Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Kościół

Prymas Wyszyński, nasz Ojciec, nauczył mnie, że ludzi należy kochać i że kocha się za nic

STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI

EAST NEWS

Prymas Stefan Wyszyński i siostry franciszkanki pracujące w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, lata 60.

Katarzyna Szkarpetowska - publikacja 02.02.18

- Kiedyś prymas Wyszyński spacerował z Karolem Wojtyłą, a ja jechałam akurat rowerem. A że jeździłam słabo i byłam w spódnicy, przewróciłam się. Podbiegli, podnieśli mnie i zapytali, czy nic mi się nie stało. Odpowiedziałam: „Kolano to nic. Poszło oczko w rajstopach”. Następnego dnia Ksiądz Prymas wręczył mi kopertę, mówiąc: „Proszę, będziesz miała na nowe rajstopy”.

Katarzyna Szkarpetowska: Pani Marto, jak to było z pani powołaniem?

Marta Wójcik*: Od wczesnych lat związana byłam z ruchem Rodzina Rodzin, zainicjowanym przez Marię Okońską. Marysia była również założycielką instytutu życia konsekrowanego, do którego należała już moja starsza siostra. W 1964 roku wyruszyłam, w intencjach Kościoła, z pielgrzymką na Jasną Górę i, będąc „w drodze”, zdecydowałam się na oddanie Bogu życia w Instytucie.


KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI

Czytaj także:
Co kard. Wyszyński mówił o kobietach? Ożywcze i inspirujące

Dlaczego właśnie Instytut Prymasa Wyszyńskiego**?

Wtedy był to jeszcze Instytut Świecki Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła. Wcześniej myślałam o zakonie. Pamiętam, jak moja siostra powiedziała: „Marta, ty nadajesz się do Instytutu bardziej ode mnie”, ale ja się broniłam. Nie chciałam iść tą samą drogą, którą poszła ona. Chciałam mieć swoją drogę (śmiech).

W czasach, kiedy pani rozeznawała powołanie, świeckie instytuty były raczej nieznaną formą życia konsekrowanego. To była prekursorska sprawa.

Zdecydowanie. Moja mama na wieść, że siostra obiera drogę służby Bogu w Instytucie, bardzo się buntowała. Mówiła: „Zakon rozumiem, ale to? Takie nie wiadomo co?”. Siostra z wielkimi trudnościami „wychodziła” z domu.

Pani było już łatwiej?

Też trudno. Gdy powiedziałam mamie o powołaniu, nazwała mnie egoistką. Nie była zadowolona. Miała nadzieję, że założę rodzinę. Bardzo to przeżywałam. Pamiętam, jak jej powiedziałam: „Mamo, to ty uczyłaś mnie miłości Boga i służby ludziom, a teraz mówisz mi, że to, co robię, to egoizm?”.

Płakałyśmy przez kilka dni, każda w swoim kącie. Przeczytałam wtedy u św. Teresy od Jezusa, że miłość do matki nie może być większa od miłości do Pana Boga. I zgłosiłam się do Instytutu.

Jak wspomina pani czas spędzony przy Matce Bożej na Jasnej Górze?

To był niezwykły czas – modlitwy i pracy na chwałę Bożą. Nocne czuwania, przyjmowanie pielgrzymów, wychodzenie do ludzi ze Słowem. Po roku pobytu na Jasnej Górze przygotowywałam się do egzaminów, miałam rozpocząć studia z psychologii. Odbywał się właśnie Szlak Milenijny, ksiądz prymas Wyszyński jeździł z biskupami po całej Polsce.

Któregoś razu, pamiętam, przyjechała Marysia Okońska z wiadomością, że potrzebny jest ktoś, kto będzie nagrywał kazania Ojca (tak w Instytucie mówiłyśmy o ks. prymasie, tak też się do niego zwracałyśmy). Było nas wtedy cztery. Pomyślałam: „Boże, żeby tylko Marysia nie zaproponowała, abym to ja jeździła za Ojcem”. Przeczuwałam, że wskaże na mnie i tak się stało. Byłam bardzo niezadowolona, ale wtedy też przyszło światło z góry, że ja raz w życiu muszę zawiesić własne plany, zaufać Bogu. Poczułam się jak pies rzucony na wodę.

Lekcja ufności?

Tak. Proszę sobie wyobrazić, że raz jeden tylko pojechałam z tym mikrofonem za ks. prymasem. Później tak się jakoś ułożyło, nie było już takiej potrzeby. Dla mnie to była odpowiedź.


FIGURA Z FATIMY

Czytaj także:
Bo „Matka nie opuszcza”! Fatimska Pani „aresztowana” na Okęciu i mistrzowska zagrywka kard. Wyszyńskiego

A psychologiem i tak pani została.

Tak. Po drugim roku pobytu na Jasnej Górze przystąpiłam do egzaminów i dostałam się na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Po studiach wróciłam na Jasną Górę i na prośbę ks. Prymasa utworzyłam poradnię psychologiczno-religijną dla młodzieży, w której pracowałam osiem lat. Potem przejęła ją po mnie koleżanka, a ja, ponieważ Ojciec prosił, założyłam drugą poradnię – rodzinną.

Czym była dla pani ta praca?

Traktowałam poradnię jako miejsce spotkań z Matką Bożą. Wierzę, że to Ona przyprowadzała do mnie te wszystkie osoby, które potrzebowały pomocy. Ks. Prymas nauczył mnie, że ludzi należy kochać i że kocha się za nic, bezinteresownie.

Kiedyś przysłał mi pieniądze – z prośbą, abym kupiła jedzenie dla młodzieży hipisowskiej, która biwakowała na polach paulińskich. Prosił, aby się nimi zaopiekować. Rok wcześniej milicja rozbiła obozowisko, spałowała ich. Jasna Góra otworzyła wtedy bramy i ich przygarnęła. Nie do końca wiedziałam, jak się nimi zająć. Sporo z tych osób było pod wpływem narkotyków i innych używek. Podarowałam im chleb i dżemy. Jedzenie przyjęli, ale rozmawiać nie chcieli.

Byłam zbulwersowana ich zachowaniem. Postanowiłam „pouczyć” Ojca, że zajmowanie się nimi to strata czasu. Wygłosiłam przemówienie, że lepiej poświęcić czas „porządnej” młodzieży – rozmodlonej, prawdziwie pielgrzymującej, a nie tej, która zachowuje się w „taki” sposób. Ojciec wysłuchał uważnie moich zażaleń, a następnie przytulił mnie, ucałował w głowę i powiedział: „Nie chciej, żeby oni nawrócili się za chleb. I nie idź do nich z gotowym programem. Ty ich po prostu kochaj. Oni tutaj szukają Matki”.

Czy w pani szafie zachowały się jakieś listy, kartki od Prymasa?

Tak. Ojciec był bardzo wierny w korespondencji. Kiedy odbywało się konklawe z wyborem Jana Pawła II, przysłał mi na przykład kartkę, na odwrocie której napisał, że dziękuje mi za moją pracę. Nie odpisałam, bo nie miałam odwagi i jakiś czas później Ksiądz Prymas zwrócił mi uwagę, że nie pozostawia się korespondencji bez odpowiedzi.

Poczuła się pani lekko zawstydzona?

Nie tylko wtedy. Kiedyś, podczas rekolekcji, podawałam do stołu i niechcący się potknęłam. Najpierw poleciał dywan, potem kurczak, następnie taca, a na samym końcu poleciało słowo „cholera”. Ksiądz Prymas z ojcowską miłością powiedział potem: „Marta, ja ciebie proszę, nie używaj tego słowa. Ono jest takie brzydkie”.

Podobnych zabawnych sytuacji było więcej. Ojciec jeździł z nami na wakacje. Kiedyś, a było to w Bachledówce, spacerował z Karolem Wojtyłą, a ja jechałam akurat rowerem. A że jeździłam słabo i byłam w spódnicy, przewróciłam się. Ojciec z kard. Wojtyłą podbiegli, podnieśli mnie i zapytali, czy nic mi się nie stało. Odpowiedziałam: „Kolano to nic. Poszło oczko w rajstopach”. Następnego dnia Ksiądz Prymas wręczył mi kopertę, mówiąc: „Proszę, będziesz miała na nowe rajstopy”.

Spotkania z Księdzem Prymasem zalicza pani do najważniejszych w życiu?

Tak, takich spotkań się nie zapomina. Ojciec był bardzo pogodnym człowiekiem. Nigdy nie widziałam go jako cierpiętnika, dlatego gdy usłyszałam z jego ust słowa: „Moje życie było życiem Wielkiego Piątku”, byłam zaskoczona. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że to było zjednoczenie z Chrystusem nie w sensie dźwigania krzyża, ale z racji kapłaństwa, bo nie ma kapłaństwa, powołania bez krzyża.

Proszę sobie wyobrazić, że w inwigilowanie Prymasa i jego środowiska zaangażowanych było aż cztery tysiące osób. Instytut ma swój dom m.in. w Krynicy. Dane każdego, kto w tym czasie przyjeżdżał do tego domu, a przecież ludzie przyjeżdżali także na wczasy, na wypoczynek, znajdują się w IPN-ie. Nie wspomnę już, że każda z członkiń Instytutu miała założoną teczkę osobową. Kiedy pytałyśmy Ojca, jak sobie z tym radzi, odpowiadał: „Musimy żyć święcie”.

Nigdy nie widziałam w nim lęku. To był wolny człowiek, któremu zależało na tym, żeby ludzie byli wolni. Żeby nie byli splątani niewolą myślenia, w wolności podejmowali decyzje.


Portal JP2online.pl

Czytaj także:
Jp2online.pl – nowy portal o papieżu

* Marta Wójcik – członkini Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. Założycielka poradni psychologiczno-religijnej oraz poradni rodzinnej na Jasnej Górze.

** Instytut Prymasa Wyszyńskiego – tę wspólnotę życia konsekrowanego w świecie tworzą kobiety, które oddają swoje życie Chrystusowi na drodze rad ewangelicznych. Na wzór Maryi i z Jej pomocą pragną służyć swoim życiem Kościołowi i drugiemu człowiekowi. Szczególnym programem ich życia jest Osiem Błogosławieństw. Założycielką Instytutu jest Maria Okońska, a współzałożycielem i duchowym ojcem Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
kard. Stefan Wyszyńskiosoby konsekrowane
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail