Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

W każdym z nas siedzi demon, który chce odbierać nadzieję. Komentarz do Ewangelii

JESUS OVER EVIL
@DR
Udostępnij

Dziś Jezus chce uciszyć ten głos, uwolnić nas od ojca kłamstwa.

Kiedy był młodym chłopakiem, słyszał często: „Z ciebie i tak nic dobrego nie będzie”. Wziął sobie te słowa do serca. Tak bardzo, że postanowił udowodnić ludziom, że… mają rację. Zaczął się staczać coraz bardziej na dno, aż w końcu wylądował na ulicy jako bezdomny alkoholik. Przeszedł przez więzienie. Jego życie stało się ruiną.

Próbował się podnosić, ale ciągle wracał na dno. Stracił nadzieję, chciał popełnić samobójstwo. Chciał się powiesić i nawet zdobył odpowiednią linę, którą ukradł. Kiedy siedział w parku, ktoś się do niego przysiadł. On brudny, śmierdzący, bezdomny alkoholik, tamten czysty, zadbany mężczyzna. Usiadł koło niego i poczęstował go papierosem.

Ten drobny gest życzliwości był jak cienki strumień światła, który dał mu trochę nadziei. Poszedł jeszcze do stołówki dla bezdomnych prowadzonej przez chrześcijańską wspólnotę. W jego planach to miał być ostatni posiłek. Na ścianie wisiał plakat ze słowami: „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie”.

Myślał o tym, że za chwilę ma zginąć, powiesić się, a tu czyta słowa o tym, że Bóg umiłował świat, a on przecież jest częścią tego świata i że jak uwierzy, to nie zginie. W tym momencie podeszła do niego kobieta rozdająca posiłki, przyniosła mu zupę i powiedziała: „Henryk, tylko Bóg może Ci pomóc”. Dostał Nowy Testament.

Jak sam wspomina: „Cały czas chodziłem z liną za paskiem, kradłem alkohol w sklepie, upijałem się, ale siadałem na ławce i czytałem ten Nowy Testament. Tam też znalazłem te słowa z plakatu. Kiedy czytałem, będąc pijany, to myśl o skończeniu z sobą odkładałem na następny dzień”. Jakiś czas później trafił na spotkanie ewangelizacyjne, na którym Bóg uzdrowił go z alkoholizmu.

Zaczęło się jego wychodzenie z dna. Jego życie zmieniło się diametralnie. Został dziennikarzem. Nazywa się Henryk Krzosek.

W dzisiejszej Ewangelii ludzie słuchający Jezusa są zdumieni Jego nauką: „uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie”. Uczeni w Piśmie i faryzeusze też czuli, że mają władzę. Czuli, że nauczają z pozycji najwyższych autorytetów religijnych. Posługiwali się Słowem Bożym, żeby uzasadniać nakazy i zakazy. Słowo, które głosili często pognębiało słuchaczy, pokazywało jacy są mali, dalecy od doskonałości, itp.

Słowo Jezusa miało moc. I wcale nie chodzi tu o jakąś magiczną siłę, która wydobywała się, kiedy On nauczał. Nie chodzi także o wyjątkowy sposób mówienia, sztukę retoryki. Słowa Jezusa są pełne mocy, bo budzą w słuchaczach nadzieję, podnoszą na duchu, przynoszą zbawienie, obwieszczają Dobrą Nowinę. Jego nauczanie naprawdę przenikało do serca i było odpowiedzią na to, czego najbardziej potrzebowali usłyszeć ludzie.

Czasem mówi się, że Kościół nie jest od tego, żeby mówić to, co chcą usłyszeć ludzie. A właśnie że mamy mówić to, co chcą usłyszeć ludzie, bo oni tak naprawdę chcą od nas usłyszeć Dobrą Nowinę.

Na życiu Henryka Krzoska zaciążyły dwa zdania. Jedno popchnęło go na dno. Drugie wyrwało go z piekła, powstrzymywało go przed popełnieniem samobójstwa i dało mu nowe życie. Dziś Jezus uwalnia człowieka opętanego. Mówi do demona: „Milcz i wyjdź z niego!”

Demon jest nazywany przez Pismo Święte oskarżycielem. To on lubi posługiwać się takim zdaniem jak: „Z ciebie i tak nic dobrego nie będzie”. Tak naprawdę w każdym z nas siedzi ten demon, który albo o nas albo o innych chce mówić tak, żeby odbierać nadzieję, pogrążać w smutku.

Dziś Jezus chce uciszyć ten głos, uwolnić nas od ojca kłamstwa, żeby wybrzmiała w nas i przez nas prawdziwa mowa z mocą – Dobra Nowina. A jeśli nie mamy słowa, które daje nadzieję, to może faktycznie lepiej w milczeniu zapalić z kimś papierosa. To może być bardziej zbawienne niż moralizowanie.

I czytanie: Pwt 18, 15-20
II czytanie: 1 Kor 7, 32-35
Ewangelia: Mk 1, 21-28