Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czy Bóg jest nudny i ma taki sam scenariusz dla każdego małżeństwa?

MAŁŻEŃSKIE DŁONIE
Pablo Heimplatz/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Katolickie małżeństwo świerzbi: już teraz koniec zabawy, powinniśmy mieć gromadkę dzieci i równo stać w kościele. A co, jeśli my tak nie chcemy? I dalej: czy Bóg naprawdę tak widzi dla nas dobre życie?

Drodzy Czytelnicy! Ślub to dla wielu wymarzony i wyczekany moment, określany jako ten najważniejszy w życiu. Chcemy, wraz ze specjalistami i naszymi autorami, pomóc Wam przygotować się do Waszej wspólnej małżeńskiej drogi.

Publikujemy teksty w ramach „Aleteiowego kursu przedmałżeńskiego”. Nie wystawiamy zaświadczenia :), ale mamy nadzieję, że nasze teksty pomogą Wam „żyć bardziej” już teraz, u progu Waszego wspólnego życia, a także po „sakramentalnym TAK”! Korzystajcie, przekazujcie dalej, a przede wszystkim – kochajcie się mocno!  

 

Wbijamy w siebie schematy tego, jak mamy żyć. Czytając żywoty świętych małżonków, przykładamy do nich swoje codzienne życie i widzimy, że nijak jedno ma się do drugiego. Coraz częściej jednak utwierdzam się w przekonaniu, że ci święci małżonkowie, o ile kiedykolwiek porównywali się z jakimś świętym, dochodzili do podobnego wniosku jak my obecnie – „z czym do ludzi? Z czym do Boga?”.

 

„Przyjemność z seksu? O Boże, przebacz nam nasze winy!”

Zastanawiamy się, czy skoro mamy być katolickim małżeństwem, to w naszym życiu musi być tyle, a tyle modlitwy, powinniśmy nienagannie stać w kościele (niech tylko, Panie, dziś przynajmniej moje dzieci nie zbierają kurzu z kościelnej posadzki!), nasze odnoszenie się w małżeństwie do siebie powinno być cały czas z łagodnym uśmiechem na ustach (tylko aby-nie-było-kłótni – starasz się sobie wmawiać, zaciskając zęby), a przyjemność z seksu? O Boże, przebacz nam nasze winy! Przecież jako katolikom bliżej nam powinno być do umartwień niż do przyjemności cielesnych (tak, ale jedno drugiego nie wyklucza w tym wypadku).

Wydumaliśmy sobie, że Bóg stworzył jeden scenariusz dla małżeństwa i my koniecznie musimy się w niego zmieścić – na siłę, wbrew sobie, zaciskając pięści, bez poczucia w sobie, że Bóg kocha i Ciebie, i Twojego współmałżonka, i Wasze dzieci (obecne czy przyszłe) i pragnie dla Was dobra i szczęścia. Bóg-ciebie-kocha. Serio. I cieszy się z Twojego małżeństwa.

Nie scenariusz, a mapa

Małżeństwo określa się fajnie „Bożym wynalazkiem”. Idąc za tą metaforą, to Pan Bóg zostawił nam do tego wynalazku instrukcję. Instrukcja brzmi jednak: tu skręć, tu przyklej, …i gotowe. Słabo to oddaje Boże zamiary co do nas.

Bóg do tego wynalazku zostawił nam mapę. Nie mamy iść ślepo za czyimś przykładem, ale mamy sami tworzyć swoje małżeństwo. Robić to, co kochamy, rozwijać swoje osobowości, ubogacać się wzajemnie. Na tej mapie trzeba wyrysować swoją własną, niepowtarzalną i wspólną ścieżkę. Do mapy jest legenda z trzema wskazówkami od Boga:

  1. „Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo” Mt 19, 9.

Małżeństwo jest nierozerwalne. „Nie opuszczę Cię aż do śmierci” – pamiętaj, co przysięgałeś.

  1. „Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół (..) aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała (…). Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!” Ef 5, 25-31.

Kochajcie się, wyzbywając się swoich egoistycznych zachcianek, ale wzajemnie pragnąc swojego dobra. Okazujcie sobie dobroć w codziennym pożyciu. Miłość zaś to najlepsza droga do świętości, do której jesteśmy wszyscy powołani.

  1. „Po czym Pan Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię»” Rdz 1, 28.

„Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?” – odpowiedź nam wskazuje, czy wykorzystujemy Bożą legendę do małżeńskiej mapy. NIE MUSISZ mieć gromadki dzieci, której liczba jest dwucyfrowa, spokojnie. Pytajcie Boga i siebie, ile dzieci możecie przyjąć: modlitwa i rozmowa niech kieruje decyzją, nie egoizm i wygoda.

Nie bój się korzystać z Bożej mapy. Zobaczysz, że ta mapa daje wolność i bezpieczeństwo. Niczego Wam nie zabierze, a wręcz przeciwnie. Bóg nie jest nudziarzem. On kocha Waszą kreatywność w miłowaniu siebie. Przekonasz się o tym nie raz.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail