separateurCreated with Sketch.

Raper Poison – kiedyś bił się, bo bardzo cierpiał. Dziś bije się o Niebo

PIOTR POISON PLICHTA
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Stefan Czerniecki - publikacja 21.02.18 - aktualizacja 20.11.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Poznałem go po czapce. Takiej charakterystycznej dla raperów. Z daszkiem. Siedział przy stoliku w kawiarni, gdzie mieliśmy się spotkać. Wyglądał mnie otwartymi oczyma. Chciałem go spotkać. Chciałem go posłuchać. Chciałem go zrozumieć.

Krzyk do Boga

Facet, który dla wielu był postrachem. Który od małego dobrze się bił. Który uczestniczył w kibolskich ustawkach. Któremu imponował starszy kolega, który w czasie jednej ze stadionowych zadym zarobił cegłówką w głowę. Wszyscy myśleli, że już po nim. Ale nie, przeżył. Mojemu rozmówcy to imponowało. Że się nie bał. Od tej pory i on stwierdził, że przestanie się bać.

Tłukł się na meczach. Tłukł się na ulicach. Tłukł się w szkole. Miał nawet jednego „wybrańca”, którego, gdy tylko go spotykał, zaciągał do szkolnej toalety i uderzał głową o sedes. Każąc się mu przy tym śmiać. Jeśli tamten się nie śmiał, bił dalej.

Upokarzał dziewczyny. Też się go bały. Palił trawę. Brał narkotyki. Aż wreszcie zobaczył siebie. W prawdzie. Tego dnia, gdy wszedł do łazienki i ujrzał swoją twarz w lustrze i zobaczył kościotrupa. I usłyszał głos szepczący mu trucicielskim tonem: „Skacz. To koniec”.

Mieszkał na dziesiątym piętrze. W mieszkaniu z balkonem. Skok z tej wysokości musiałby się równać z jednym. Wziął głębszy oddech. I – dziwiąc się samemu sobie – zawołał na głos: „Boże, jeśli jesteś, pomóż!!!”.

Jakby był w niebie

I stało się. Bóg przyszedł i pomógł. Wpierw w nieogarnionym pokoju, który na kilka sekund opanował jego ciało i umysł. Jakby był w Niebie. Potem w całym procesie nawracania. W prośbie o przebaczenie wszystkim tym, których gnębił. W procesie przebaczania samemu sobie. W poszukiwaniu Prawdy. A następnie w jej głoszeniu. Również kolegom z podwórka, którzy zaczęli mieć go za wariata.

Ale nawet tam, jeden z nich zapytał wprost: „Ty… Przecież nie miałbyś powodu, aby mnie wrabiać. Jeśli to jest prawda, to ja też tak chcę”. Poszli więc do jego domu i zaczęli się modlić. Dziś i ten drugi odmienił swoje życie. Zaczął od wyrzucenia plantacji marihuany ze swojego domu. Potem było już tylko lepiej.

A nasz bohater? A nasz bohater szedł dalej. Zaczął głosić Dobrą Nowinę. W piosenkach. W rapie. W hip-hopie. W swoim środowisku.

Powoli kończy się nasza rozmowa. Mój rozmówca ociera pot z czoła. Chyba skończył. W jego oczach widzę szkło. Łzy. Ale i czystą radość. Jest sobą. Wreszcie.

Ufność

Dziś jego utwory mają na You Tubie ponad sto tysięcy wyświetleń. Śpiewa o starym życiu i o nowym. Wie, o czym mówi. Jak mało kto. I nie chce się już nigdy cofać.

– Wiesz… – zawiesza głos na koniec. – Ja już jestem Jego. On jest dla mnie najważniejszy. Żyję dla Niego. Nie wiem, gdzie mnie pośle. Wiem jedno: będzie dobrze.

Nazywa się Piotr. Ksywa „Poison”.

Jak potoczyły się dalsze losy rapera po naszej rozmowie

Po rozmowie z Piotrem jego działalność jeszcze wyraźniej nabrała kierunku, który dziś znamy jako projekt „JEDNO ŻYCIE”. To inicjatywa, która od początku miała jeden cel: dotrzeć do młodych z opowieścią prawdziwą, a nie teoretyczną. Jak czytamy na stronie projektu, istotą przekazu są „historie opowiedziane na własnej skórze” — historie zranień, błędów, ale przede wszystkim podnoszenia się z upadków. Ten autentyzm stał się fundamentem pracy z młodzieżą.

Drugim filarem projektu jest język. Nie ten szkolny, podręcznikowy, ale język, którym młodzi naprawdę żyją. Dlatego Poison sięga po rap — formę ekspresji, która od lat stanowi naturalne narzędzie komunikacji nastolatków. Muzyka daje mu coś, czego nie da się osiągnąć samą pogadanką: zaufanie słuchacza. Połączenie żywego doświadczenia i muzyki tworzy przestrzeń, w której młodzi czują, że ktoś mówi nie „do nich”, ale „z nimi”.

Wraz z rozwojem projektu poszerzył się również jego zakres. „JEDNO ŻYCIE” nie zajmuje się już tylko klasycznymi uzależnieniami, takimi jak alkohol czy narkotyki. Obecnie obejmuje także uzależnienia behawioralne — od Internetu, gier, pornografii i mediów społecznościowych.

Dalsze lata przyniosły także zmianę w jego twórczości. Album „Szepty sumienia” pokazuje wyraźnie, jak raper dojrzewa jako artysta i jako człowiek. W utworach pojawiają się żywe instrumenty — gitara, perkusja, mandolina — a teksty dotykają takich tematów jak wartość życia dziecka („Pierwszy Wdech”), uzależnienie od Internetu („Nie Tak”) czy siła pasji i życia bez nałogów („Ogień”). To już nie tylko rap, ale pełnoprawny głos profilaktyczny, ubrany w muzykę, która porusza i nie moralizuje.

Wszystko to pokazuje, że od czasu pierwszego wywiadu Piotr "Poison" przeszedł drogę od opowiadania swojej historii — do budowania przestrzeni, w której to inni mogą dzięki niej odnaleźć własną. I że jego misja dojrzewa razem z nim.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.