Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Jestem mamą i mogę wszystko. Także powiedzieć „nie”. Jak Serena Williams

Udostępnij
Komentuj

Wiem, że mam to piękne dziecko, które czeka na mnie w domu i czuję, że nie muszę grać kolejnego meczu. Nie potrzebuję pieniędzy, tytułów, prestiżu – mówi Serena Williams.

Wszystko mogę, ale nie wszystko przynosi mi korzyść – pisał św. Paweł. To świetnie sprawdza się także w macierzyństwie, które mnie nie ogranicza, które pozwala mi robić wszystko, na co mam ochotę. Ale jednocześnie daje siłę, by odpuścić, zrezygnować – nawet z czegoś bardzo cennego.

 

Serena Williams nie wystąpi na Australian Open

Macierzyństwo pomaga przewartościować wiele spraw i nieco inaczej ustawić priorytety. Także w kwestii wielkiej kariery, czego dowodzą przykłady takich sportowych gwiazd, jak Serena Williams. Słynna tenisistka trafiła na pierwsze strony gazet – ale nie z powodu spektakularnego sportowego sukcesu, tylko z powodu decyzji, że nie weźmie udziału w najbliższym Australian Open.

Powód? Kilka miesięcy po urodzeniu pierwszego dziecka – córki o imieniu Alexis Olympia – tenisistka nie czuje się na siłach, by stanąć do rywalizacji w prestiżowym turnieju. Oczywiście, szybko znajdą się krytycy, którzy zawyrokują, że oto kolejny przypadek, kiedy „dziecko złamało kobiecie karierę”. Tymczasem Williams miała ciężki poród, zakończony niespodziewanie cesarskim cięciem, podczas którego zagrożone było zarówno życie dziecka, jak i jej samej, więc odpoczynek najzwyczajniej w świecie jej się należy.

 

Just how I look at her

A post shared by Serena Williams (@serenawilliams) on

 

Dziecko łamie kobiecie karierę?

Ale jest i druga strona medalu. Tu nie chodzi wyłącznie o odpoczynek, regenerację, czas dla siebie i dziecka, co wydaje się oczywiste. To także kwestia zmian, jakie w nas, kobietach, przynosi pojawienie się dziecka.

W jednej chwili z niezależnej kobiety, która w pełnej dowolności decyduje o sobie i zarządza swoim czasem, stajesz się… matką, która gospodarując swoim czasem, energią, wszystkim (!) musi brać pod uwagę zaspokojenie potrzeb dziecka.

Macierzyństwo po prostu zmienia – perspektywę patrzenia, hierarchię wartości, wyczucie tego, co „musisz”, a co „możesz”. To oczywiście zmiana na lepsze, nawet jeśli początkowo bywa związana z trudem, bólem i cierpieniem spowodowanym wyjściem ze swojej strefy komfortu. Zmiany tej doświadczyła także Serena Williams, która przyznała się do tego w jednym z wywiadów.

 

 

Serena Williams: Nie muszę grać kolejnego meczu

„Kiedy jestem zbyt niespokojna, przegrywam mecze. Wiele tego niepokoju zniknęło, kiedy zostałam matką. Wiem, że mam to piękne dziecko, które czeka na mnie w domu i czuję, że nie muszę grać kolejnego meczu. Nie potrzebuję pieniędzy, tytułów, prestiżu. Chcę ich, ale nie potrzebuję – to innego rodzaju uczucie”.

Podobnego uczucia doświadczyła inna sportsmenka, Kerri Walsh Jennings, która wyznała, że grała tak intensywnie, aż w końcu zaczęła potrzebować równowagi. Dały ją jej dzieci i rodzina. Jej życiowa pasja weszła na wyższy poziom.

Obie panie to tylko mały przykład tego, jak macierzyństwo czyni kobietę silniejszą – i to dosłownie. Pokazuje, że to noszenie coraz cięższego bobasa, kołysanie, bujanie, tulenie, wprowadzanie po schodach po tysiąc razy dziennie – czyni kobietę silniejszą. Ale co więcej – nie chodzi przecież wyłącznie o zmianę w postaci większej siły fizycznej.

 

 

Macierzyństwo – cenna lekcja dla… biznesu

Można czasem usłyszeć, że ciąża ogłupia, bo te ciężarne są takie jakieś nieogarnięte, zapominają o tym, co się przed chwilą do nich mówiło, wszystko im leci z rąk, etc. Owszem, może i bywają w gorszej kondycji, ale za to po porodzie wracają do formy, a nawet więcej – jak dowodzą badania, mają większą inteligencję emocjonalną, wrażliwość, umiejętność współodczuwania.

Są także bardziej zaradne – stają się przedsiębiorcami, rozkręcają swoje biznesy. I nie tylko te mniejsze, związane z dziećmi, jak szycie ubranek, doradztwo chustowe, etc., ale także całkiem duże przedsięwzięcia. Katie Hintz-Zambrano, współzałożycielka pisma „Mother” mówi, że bycie matką uczy zaradnego rozwiązywania problemów, a to cenna umiejętność w biznesie. Posiadanie dziecka bywa nazywane wręcz rewolucją dla mózgu, bo wymaga od rodzica zupełnie nowych umiejętności, stawia wobec kompletnie nowych wyzwań.

A jedną z tych nowych umiejętności, dla mnie jedną z najcenniejszych, jest umiejętność powiedzenia „nie”, zrezygnowania – bez wyrzutów sumienia, ale i bez żalu – z czegoś, co oczywiście jest dobre i cenne, ale… W końcu „wszystko mogę, ale nie wszystko przynosi mi korzyść” 😉

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail