Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Pod lupą

Czy prawo, które nas obowiązuje, powinno być moralne? Rozmowa z prof. Jerzym Stelmachem

PRAWO, SPRAWIEDLIWOŚĆ

Shutterstock

Jola Szymańska - publikacja 13.02.18

„Możemy się nieskończenie długo spierać o rozumienie sprawiedliwości czy słuszności, ale nie mamy wątpliwości, że pewien czyn jest haniebny i nieetyczny. To chyba chroni nas przed zbiorowym szaleństwem” - mówi prof. Jerzy Stelmach z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

O prawo lubimy się kłócić, nawet jeśli wiemy niewiele. Lubimy o nim dyskutować, choć pomijamy merytoryczne argumenty. Dlatego o to, na jakich wartościach prawo się opiera i jak weryfikować nowinki prawne, które podają media, zapytałam specjalistę i autorytet w tej dziedzinie. Prof. Jerzy Stelmach to teoretyk i filozof prawa, kierujący Katedrą Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Prawo a wartości

Jola Szymańska: Czy według Pana Profesora prawo jest moralne?

Prof. Jerzy Stelmach*: Lepiej zapytać, czy prawo powinno być moralne. Wie pani, jedni powiedzą, że to pytanie jest bez znaczenia, bo prawo ma inną funkcję w porządku społecznym. Inni stwierdzą, że przynajmniej podstawowy element wyposażenia etycznego musi być zachowany i w prawie. Nie ma tu jednej odpowiedzi ani chyba nie ma dobrej odpowiedzi.

Na pewno prawo nie zawsze jest połączone z moralnością. Kiedy siedzę nad bardzo skomplikowaną umową, złożoną z dziesiątek różnych technicznych założeń czy warunków, to o wielkiej moralności nie myślę. Przepisów technicznych, proceduralnych też nie odnosimy do moralności. Zastanawiamy się, czy są skuteczne, dobrze napisane. Nie odwołujemy się do wartości podstawowych, bo liczy się to, czy przepisy te da się efektywnie zastosować.

A kiedy potrzebujemy wartości?

Kiedy pytamy o całość systemu, o ład konstytucyjny, o pewne minimum etyczne, kiedy zaczynamy się zastanawiać nad prawem do nieposłuszeństwa, kiedy obowiązujące przepisy są rażąco niesprawiedliwe.

W ustabilizowanych państwach o ustabilizowanych systemach demokratycznych do tego raczej nie dochodzi. Przypuszczam, że Szwajcarzy o moralność prawa nieczęsto pytają, bo wszystko dobrze działa. Ale kiedy brakuje równowagi, zaczynamy pytać o moralność.

To dzieje się teraz w Polsce? 

Wraz z debatą konstytucyjną oczywiście tak. Nawet teraz, przy okazji ustawy o IPN, zaczynamy zadawać sobie pytanie o prawdę historyczną, o wartości, które może nie są wprost konstytucyjne, ale wiążą się z moralnością. Kiedy słyszę, że tylko artyści i historycy mogą mówić źle o Polsce, to jest to dla mnie w oczywisty sposób niekonstytucyjne. Kiedy będę pisał traktat historyczny, to mogę, a jeżeli będę tylko komentował, to już nie? To niedorzeczne. Nie chodzi o całą wymowę międzynarodową, o drażliwości historyczne, ale o nasze prawo do mówienia prawdy.

Moja matka pomagała Żydom w czasie drugiej wojny światowej, znalazła się na gestapo i omal nie straciła życia, bo polski obywatel doniósł na nią, że przechowuje polskiego obywatela – Żyda. Która wobec tego prawda jest lepsza – ta pierwsza, czy ta druga? A może obie są po prostu prawdami?

Czasami nie potrzebujemy odwołań do moralności w prawie, ale stale jesteśmy zorientowani na pewne wartości. W coś wierzymy, czegoś przestrzegamy, coś wyznajemy. Niezależnie od tego jaki system aksjologiczny akceptujemy, zwykle spotykamy się w tych samych miejscach. Między innymi dlatego możemy przestrzegać prawa, nie znając go.

Mimo to uczestnicy debaty dochodzą do różnych wniosków. Także oceniając np. ustawę o IPN.

Ale prawo do prawdy to wartość podstawowa. Nie można się zgodzić na cenzurę historyczną, a tylko o nią mi chodzi. Poza nią, bardzo dobrze, że ktoś chce bronić stanowiska Polski i dobrego imienia państwa polskiego, które nigdy nie kolaborowało z Niemcami faszystowskimi. Ja to rozumiem. Podobne zapisy, jeżeli chodzi o kwestionowanie Holokaustu, są też od niedawna w Izraelu. Jeżeli ktoś kwestionuje Holokaust, podlega karze.

Debaty medialne o zmianach prawnych

Media spłycają prawodawstwo do poziomu posiadania – lub nie – słuszności. Czy to też nie jest niebezpieczne?

Możemy bronić różnych stanowisk w kwestii słuszności czy sprawiedliwości. Niestety najczęściej uczestnicy debaty używają koniunkturalnych argumentów, służących realizacji konkretnego politycznego celu.

Może dlatego, że politycy nie są prawnikami?

Pani jest pozytywnie nastawiona, że „może oni po prostu błądzą”.

Ciągle mam nadzieję.

Mieszanka arogancji i niewiedzy nigdy nie daje dobrych rezultatów. Potencjalnie każdy z tych ludzi ma możliwości, a już szczególnie politycy, parlamentarzyści mają możliwości uzupełnienia wiedzy.

Jeżeli ktoś chce być członkiem pewnej wspólnoty, musi respektować te same zasady gry, co inni. Każdemu wolno wierzyć w Boga albo wierzyć w coś innego. Chodzi o to, w jaki sposób te racje będą wykładane i w jaki sposób będziemy się komunikować.

Wydaje mi się, że zawsze jest miejsce na spór, ale nie powinno być miejsca na agresję. Nawet jeżeli w pewnych kwestiach etycznych i prawnych nie będziemy się zgadzać.

Czy to możliwe, żeby prawo nie było upolitycznione?

Nie wydaje mi się, żeby prawo musiało być upolitycznione. Ono jest neutralne choćby z powodów aksjologicznych – reprezentuje pewne dobra i wartości, które są obiektywne i wspólne. To z powodu tych wartości prawo nie powinno być podatne na koniunkturę polityczną.

Mogę wyobrazić sobie spór a nawet kolizję pomiędzy prawami podstawowymi – chociażby zasadą wolności i równości. Ale nawet w takim przypadku, rozwiązywanie tego konfliktu (napięcia) nie może służyć załatwieniu doraźnych interesów politycznych.

Konstytucja mówi o dobru, prawdzie, pięknie, sprawiedliwości… ale każdy z nas ma inną moralność. Inaczej może je rozumieć.

Jestem przekonany, że mimo tego, że reprezentujemy różne aksjologie, mamy wspólną bazę aksjologiczną. Dlatego możemy jakoś funkcjonować obok siebie.

Nieznajomość prawa szkodzi?

A czy przeciętny Kowalski ma jakąkolwiek możliwość weryfikacji tego, co słyszy?

Oczywiście, że ma. Ja bym nie usprawiedliwiał ludzi. W prawie jest zasada „ignorantia iuris nocet” (nieznajomość prawa szkodzi). Ten tzw. „biedny i przeciętny” człowiek nie jest zwolniony z odpowiedzialności podatkowej, karnej, prawnej za to, że nie zna przepisu. Ale zwalniamy go z odpowiedzialności za to, że rzekomo nie rozumie na czym polega naruszenie ładu konstytucyjnego, trójpodziału władzy, niszczenie niezawisłości sędziowskiej.

Przysłowiowy „Kowalski” nie rozumie tylko tych rzeczy, których nie chce rozumieć., bo „Kowalski” ma swój rozum, ale używa go tylko wówczas gdy mu się to po prostu opłaca. Dlatego daje sobie radę z deklaracjami podatkowymi, wieloma innymi skomplikowanymi czynnościami prawnymi, ale nie radzi sobie ze zrozumieniem istoty demokracji.

*Prof. Jerzy Stelmach – teoretyk i filozof prawa, profesor nauk prawnych. Kierownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej Uniwersytetu Jagiellońskiego.




Czytaj także:
Czasy się zmieniają, dylematy moralne nie. Powrót do „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego


WSPARCIE KOŚCIOŁA

Czytaj także:
Charytatywna działalność Kościoła. Tysiące dzieł dla kilku milionów ludzi


WYBÓR

Czytaj także:
Postprawda. Emocje górą, fakty do lamusa?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
prawo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail