Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jadwiga Barańska i Jerzy Antczak. Pokochaj mnie na sto lat…

JADWIGA BARAŃSKA, JERZY ANTCZAK
EAST NEWS
Udostępnij

Dwa lata temu obchodzili Diamentowe Gody – sześćdziesięciolecie małżeństwa. Wśród filmowych par – nie tylko w Polsce, także na świecie – to niezwykły staż. Jadwiga Barańska i Jerzy Antczak poznali się podczas egzaminów do łódzkiej filmówki.

Ona miała 17 lat i chciała zostać aktorką, on – sześć lat starszy – był w szkole asystentem i uznał wtedy, że jest brzydka i niezdolna. Nie dostała się. Spróbowała jeszcze szczęścia w warszawskiej PWST (też bez skutku), wróciła do Łodzi i podjęła pracę w tamtejszych Zakładach Dziewiarskich jako pracownica kulturalno-oświatowa. Po roku przeszła egzaminy z sukcesem, a później… wyszła za Jerzego.

 

Ty kochaj mnie od nocy, do nocy, aż po noc

Przez pierwsze trzy lata małżeństwa z trudem wiązali koniec z końcem, mieszkali w malutkim mieszkanku z mamą Jadwigi, psem i kotem, a potem zdarzyło się coś, co mogło zaważyć na całym ich przyszłym życiu. Jadwiga dostała angaż w teatrze w Warszawie, i choć do Łodzi ze stolicy nie jest przecież tak daleko, kolejne pięć lat musiało być dla ich małżeństwa jedną z trudniejszych prób. Szczęśliwie – dla ich związku i późniejszej kariery –  Jerzy Antczak otrzymał propozycję objęcia stanowiska naczelnego reżysera w TVP, a co za tym idzie, przeprowadzki do Warszawy.

Czytaj także: Dwie góry lodowe, czyli jak nie przygotowywać się do małżeństwa

 

Zegary tak śpieszą się

Niebawem na świat przyszedł ich syn Mikołaj, a kariera obojga nabrała tempa. Dość powiedzieć, że Jadwiga Barańska ma na koncie kilkadziesiąt ról teatralnych i filmowych, w teatrze telewizji i w słuchowiskach Polskiego Radia, wiele ważnych nagród branżowych i państwowych, na których wyliczenie brakłoby tu miejsca.

Jerzy Antczak podobnie – długie listy dokonań zawodowych obojga każą się zastanawiać, jak to możliwe, że w życiu tak wypełnionym pracą nie stracili z oczu tego, co najważniejsze. Być może sekret polega na tym, że często pracowali razem? A może na tym, że jako przeciwieństwa doskonale się uzupełniają?

Czytaj także: Najlepszy prezent dla ukochanej osoby? Zdziwisz się!

 

Nim noc dojrzeje, ktoś wygra los

Wśród wielu wspólnych realizacji największą popularność przyniosły im „Noce i dnie”. To był ogromny sukces: film otrzymał Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych (wtedy jeszcze w Gdańsku, po latach festiwal przeniesiono do Gdyni), nagrodę międzynarodowego gremium krytyków w Berlinie, nominację do Oskara dla najlepszego filmu obcojęzycznego, a za rolę Barbary Niechcic Jadwigę Barańską dosłownie obsypano zaszczytami, także za granicą.

 

 

W 2015 roku, z okazji 40. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, internauci w swoim plebiscycie uznali „Noce i dnie” za najlepszy film czterdziestolecia (wygrały z „Potopem” i „Ziemią obiecaną”): Jerzy Antczak otrzymał nagrodę za reżyserię, a Jadwiga Barańska – dla najlepszej aktorki.

Do przełożenia monumentalnej powieści Marii Dąbrowskiej na język kina namówiła reżysera żona, po wysłuchaniu kilkudziesięciu radiowych odcinków w interpretacji Gustawa Holoubka.

Podczas wręczenia nagród Jerzy Antczak wspominał, jak go przekonywała: „– Jurku, ty powinieneś tę książkę przeczytać. Ja: – Tego czytać nie można, to jest po prostu straszne. Ale ponieważ ja wierzyłem Barańskiej, nigdy nie zawiodłem się na niej, wróciłem do domu i w ciągu 48 godzin przeczytałem. I powiedziałem: – Ja to będę robił!”.

Czytaj także: 12 filmów romantycznych – idealne na walentynki!

 

Nasz dom, nasz ląd zniknie gdzieś…

Niedługo po sukcesie „Nocy i dni” Antczakowie wyjechali do USA. Jerzy Antczak objął początkowo stanowisko radcy kulturalnego w ambasadzie PRL w Waszyngtonie, ale po strajkach Solidarności odesłał do kraju legitymację partyjną, zaś po ogłoszeniu stanu wojennego poprosił o azyl polityczny.

Małżeństwo przeniosło się wtedy do Kalifornii, gdzie Antczak wykładał reżyserię na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA), do dziś jest z tą uczelnią związany jako profesor emeritus.

Dla Jadwigi Barańskiej jednak pobyt w Stanach oznaczał rozstanie z filmem. Jak mówiła w wywiadzie dla polki.pl, przyjęła to spokojnie: „Kiedy byłam młoda, myślałam tylko: trzeba grać jak najwięcej. Ale w którymś momencie, pewnie dlatego, że Bóg zesłał mi ogromną rolę i wielkie spełnienie, to się zmieniło” – wspomina. „Zrozumiałam, że to nie granie jest najważniejsze, ale rodzina” – mówi. „Wyjechaliśmy do Stanów i ani razu nie dopadła mnie myśl: O Jezu, jak tego nie zagram, co będzie? Zapomną. No to zapomną. I co? Wielka sprawa?”.

Czytaj także: Małżeństwo idealne – istnieje czy nie?

 

Nim roztopimy się w podróży

Antczakowie wrócili do Polski w latach 90., ale nie na stałe, dzielą swoje życie między dwa kontynenty, w Stanach pozostał ich syn ze swoją rodziną. Po powrocie Jerzy Antczak nakręcił m.in. film „Chopin. Pragnienie miłości”. Współautorką scenariusza jest Jadwiga Barańska, która także – w roli matki Chopina – po kilkudziesięciu latach powróciła na duży ekran.

Są spełnieni – zawodowo i w prywatnym życiu, jako para, rodzice i dziadkowie. Jerzy Antczak mówi o żonie, że odkąd ją poznał, wszystko mu się udawało, a Jadwiga Barańska – że nie wyobraża sobie „cichych dni” w małżeństwie.

Czytaj także: „Nie ma miłości bez zazdrości” – powiadają. I się mylą

Tytuł i śródtytuły pochodzą z tekstu Agnieszki Osieckiej „Od nocy do nocy”, słynnego walca z muzyką Waldemara Kazaneckiego do filmu „Noce i dnie”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail