Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czujesz się Matką Klęską, a nie Matką Polką? Nie przejmuj się. To normalne!

Natasa Kukic/Stocksy
Udostępnij
Komentuj

Biegasz cały dzień jak szalona, a wieczorem i tak masz wrażenie, że nic nie zrobiłaś? Jesteś w domu pełnym dzieci, a czujesz się czasem samotna? Masz wyrzuty sumienia, że jako mama sobie nie radzisz? Ten tekst przekona Cię, że jesteś całkiem normalna.

My, matki wciąż mamy wyrzuty sumienia albo poczucie, że coś robimy nie tak. Moje dziecko ma osiem miesięcy i jeszcze nie raczkuje? To na pewno moja wina! Nie nauczyłam go! Ma prawie roczek i nie chce jeść samo łyżeczką, a na chodzenie się nie zanosi? Z pewnością mogłam poświęcić więcej uwagi na naukę blw czy ćwiczenia zachęcające do stawiania pierwszych kroków.

 

Moja matki wina?

Ciągle wydaje nam się, że coś robimy nie tak, że mogłybyśmy więcej, lepiej, aghhhhh…!

W dodatku otoczenie wcale nie ułatwia nam sprawy, wpędzając w jeszcze większe poczucie winy i kompleksy, ilekroć tylko ośmielimy się zrobić coś dla samych siebie. A jeśli odbiegamy od standardowego wyglądu matki (cokolwiek by to nie znaczyło), to tym gorzej dla nas.

„Nie wyglądasz dobrze” – słyszymy czasem.

A jak, do licha, mamy wyglądać, jeśli spałyśmy całe cztery godziny na dobę, a interwały snu przerywało karmienie dziecka. Makijaż robiłyśmy w biegu, jedną ręką szykując latorośli owsiankę i próbując nie stracić równowagi, kiedy drugie dziecię ciągnęło za nogawki naszych spodni. Zamiast misternie ułożonych fryzur często chowamy niezbyt świeże włosy pod czapkami (błogosławiony okres jesień-zima) albo próbujemy zniwelować połysk dziecięcym pudrem do pupy (ponoć działa).

Dlatego kiedy Kristina Kuzmic, amerykańska matka i youtuberka usłyszała ostatnio od znajomego, że nie wygląda dobrze, a właściwie to wygląda jak pijana, odparowała: „Nie jestem pijana! Jestem matką”.

 

 

Kristinę pokochałam od pierwszego wejrzenia na YouTube, tym bardziej, że popijała kawę prosto z wielkiego dzbana (która matka bawiłaby się w filiżanki, prawda?). Moje serce całkowicie skradła, kiedy bardzo dosadnie pokazała, czym różni się mózg kobiety przed urodzeniem dzieci od mózgu matki. Ten pierwszy to jajko (takie zwykłe, kurze). Ten drugi to to samo jajko, tyle że potraktowane tłuczkiem do mięsa.

Oburzające? Niewiarygodne? Nie, droga mamo, to całkiem normalne, nie tylko Ty czujesz się czasem, jakbyś w czaszce miała mleczną kaszkę. Kristina ma dla Ciebie wiadomość, która Cię zaszokuje.

 

Jesteś normalna!

Biegasz cały dzień jak szalona, a wieczorem i tak masz wrażenie, że nic nie zrobiłaś? Jesteś normalna!

Nie możesz spać pół nocy, bo zamartwiasz się milionem głupich rzeczy, które na dłuższą metę nie są aż tak ważne? Jesteś normalna!

Jednego dnia wyglądasz jak gwiazda rock’a, jedna z tych wymuskanych blogujacych mamuś, które promiennie się uśmiechają trzymając w ramionach czyściutkie bobasy, a następnego dnia umierasz? Jesteś normalna!

Jesteś w domu pełnym dzieci, śmiechów, zabaw, a czujesz się czasem samotna? Jesteś normalna!

Masz w głowie zakodowane, jaka powinna być idealna matka, ale wiesz, że nigdy nie osiągniesz tego poziomu? Jesteś normalna!

To kilka przykładów podanych przez Kristinę (w moim wolnym tłumaczeniu, uzupełnionym macierzyńskim doświadczeniem).

 

Macierzyńska huśtawka

Ze swoich matko-polkowych obserwacji dorzuciłabym jeszcze kilka absolutnie normalnych odczuć, które częściej lub rzadziej pojawiają się w matkowym sercu. Absolutnie nie myśl, że jesteś jakimś ufoludkiem, zwyrodnialcem albo kosmitką, jeśli:

– od kilku dni marzysz tylko o tym, żeby wyjść z domu, urwać się, uciec (sama!), ale już w momencie przekraczania progu zaczynasz tęsknić i wahasz się, czy może jednak zrezygnować,

– odpuszczasz mega pilny projekt, zebranie, szkolenie, whatever, żeby jak najszybciej wrócić do domu, pobyć z dzieckiem, ale po pierwszym kwadransie i ataku histerii, rozrzuceniu obiadu na podłodze (całego mieszkania) i wymalowaniu ścian spaghetti szczerze żałujesz, że nie zostałaś w firmie (nawet na cały weekend),

– czasem masz ochotę zdzielić swoje dziecko, albo przynajmniej potrząsnąć nim (oczywiście tylko w myślach),

– kilka razy dziennie pytasz samą siebie: po co mi to było? I w głowie roztaczasz wizje tych wszystkich wspaniałych rzeczy, które mogłabyś zrobić, gdyby nie dzieciorexy,

– wywaliłaś z fejsa singielki albo bezdzietne koleżanki, żeby serce nie pękało Ci od oglądania ich fotek z wypadu na Seszele,

– pół miesiąca kombinujesz, jak wywieźć dzieci na weekend do teściów, a potem już w niedzielę z samego rana do nich jedziesz, bo tak tęsknisz…

Jesteś całkiem normalna! Brawo!

To wszystko, o co się troszczysz, dom, rodzina, zdrowie, wszystkie rodzicielskie decyzje, dowodzą jednego – jesteś wspaniałą mamą.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail