Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

3 mity o byciu singielką

JOLA SZYMAŃSKA
fot. Anna Nycz
Udostępnij

Przy mitach, które sprzedaje się singielkom, mitologia grecka to rozsądny realizm. Dziś o trzech radach, z których Bogu dzięki nie chciałam nigdy korzystać.

Śniło się Wam kiedyś, że jesteście spóźnieni na własny ślub? Albo że wybija godzina ślubu, a Wy kompletnie nie jesteście przygotowani – nie macie sukienki, garnituru, butów ani kwiatów i musicie założyć byle co? Mam dosyć kontrowersyjną teorię, zgodnie z którą to wcale nie jest sen. To rzeczywistość.

 

Jak przestać być singielką?

W wielu poradnikach dla singielek, które przewertowałam, dowiadywałam się, że do małżeństwa muszę się przygotować. Jak najszybciej. Że bycie singielką to uniwersytet dla przyszłych żon i mam. Że jeśli teraz nie wypracuję w sobie właściwych nawyków, to koniec świata.

I wiecie, co? Od prawie dwóch miesięcy jestem żoną i uważam, że spora część rad dla singielek to jedna wielka mitologia.

 

Mit 1: Nie powinnaś się martwić

„Nie martw się, że jesteś sama. Zaufaj Bogu!” – która z nas nie słyszała tej złotej frazy? Chętnie pochwaliłabym się, że to dla mnie oczywistość. W końcu Bóg jest dobry! Dlaczego by nie wyzbyć się płytkich, ludzkich obaw, że nikt mnie nie pokocha? To przecież musi być proste.

A jednak nigdy w życiu nie przestałam się o to martwić. Nie potrafiłam. I wiecie co? Jestem z tego dumna. Pragnienie bycia kochaną jest normalne. To jedno z najzdrowszych singlowskich odczuć na świecie.

Każdy, kto borykał się z brakiem miłości, dobrze wie, że zdrowa miłość nie jest oczywista. I owszem, Bóg jest dobry, ale to nie znaczy, że zarządza taśmą produkcyjną z „idealnymi kandydatami na mężów”, którzy spadają z nieba w zawsze odpowiednim momencie. To byłby słuszny wniosek z komedii romantycznych. Nie z Ewangelii.

 

Mit 2: Uwierz w siebie

Bycie singielką nauczyło mnie walki z niebezpieczeństwem i obrony przed atakiem, ale nie nauczyło mnie wiary w moją wartość. Prawdę mówiąc, cały czas miewam z nią kłopoty. Podobnie jak absolutna większość z nas.

Samoocena nie jest przecież kwestią statusu związku, ale statusu naszego życia wewnętrznego, relacji międzyludzkich, oczekiwań wobec samych siebie i masy innych komponentów.

Ale to do singli mówi się bez ogródek: „Aby kogoś pokochać, musisz najpierw pokochać siebie”. Serio? Takie komunikaty mają sens pod jednym warunkiem – jeśli idzie za nimi obecność. Kiedy widzę, że ktoś wierzy we mnie. Że dla kogoś jestem piękna.

Jeżeli nie dostaliśmy tego w domu, szkole, od przyjaciół, to nie wyprodukujemy tej wiary sami z siebie. Potrzebujemy Boga, ale potrzebujemy też drugiego człowieka.

 

Mit 3: Nie smuć się i nie złość!

„Nie bądź smutna!”, „Nie złość się!”, „Panuj nad swoimi emocjami!” i moje ulubione „Ciesz się, że jesteś sama” – to kolejne dziwne porady (polecenia?) – dla singielek lub dla młodych dziewczyn. Nigdy nie udało mi się ich zrealizować i… powoli zaczynam się z tego cieszyć.

Emocje – jakie by nie były – trzeba przeżyć. Dać im czas. Ale warto też je poznać. Zrozumieć, skąd się biorą, jak dać im upust i jak zabezpieczyć przed nimi bliskich. Właśnie dzięki temu mogę panować – nie nad emocjami, ale nad wyrażeniem emocji.

Przy czym ono też nie zawsze będzie doskonałe. I wcale nie o to chodzi, żeby doskonałe było.

 

Przygotowanie do małżeństwa

Trochę niepokoi mnie formuła „rad dla singli”, szczególnie, kiedy rad udzielają szczęśliwi małżonkowie. Można wtedy pomyśleć, że w byciu singlem są specjalistami. A nie do końca i nie zawsze tak jest.

Kiedy człowiek czuje się kochany i spełniony, jego perspektywa szybko się zmienia. Nawet, jeśli mówi z grubsza rozsądnie, nie zawsze nadaje się do radzenia komuś, kto szuka samego siebie. Choćby z tej prostej przyczyny, że małżeństwo to nie gwarant, że samego siebie się już znalazło.

Dlatego, chociaż poradniki twierdzą inaczej, ja pozostanę przy swoim – nie da się przygotować do małżeństwa. I ono wcale nie jest do przygotowania. Ono jest do przeżycia.

A jak dobrze żyć? O, tak. To jest ważne pytanie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail