Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie potrzebuję „papierka”, by stworzyć udany związek. Po co brać ślub?

DOKUMENT ŚLUBU
Shutterstock
Udostępnij

Małżeństwo to nie płot, który Cię ogranicza. To barierka bezpieczeństwa, która chroni przed wypadnięciem na niebezpiecznych zakrętach życia, prosto w przepaść.

Drodzy Czytelnicy! Ślub to dla wielu wymarzony i wyczekany moment, określany jako ten najważniejszy w życiu. Chcemy, wraz ze specjalistami i naszymi autorami, pomóc Wam przygotować się do Waszej wspólnej małżeńskiej drogi.

Publikujemy teksty w ramach „Aleteiowego kursu przedmałżeńskiego”. Nie wystawiamy zaświadczenia :), ale mamy nadzieję, że nasze teksty pomogą Wam „żyć bardziej” już teraz, u progu Waszego wspólnego życia, a także po „sakramentalnym TAK”! Korzystajcie, przekazujcie dalej, a przede wszystkim – kochajcie się mocno!  

 

Po co brać ślub?

Po naszych zaręczynach zagadnął mnie znajomy z roku na studiach. „Skąd taka decyzja? Myślisz, że dużo się zmieni?”. W oczekiwaniu na wykładowcę nie było czasu na wchodzenie w temat głębiej, ale pytania te zapadły mi w pamięć i próbowałam sobie na nie odpowiedzieć.

Słyszałam je wielokrotnie, zadawane przy okazji nauk przedmałżeńskich, przekazywania rewelacji, że ktoś ze znajomych się zaręczył lub przez samych zainteresowanych, którzy nie mogli zdecydować się na ten krok. Po co się żenić? Po co brać ślub? Co zmienia formalność, przecież ważniejsze jest uczucie. Nie potrzebujemy papierka do szczęścia.

 

Małżeństwo to nie magiczna recepta na szczęście

I to prawda – małżeństwo nie jest konieczne, nie jest niezbędne do szczęścia. Można być szczęśliwym poza małżeństwem, można być nieszczęśliwym w nim trwając. Relacja z drugim człowiekiem, nawet najbardziej udana, nie wypełni naszych wewnętrznych dziur, nie zaspokoi wszystkich pragnień.

Nie musiałam brać ślubu, by być szczęśliwa. Byłam tak szczęśliwa, że chciałam go zawrzeć. Czy był rewolucją? Przed ślubem myślałam, że oprócz wspólnego zamieszkania i nazwiska, niewiele więcej się w moim życiu zmieni. Przecież z dnia na dzień nasza relacja nie urośnie, a my nie przepoczwarzymy się w inne istoty, zwane dla niepoznaki mężem i żoną. A jednak…

 

Pozornie jest tak samo

Zmiany, które w nas zaszły były dyskretne i dla postronnych pewnie niewidoczne, bo dotknęły nas dużo bardziej na poziomie duchowym. Niczym Adam i Ewa, staliśmy się przed sobą jeszcze bardziej nadzy, bo w małżeństwie listek figowy nie wystarczy, by ukryć swoje wady.

A mimo to, tak jak z początku oni, nie czujemy wstydu. I to jest najpiękniejsze – już wiesz, że on, ona bierze Cię całego, na zawsze, właśnie takim jakim jesteś. Miłość małżeńska daje Ci pewność i bezpieczeństwo, z którego rodzi się siła i przestrzeń, by naprawdę być sobą. Przybliża Ci kawałek Królestwa, w Twoim własnym domu.

 

„Człowiek niech nie rozdziela”

Dla osób wierzących jest to pochodna od  łaski, jaką daje zaproszenie Boga do tej relacji, czyli sakramentu. Co to dla mnie znaczy pisałam tutaj. Wierzących w nierozerwalność tego, „co Bóg złączył”, chroni dodatkowo prosty mechanizm – nie odpuszczasz tak szybko, bo nie masz wyboru.

Skoro mamy być ze sobą dopóki śmierć nas nie rozłączy, a nie dopóki nam pasuje, musimy dołożyć wszelkich starań, by było nam ze sobą dobrze. Od tego zależy nasze całe życie, a nawet wieczność! Dajemy z siebie maksa.

 

Tęsknota za czymś więcej

Ślub ma znaczenie również dla niewierzących. Stąd idea ślubów humanistycznych – nie w kościele, a jednak dużo bardziej indywidualnych i wyjątkowych ceremonii niż te w urzędzie. Jest w nas potrzeba nadania ważności, a publiczna i uroczysta przysięga, zobowiązanie przy świadkach – ma moc.

Święta, narodziny dziecka, ślub – celebrowanie istotnych wydarzeń i aspektów naszego życia nadaje im wyjątkowości. Nie chodzi o puste gesty, ale o pełne wyrazu symbole, nadanie sensu, inicjację nowego etapu. Nie jesteśmy oderwani od społeczności, my także tworzymy część kultury, wywodzimy się z pewnych tradycji i ślub jest dobrym tego przykładem.

 

Małżeństwo jest praktyczne

Przypieczętowanie związku jest też krokiem milowym do założenia rodziny. Dużo łatwiej otworzyć się na nowe życie w układzie, który niejako gwarantuje bezpieczeństwo domowe i wierność powołaniu. Oczywiście, i w związkach nieformalnych rodzą się dzieci (i to coraz więcej), ale nawet badania naukowe potwierdzają, że jasny układ małżeński, jest lepszym rozwiązaniem dla rodziny.

Na poziomie czysto praktycznym dochodzą choćby konsekwencje prawne – wspólne rozliczenie podatkowe, ułatwione dziedziczenie, jednakowe nazwisko. Niby nic, ale to spore ułatwienie funkcjonowania w społeczeństwie, np. w dostępie do informacji w szpitalu czy na szkolnej wywiadówce.

Małżeństwo to nie płot, który Cię ogranicza. To barierka bezpieczeństwa, która chroni przed wypadnięciem na niebezpiecznych zakrętach życia, prosto w przepaść. Jeśli jednak nadal uważasz, że nic ono nie zmienia… To albo rzeczywiście nie ma sensu nigdy brać ślubu, albo bierz go natychmiast, bo czemu nie? Skoro nic nie zmienia, czego się obawiać?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail