Aleteia

Nie ma idealnego modelu wychowania. Nie prześcigajmy się!

MATKA Z DZIEĆMI
Pexels | CC0
Udostępnij

Pełno wszędzie ocen, sądów, porównywania. Nie ma akceptacji czy zrozumienia dla indywidualnych doświadczeń. A przecież można inaczej. Nie gorzej, tylko inaczej.

Solidarność jajników

Kobiety-matki. Ich siłą jest solidarność doświadczenia, które zmienia na zawsze. Nie ma znaczenia wiek, kolor skóry czy religia, wszystkie mamy obawy przed porodem, podobnie nieporadnie obchodzimy się w pierwszych dniach z noworodkiem. Nikt tak jak druga mama nie zrozumie przez co przechodzisz, gdy Twoje dzieci mają gorączkę lub wracasz po macierzyńskim do pracy.

Dlatego tym bardziej boli, gdy ta matczyna siła jest obracana nie po to, by dawać życie, a po to, by wbijać igły w „konkurentki”. Rywalizujące ze sobą w konkursie na internetową najlepszą matkę.

 

Medal pierwszeństwa

W komentarzach na Facebooku, na portalach lub blogach parentingowych. W zależności od profilu strony, może być różny, ale w internecie istnieje jedyny słuszny model na wychowanie dziecka.

Istnieje też jedyny słuszny model matki. Wiele kobiet daje się wrobić w udział w tym konkursie, a medal dostaje: ta, która urodziła naturalnie i bez znieczulenia. Ta, która mimo cięcia cesarskiego wstała już po 5 godzinach. Ta, która nie ma czasu dla męża albo nie cierpi w połogu, bo to fanaberie, a przecież najważniejszy jest maluszek.

A ja myślę wtedy o podróży samolotem. Gdy stewardesa tłumaczy, że ze względów bezpieczeństwa maskę tlenową należy nałożyć najpierw sobie, potem dziecku. I że mama wcale nie jest mniej ważna niż maluszek, a po porodzie, nie powinna zapominać o własnym bezpieczeństwie czy zdrowiu. 

 

Matko niezłomna!

To nie wstyd powiedzieć prawdę.

To nie wstyd przeżywać słabości i trudności.

To nie znaczy, że nie kochasz swojego dziecka.

To nie znaczy, że jesteś złą matką.

Daj prawo sobie i innym, do różnych odczuć i doświadczeń.

To, że się różnią, może nas ubogacać, a na pewno nie oznacza to, że któreś są lepsze, a inne gorsze. Nie próbuj tego udowadniać wojenkami w internecie. Złośliwością ukrytą pod życzliwymi radami: „Jeszcze robi w pieluchy?”, „Kiedy przestaniesz w końcu karmić piersią?”, „Kiedyś nie było takich problemów, teraz to są fanaberie”.

Pełno wszędzie ocen, sądów, porównywania. Nie ma akceptacji czy zrozumienia dla indywidualnych doświadczeń. A przecież można inaczej. Nie gorzej, tylko inaczej.

 

Nie ma dzieci…

Dlatego też przestałam czytać blogi parentingowe. Nie twierdzę, że nie ma wśród nich naprawdę wartościowych, bo są. Widzę jednak bez wątpienia, że dużo zdrowiej mi się żyje, gdy od czasu do czasu natrafię na coś mądrego, nie śledząc specjalnie nic na bieżąco. Łatwiej mi wtedy skupić się po prostu na moim dziecku i jego potrzebach, a nie na spełnianiu norm i wymogów, które sączą niepewność i lęk w moje rodzicielstwo. To rodzi tylko frustracje i poczucie winy.

Powtarzając za Korczakiem: „Nie ma dzieci, są ludzie”. Nie ma do nich uniwersalnych instrukcji i oby nie było! Nikt jakoś nie pisze o jednym, uniwersalnym stylu „jak przeżyć z dorosłymi” albo chociaż rówieśnikami czy współpracownikami.

Bo oczywistym jest, że byłaby to bzdura. Dlatego wszystkie te nurty rodzicielstwa, mogą być pomocne, ale mogą też stać się pułapką – i w „tresurze” i w rodzicielstwie bliskości można przesadzić. A przesadą jest dla mnie zrobienie z tego ideologii i bycie jej niewolnikiem, ślepo wpatrzonym w zasady. Dodatkowo zaciekle walczącym z przeciwnikami – krytykami wybranej metody lub wyznawcami innej.

 

Mam tę moc!

Myślę, że wszystkie czujemy się czasem zagubione, bezradne. Niepewne, czy dobrze wybieramy, przytłoczone odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Tym bardziej, że na efekty, weryfikację naszych wychowawczych decyzji, trzeba czekać długie lata. Dzielmy się własnym doświadczeniem, nie negując cudzych.

Nie narzucajmy jedynych, poprawnych odpowiedzi, bo takich nie ma. Niech każda z nas robi swoje 100% normy, nie biorąc udziału w konkursie na lepsze lub gorsze mamy. Dzielmy się, ale nie dajmy się podzielić. Nie poniżanie innych, wytykanie błędów, a wzajemne wsparcie i zrozumienie – to da nam supermoc.