Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jaka jest Twoja odwlekana „supermoc”? Nie odkładaj jej na później!

KOBIETA W GÓRACH
Kristen Curette Hines/Stocksy United
Udostępnij

Shirley Shafranek została siostrą zakonną mając 59 lat. W wieku, w którym większość uznaje, że czas podejmowania nowych wyzwań bezpowrotnie minął. A jaka jest Twoja odwlekana „supermoc”?

Jak wielu ludzi, mam na biurku stos papierów, które cichutko wyśmiewają się ze mnie za każdym razem kiedy na nie spojrzę. Obecnie składa się na niego kupka starych kwitów, które muszę zanieść do urzędu podatkowego, wezwanie do sądu na członka ławy przysięgłych, czekająca na podpis kartka z podziękowaniami, papiery związane z pracą i niedoczytane książki.

 

Co zrobić z niezrealizowanymi planami?

Wyrobiłem sobie wyjątkowy i efektywny sposób radzenia sobie z takimi sytuacjami: początkowo zapominam o piętrzących się stosach, aż do momentu, kiedy tracą ważność. A następnie, szybkim i zamaszystym ruchem wyrzucam je do kosza na śmieci. Zdaję sobie sprawę, że to dość brutalna metoda, ale z jakiegoś powodu pozwala mi ona poradzić sobie z nadmiarem papierów i przyjąć, że porządkowanie ich jest spisane na straty. Lepiej wcale niż późno, wydawałoby się.

Po rozpoczęciu nowego roku część z nas rozmyśla o postanowieniach, ambicjach i marzeniach, których nie udało się wypełnić w roku poprzednim. Niektórzy pewnie są tak zajęci, że ta zmiana w kalendarzu niemal uszła ich uwadze. Wydaje się, że jest trochę za późno na refleksje dotyczące przeszłości; niewykluczone, że najlepszym sposobem jest po prostu zapomnieć o niezrealizowanych planach.

Jednak, nawet jeśli przeszłe zobowiązania nie zostały wypełnione, nie powinniśmy się poddawać i spisywać ich na straty – stare powiedzenie jest prawdziwe: lepiej późno niż wcale.

 

Nigdy nie jest za późno, by przeprosić

Niedawno widziałem się z moją przyjaciółką z college’u, Melindą, którą spotykam raz na kilka lat. Zupełnie przypadkiem zaczęła wspominać, jak to odwiedziła nas 10 lat temu w Cape Cod, spodziewaliśmy się wtedy naszego pierwszego dziecka.

Moja mama zorganizowała grupę znajomych, którzy przyjechali na baby shower, Melinda była jedną z nich. Jak się okazuje, nie przywiozła ze sobą prezentu. „To był pierwszy baby shower w którym uczestniczyłam, jednak byłam przecież dorosła, powinnam wiedzieć lepiej – powiedziała. – Wtedy jednak nie miałam pojęcia, jak to się odbywa. Teraz trudno mi w to uwierzyć. Więc… przepraszam…?”. Moja żona Amber i ja zaśmiewaliśmy się do łez kiedy opowiadała tę historię.

Nie zapamiętaliśmy tego, że nie przyniosła prezentu, dekadę temu pewnie uleciało to naszej uwadze, nie mówiąc już o chowaniu jakiejkolwiek urazy. Nie stanowiło to dla nas problemu, a nasze dziecko, jak widać, przetrwało nie otrzymawszy prezentu. Jednak doceniliśmy te przeprosiny po latach, a sama historia bardzo nas rozczuliła.

Nigdy nie jest za późno, by naprawić krzywdy wyrządzone w przeszłości. W 2000 roku, Papież Jan Paweł II publicznie przeprosił za grzechy popełnione przez chrześcijan w imię wiary. Wystosowane przeprosiny były szeroko ujęte i odnosiły się do wielu wydarzeń z dalekiej przeszłości. W myśl: lepiej, by przeprosiny zostały sformułowane późno, niż wcale, nawet jeśli opóźnienie, z jakim zostały sformułowane mogło być zawstydzające. Miał w tym wiele racji – jego słowa, nawet spóźnione, miały w sobie uzdrawiającą moc.

 

Nigdy nie jest za późno, by odkryć swoje powołanie

Kolejny przykład podobnej sytuacji to historia Shirley Shafranek, która w 2011 r. została siostrą zakonną mając 59 lat. W wieku, w którym większość uznaje, że czas podejmowania nowych wyzwań bezpowrotnie minął. Siostra Shirley przyznała:

Powołanie zawsze było we mnie, wolałam je jednak ignorować.

Chociaż prostszym byłoby dalsze podążanie znaną drogą, kobieta zdecydowała, że nigdy nie jest za późno, by zrewidować swoje decyzje, dzięki swojej odwadze zdecydowała się na ten krok i znalazła szczęście.

Cokolwiek przychodzi Wam do głowy, kiedy mierzycie się z niezrealizowanymi postawieniami noworocznymi, marzeniami, które nigdy nie nabrały kolorów, niepewnością związaną z przyszłością – nie pozwólcie, by cokolwiek Was wstrzymywało.

Nie ma nic zawstydzającego w pojawianiu się na przyjęciu trochę za późno, w życiu zaś nie ma spraw beznadziejnych. Nie ma też lepszego momentu, żeby coś zmienić, niż teraz.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail