Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mackiewicz: Jestem tu bliżej Boga. I śpiewa Abba Ojcze [wideo]

Profil Facebook Tomasza Mackiewicza
Udostępnij

Tomek został na górze, którą tak bardzo kochał – te słowa Janusza Majera, szefa Polskiego Himalaizmu Zimowego, zmroziły. Bo przecież wciąż mieliśmy nadzieję. Zwłaszcza po brawurowej akcji Adama Bieleckiego i Denisa Urubko.

Wiedział, że po niego nie pójdą? To pytanie nie może mi wyjść z głowy. Co czuje człowiek sam na sam z taką potęgą… Gdy wie, że dotarł do kresu swoich możliwości. Bo przecież wiedział…

Człowiek jest tylko mocny w stosunku do drugiego człowieka. W pyskówkach, w przekomarzankach. Często opiera swoją wartość na materii, która przecież, jak wiadomo – a to w górach najlepiej widać – jest po prostu tymczasowa, zreszta jak i sam człowiek.

Ta wypowiedź Tomka Mackiewicza wrzucona na Twittera chwyta za serce. Zwłaszcza gdy wiemy, że został tam gdzieś.

 

 

Nanga Parbat, dziewiąty spośród 14 ośmiotysięczników, zdobyty zimą dopiero raz, dwa lata temu. Nie chciał, żeby ta góra stała się jego obsesją – jak mówił w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” w kwietniu 2014 roku, ale wciąż wracał, bo mu się opierała.

Do siedmiu razy sztuka, chciałoby się powiedzieć. Wyprawa z Elisabeth Revol była siódmą próbą zdobycia szczytu. Prawdopodobnie udaną.

 

 

Z informacji, które przekazała Elisabeth Revol, a które opublikował w mediach społecznościowych himalaista Ludovic Giambiasi, przyjaciel Francuzki, wynika, że tym razem postawił na swoim. Dogonił swoje wieloletnie marzenie. Czy wiedział, jaka będzie cena?

Zdarzyło się też, że parę dni na sporej wysokości siedziałeś sam w śnieżnej jamie.
– To był dla mnie najlepszy moment całej wyprawy.

Dla większości ludzi byłoby to nie do wytrzymania.
– A ja lubię ten stan.

– Może jesteś stworzony do himalaizmu?
– Popatrz na moje dłonie. Paznokcie duże jakby ktoś młotkiem walił, paliczkowate paluchy. Jeden lekarz powiedział mi, że ma to związek z krążeniem, coś jak choroba górska. Kiedy siedzę wysoko, nie odczuwam żadnego fizycznego dyskomfortu. Dobrze mi tam. I mogę siedzieć długo. Wchodzę wtedy w pewien rodzaj medytacji. Mogę zastanowić się nad wieloma sprawami. Nie chodzi o świadome rozwiązywanie problemów i myślenie, że jak wrócę, to muszę zrobić to i to. To raczej taka obserwacja przewijających się w głowie tematów i historii. Patrzenie na wszystko z boku. Bardzo ciekawy stan, trudny do opisania.

„Wariat i jego Nanga Parbat. Kiedyś uciekł heroinie, teraz goni wielkie marzenie”, Przemysław Franczak, 17 kwietnia 2014, Gazeta Krakowska

„Jestem bliżej Boga tutaj, zdecydowanie bliżej Boga” – mówił 8 miesięcy temu siedząc sam w bazie pod Nangą. To pieszczotliwe określenie dla góry, która zabrała życie ponad 60 himalaistom.

Uwaga! Jeśli nie widzisz wideo poniżej, KLIKNIJ TUTAJ.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail