górska.

 

Jak twierdzi francuski wspinacz Ludovic Giambiasi, Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz zdobyli Nanga Parbat (8125 m n.p.m.). Taką informację opublikował na Facebooku.

 

[AKTUALIZACJA] Himalaiści spd K2: Denis Urubko, Adam Bielecki, Piotr Tomala, Jarosław Botor lecą na pomoc Reval i Mackiewiczowi.

Jak podaje portal sport.pl  francuskie media nie piszą tak dużo o sytuacji pod Nanga Parbat co polskie. Specjalistyczne portale donoszą, że Elisabeth Revol spędziła noc na wysokości ok. 6600 m n.p.m. ALpinistka nie ma nie ma namiotu i tlenu. Próbuje schodzić w dół. Francuscy dziennikarze potwierdzają informacje o jej złym stanie zdrowia i odmrożeniach w lewej stopie.

 

Tomasz Mackiewicz, który ma się znajdować na wysokości ok. 7280 metrów także ma kłopoty zdrowotne. Dokucza mu choroba wysokościowa i ślepota śnieżna.

 

[AKTUALIZACJA]  Śmigłowce lecą po ekipę ratunkową do bazy pod K2! Rzecznik prasowy Zimowej Narodowej Wyprawy na K2, Michał Leksiński potwierdził, że ze Skardu wyleciały dwa helikoptery! Potem razem z himalaistami ruszą w kierunku Nanga Parbat.

 

[AKTUALIZACJA]  Akcja ratunkowa, która miała ruszyć w sobotę na ranem czasu polskiego nie rozpoczęła się. Powodem są warunki pogodowe.

– Można powiedzieć, ze akcja ratownicza jest zamrożona. Wszystko zależy od warunków pogodowych, od pilotów – na razie nie udaje im się przylecieć po nas. Pogoda nie jest najlepsza, zespół ratunkowy jest gotowy i czeka spakowany. Dopóki helikoptery nie przylecą po nas, to można powiedzieć, że akcja stoi – powiedział w programie  „Wstajesz i weekend” w TVN 24 Krzysztof Wielicki, kierownik wyprawy na K2.

Z informacji, które ma Wielicki wynika, że jest niski pułap chmur i piloci nie mogą wylecieć. Na szczycie Nanga Parbat wiatr wieje z prędkością 100 km/h., a temperatura odczuwalna to podobno nawet minus 60 stopni Celsjusza. Himalaiści: Adam Bielecki, Piotr Tomala, Jarek Botor i Marek Chmielarski, którzy mieli spod K2 wyruszyć na ratunek Francuzce i Polakowi są cały czas gotowi do przeprowadzenia akcji ratunkowej. Decyzja o wylocie ma być do godziny.

 

 

[AKTUALIZACJA] „Niestety, sytuacja jest dramatyczna – pisze Tatromaniak. – Helikopter może dotrzeć pod Nanga Parbat dopiero jutro o świcie. Dojście do Tomka i Elisabeth zajmie co najmniej kolejny 1 dzień. Nadchodzi załamanie pogody i silniejszy wiatr. Informacje dotyczące położenia Tomka i Eli nie są zbieżne. Eli najprawdopodobniej próbuje schodzić. Jutro ekipa ratunkowa spróbuje najpierw ściągnąć Eli, później dotrzeć do Tomka. Pozostaje mieć nadzieję, że są w stanie przetrwać tę noc”.

Do akcji ratunkowej wyruszą dwa helikoptery. Weźmie w niej udział czterech uczestników wyprawy na K2: Adam Bielecki, Piotr Tomala, Jarek Botor i Marek Chmielarski.

 

 

[AKTUALIZACJA] Za akcję ratunkową polsko-francuskiego duetu zapłaci polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a przeprowadzi ją pakistańskie wojsko.

 

Konieczna będzie akcja ratunkowa, jednak ubezpieczenie nie pokrywa wykorzystania helikoptera pod K2. Zorganizowano więc zbiórkę pieniędzy, by dokonać tego samodzielnie. Niestety, czasu jest coraz mniej, bo pod Nanga Parbat jest już godzina 15.

Według najnowszych informacji podawanych regularnie przez serwis Tatromaniak.pl, trwa zbiórka pieniędzy na zorganizowanie helikoptera. Kwota stale rośnie.

 

 

Wiadomo także, że wymagane jest poręczenie finansowe.

 

 

Tatromaniak.pl informuje, że himalaiści mieli przeprowadzić wczoraj atak szczytowy. Początkowo widziano ich na wysokości 8000 m, jednak w kolejnych godzinach górne partie Nangi zostały przysłonięte przez chmury.

Nie wiadomo, czy himalaistom udało się dotrzeć na szczyt, ponieważ przez kilka godzin brakowało jakichkolwiek informacji o ich stanie oraz położeniu – pierwsze pojawiły się właśnie dzisiejszego ranka.

Asghar Ali Porik z agencji Jasmine Tours Pakistan przekazał, że Tomek utknął na wysokości 7400 m i ma poważne problemy zdrowotne – najprawdopodobniej ślepotę śnieżną i chorobę wysokościową czytamy na Tatromanik.pl.

Początkowo z bazy nie widać było położenia Tomasza Mackiewicza. Widziana była jedynie Elisabeth, która schodziła bardzo wolno, wręcz się czołgając.

Podawano informacje, że himalaiści znajdują się na wysokości 7200 metrów. Polski Himalaizm Zimowy podał, że jest to raczej 7400 metrów. Elisabeth Revol, która ma problemy z odmrożeniami postanowiła pozostać z Tomaszem Mackiewiczem i wspólnie czekać na pomoc.

 

 

Po raz pierwszy o problemach himalaistów poinformował za pomocą profilu „Polski Himalaizm Zimowy” Janusz Majer:

Wczoraj w godzinach nocnych otrzymaliśmy informacje z Francji. Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz utknęli na wysokości ok. 7400 m pod kopułą szczytową. Po nocy spędzonej na tej wysokości podejmują próbę zejścia niżej. Na chwilę obecną udało im się zejść 200 m niżej.

Początkowo wydawało się, że użycie helikoptera do przeprowadzenia akcji ratunkowej będzie możliwe.

Zorganizowana została akcja ratunkowa koordynowana przez Ambasady Francji i Polski. W zespole koordynującym jest również Robert Szymczak – lekarz wysokogórski, himalaista. Baza pod K2 została powiadomiona o zaistniałej sytuacji. Podjęta została decyzja: 4 Himalaistów wyprawy (wyposażonych w sprzęt ratowniczy oraz tlen) oczekuje na informacje w sprawie helikoptera (możliwości przelotu), aby ruszyć z bazy pod K2 na akcję ratunkową pod Nanga Parbat. Będziemy informowali o kolejnych działaniach.

Po chwili uzupełniono komunikat o dodatkową informację:

Wiadomość sprzed chwili, otrzymana z Francji: Na chwilę obecną znajdują się nadal na wysokości ok. 7400 m w oczekiwaniu na pomoc – dodano po chwili w komunikacie.

Jak podaje Onet.pl, ostatnie doniesienia sugerują, że do akcji zostanie wykorzystany pakistański śmigłowiec. Należy się spieszyć, ponieważ w każdej chwili pogoda może się pogorszyć, a temperatura spaść nawet do -70 stopni Celsjusza.

 

 

Sam Mackiewicz informował, że zarówno on, jaki i jego towarzyszka są skrajnie zmęczeni. Jak w rozmowie z portalem sport.pl podaje szwagierka polskiego himalaisty Małgorzata Suligowska: „Tomek nie przeżyje kolejnej nocy. Nie może się ruszać”.

Polsko-francuski duet próbował zdobyć pakistański szczyt o wysokości 8126 m n.p.m.

Pod K2 przebywa jeszcze pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego inna polska wyprawa himalaistów próbujących zdobyć ten szczyt zimą. Znajdują się około 2 km od celu, ale zmagają się tam także z trudnymi warunkami. Możliwe, że ich próba dotarcia na szczyt się opóźni, ponieważ niektórzy członkowie zespołu wyruszą na ratunek Tomaszowi Mackiewiczowi oraz Elisabeth Revol.

Źródła: Onet.pl, Tatromaniak.pl, PAP

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!