Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Przysięga małżeńska jak pacierz na dobranoc. To działa!

MAŁŻEŃSTWO MODLITWA
Shutterstock
Udostępnij

„U nas bardzo trudny czas. Nawet więcej: jest beznadziejnie. Nie dogadujemy się. Ciągle się kłócimy. To wszystko nie ma sensu. Chyba czas się rozejść, w różne strony” – takich maili dostaję na pęczki.

To wbrew pozorom dobra wiadomość. Bo jeśli u Ciebie w małżeństwie aktualnie nie jest tęczowo, to nie musisz czuć się wyjątkowa. Burze przechodzą nad każdym domem. Czasem tornada. I mijają.

Nie są dowodem na istnienie Waszej nie-miłości. Są przypomnieniem, że warto wzmocnić fundamenty. I dach. I okna. I drzwi. I ściany. I usiąść blisko siebie, może z Netflixem i kubkiem kakao, bo tak dawno już tego nie robiliście. Po co? Żeby być w tej zawierusze. Nadal razem. Mimo wszystko.

 

Razem. Na dobre i na złe

Decyzję o swojej przyszłości, dobrze jest podejmować NIE w czasie kryzysu – kiedy nad naszymi głowami latają już i dzieci i teściowie, i praca, i pieniądze. Kiedy emocje drgają jak napięta struna. Kiedy codzienność staje się chaosem. Kiedy tak trudno, po ludzku, złapać nową perspektywę – ale wtedy gdy jest d o b r z e.

Po co? Po to, żeby podczas burzy móc się odwołać do danego sobie słowa. Pierwszym takim „dobrym czasem” jest przysięga małżeńska, wypowiedziana w dniu ślubu.

Kolejnym, ta sama przysięga mówiona jak pacierz na dobranoc. Bogu i sobie wzajemnie. Czemu by nie zrobić z niej stałej części wspólnej modlitwy albo comiesięcznego rytuału, w określony i zapisany w kalendarzu dzień?

 

Cementować przyszłość, to znaczy podejmować tę samą decyzję

Ale że tak bez sukni, chóru i świadków? No właśnie tak! W dresie, bo dopiero skończyłeś myć kuchnię. Bez makijażu, bo karmisz dziecko nocami i nie masz na to siły. W salonie, między ulubionym serialem a kąpielą po wymagającym dniu pracy. Właśnie w tym miejscu i w tym czasie. W Waszym domu, w którym dzieje się życie i ma zadziać się miłość. Cementować przyszłość, to znaczy podejmować tę samą decyzję, tu i teraz, ciągle na nowo, raz po raz.

– Wiesz co Donna? Ważne, że kiedy widzisz się w Paryżu albo gdzieś indziej, ja też tam jestem. Tak?

Nie wiem. Nie zawsze. To znaczy nie ma tam nikogo innego, ale czasem jestem sama. Chodzi mi o to, że nie wiem. Żadne z nas nie wie. A ten pierścionek, to tylko głupia, szkolna obietnica. Jeśli mamy być razem, to będziemy razem.

Nie. Jeśli chcemy być razem, to musimy mówić, że będziemy razem i potem być razem.

Daj spokój. Przecież jesteśmy razem teraz. To za mało?

Nie! To znaczy… cholera, Donna! Jeżeli widzisz swoją przyszłość beze mnie i to Ci nie łamie serca, to nie jest tak, jak myślałem.


(cytat pochodzi z sitcomu „Różowe Lata 70”.)

 

Małżeństwo. Boska rzeczywistość

Gdzieś kiedyś przeczytałam pytanie: co byś zrobił, gdybyś jutro obudził się z tym, za co podziękowałeś dzisiaj przed snem? Ta myśl wraca do mnie jak bumerang. I przesiewa moje priorytety. Bo tak bardzo uzmysławia, że to co mam – nie należy do mnie. Jest darem. I że moje „jutro” bez męża, bez dzieci, bez tego powyginanego doświadczeniami domu – złamałaby mi serce.

Małżeństwo staje się przez wypowiedziane «słowo» i dopełnia w «ciele». „Jeśli chcemy być razem to musimy mówić, że będziemy razem i potem być razem”. Słabe to romansidło. Ale za to boska rzeczywistość.  

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail