Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconFor Her
line break icon

Katoliczka i feministka – czy to da się połączyć? O feminizmie w Kościele

KOBIETA

Jacob Postuma/Unsplash | CC0

Marlena Bessman-Paliwoda - publikacja 25.02.18

Kiedy po jednej z konferencji podszedł do mnie ksiądz i z zaskoczeniem powiedział, że jestem feministką (!), przytaknęłam, dodając, że przecież sam papież Jan Paweł II prosił, by kobiety były feministkami.

Ba! Myślę, że Papież był feministą! Nikt jak on nie mówił o geniuszu kobiety. Problem w tym, że my w Kościele o feminizmie, szczególnie tym promowanym przez Jana Pawła II „nowym feminizmie”, wiemy mało. Z Katarzyną Marcinkowską – filozofem i autorką projektu „Serce Kobiety” rozmawiamy o feminizmie, kobietach w Kościele i wyzwaniu, jakim jest przyjęcie kobiecości.

Marlena Bessman-Paliwoda: Czy można być katoliczką i feministką jednocześnie?

Katarzyna Marcinkowska: Ja tak o sobie myślę, ale zwykle, kiedy w ten sposób się przedstawiam, spotykam się ze zdziwieniem, a nawet oburzeniem. Bo oczywiście dużo zależy od tego, o jakim feminizmie myślimy. Możemy nie mieć świadomości, że feminizm niejedno ma imię. Nawet ten „stary”, o którym mówimy, ma różne odmiany i postulaty. Nie jest więc tak, że nagle św. Jan Paweł II rewolucjonizuje feminizm i z czegoś bardzo złego i antykatolickiego chce stworzyć coś dobrego. Co więcej Papież docenia też dokonania pierwszych feministek – które zawalczyły o nasze prawa społeczne.

Niemniej w Kościele hasło feminizmu używane jest najczęściej w znaczeniu myślenia i postulatów sprzecznych z naszą wiarą. I jest w tym wiele prawdy, bo feminizm, jaki znamy z mediów, taki najczęściej jest. Choć Jan Paweł II pisał o potrzebie odnowionego feminizmu i zachęcał do promowania go, to hasło w Kościele jest przyjmowane z dużą nieufnością. Wynika to najpewniej z obawy przed zmieszaniem pojęć i utożsamieniem go z tym innym feminizmem, którego propagatorki i propagatorzy zupełnie nie zgadzają się z nauką Kościoła, a nawet ośmieszają Boże spojrzenie na naturę i powołanie kobiety. Widzimy kobiety krzyczące: moje ciało, mój brzuch, piętnujące wybór życia w zaciszu domowym czy oddanie się mężowi. Takiego feminizmu w Kościele nie chcemy, prawda?




Czytaj także:
Czy katoliczka może być feministką? Jan Paweł II przekonywał, że tak

Nie jestem feministką, ale…

Pamiętam dyskusję na uniwersytecie o feminizmie. Prowadzący spytał, czy jesteśmy lub chciałybyśmy być feministkami. Większość odpowiedziała, że nie, bo lubimy rozpuszczone włosy, kwiaty, spódnice i sukienki – a z tym feministki raczej się nie kojarzą…

Często słyszę od kobiet “nie jestem feministką, ale…”. I to “ale” porusza ważną kwestię. Bardzo często dotyka naszego doświadczenia trudności związanych z byciem kobietą, doświadczenia jakiejś nierówności, umniejszenia czy ogólnie mówiąc świadomości, że kobiety nie zawsze były i nadal nie zawsze są doceniane. I słusznie czujemy niezgodę na to, która budzi w nas jakieś feministycznopodobne nastawienie. I słusznie. I jest to jak najbardziej zgodne z naszą wiarą.

Wystarczy przypomnieć sobie, że Bóg stwarzając kobietę i mężczyznę, ustanowił między nimi piękną – równą relację. A jeszcze mocniej przypomina nam o tym Bożym spojrzeniu postawa Jezusa wobec kobiet, którą odnajdujemy w Ewangelii. Jest pełna szacunku i miłości. On naprawdę przywracał kobiecie jej miejsce, jej wartość w czasach i w kulturze, które nie dawały kobiecie tylu praw, co mężczyznom. Słuszna jest więc niezgoda na stan, w którym kobietom nie pozwala się dojść do głosu, ogranicza się ich prawa, obrzuca wieloma negatywnymi skojarzeniami czy uprzedmiotawia się je. To nasze “ale” brzmi: chcę, by kobietom było lepiej, by były docenione, przyjęte. Ale by jednocześnie nie odrzucały swojej kobiecości.

Czym dokładnie jest „nowy feminizm” promowany przez św. Jana Pawła II w Evangelium Vitae?

Warto na początku umiejscowić go w czasie. Będzie to pewne uproszczenie, ale ważne dla zobrazowania całej sprawy. Feministki „I fali feminizmu” na przełomie XIX i XX w. walczyły o prawa społeczne – prawa wyborcze, prawa do edukacji, prawo do pracy. Po jakimś czasie okazało się jednak, że choć prawo daje kobietom to wszystko, co mężczyznom, to nadal jest coś, co je ogranicza. I to coś, czego nie da się rozwiązać zmianą prawa, czyli po prostu natura kobiecości – związana z cielesnością. Samo to odkrycie nie jest niczym złym, jest prawdą o naszej odmienności psychofizycznej i o zadaniu kobiety, jest czymś, czego kobiety doświadczają od zawsze. Jednak w latach 60. tzw. feminizm „II fali” zaczął walczyć o to, by kobietę uwolnić z od jej natury – by ona jej nie ograniczała. Stąd postulaty dostępu do aborcji, antykoncepcji, które wpisały się dobrze w kontekst rewolucji seksualnej. Kobiety zapragnęły wolności od samych siebie i równości, która – prawdę mówiąc – jest nakierowana na bycie bardziej jak mężczyzna – stałą i dyspozycyjną. Niestety to myślenie mocno wywarło wpływ na nas. Ten feminizm jest wciąż aktualny i wciąż nawołujący do wolności i samostanowienia o sobie nie tylko wbrew Bogu, ale też… wbrew naturze.

I tu wyłania się tzw. nowy feminizm.

Dokładnie. Nowy feminizm na tle takiego myślenia – wciąż niestety promowanego i aktualnego, które zasiewa w sercach wielu kobiet ziarno wątpliwości w prawdę o ich pięknie – jest po pierwsze wezwaniem do powrotu do źródła. Chodzi o spojrzenie na naturę kobiety i jej powołanie. Dla nas tym źródłem jest przede wszystkim Boże spojrzenie na kobietę – pełne miłości, szacunku. Bóg miał zamysł w tym, że stworzył nas właśnie takimi, jakimi jesteśmy – z naszą zmiennością, płodnością, emocjonalnością. Ale w nowym feminizmie nie chodzi tylko o kobietę. Jest to też troska o mężczyznę, o jego właściwe miejsce. Bo wszystkie sytuacje dyskryminacji kobiety przez mężczyzn, są także umniejszeniem mężczyzny, ukazaniem jego grzechu i jego odejścia od tego, kim naprawdę Bóg chce, by on był. Nowy feminizm to mówiąc jeszcze dalej troska w ogóle o każdego człowieka, o cały system, o to, co ludzkie. Kobieta i mężczyzna nie są w tym rozumieniu wrogami, a towarzyszami, współpracownikami.


Uśmiechnięta Jola Szymańska

Czytaj także:
Jola Szymańska: Czym jest feminizm? Czyli co chciałabym przekazać swojej córce

Dla kogo nowy feminizm?

O co walczy nowy feminizm? Chodzi tylko o poszerzanie wpływów kobiet w Kościele?

Mamy dużo do zrobienia! Po pierwsze, w przywróceniu kobietom ich radości z bycia kobietą. Ich poczucia misji i świadomości swej natury, akceptacji siebie. W przywróceniu tej równości i pełnego szacunku spojrzenia mężczyzny na kobietę i kobiety na mężczyznę. Kobiety świadome tego, kim są, mogą urzeczywistniać to, do czego nawoływał Papież – przekonane o swojej misji mogą wnosić geniusz kobiecości w różne przestrzenie życia: i domowego, i zawodowego, i społecznego.

Z uśmiechem myślę o poszerzaniu kobiecych wpływów kobiet w Kościele. Nie jest to jakiś szczególny postulat nowofeministyczny, łączy się na pewno z dostrzeżeniem, jak ważny jest udział kobiet we wszystkich przestrzeniach, we wszystkich strukturach, także kościelnych. Ale nowy feminizm to nie walka o kapłaństwo kobiet. Jest wiele zadań, które mogą pełnić kobiety w Kościele, a których jeszcze nie pełnią, jest wiele miejsc, w których ich wrażliwość i doświadczenie jest bardzo potrzebne – jak choćby wydziały teologiczne, na których kadra profesorska jest zdecydowanie męska. Ale ten udział kobiet w Kościele ma związek w ogóle z udziałem świeckich – także świeckich mężczyzn – w Kościele.

Co jest według Ciebie najtrudniejsze dla nas kobiet do zaakceptowania w kobiecości?

Przyjęcie kobiecości w ogóle jest wyzwaniem. Wyrazem tego jest nawet ten feminizm II fali negujący naszą odmienność. Na samą trudność przyjęcia natury kobiecości – jej zmienności, cielesności, powołania i trudu, który się z nim wiąże, nakładają się nasze indywidualne cechy związane np. z temperamentem czy doświadczenia. Te mogą mieć początek już w dzieciństwie, kiedy czujemy się odrzucone czy gorsze jako dziewczynki, kiedy jesteśmy porównywane, kiedy czujemy się niechciane jako córki. Często nie mamy od kogo uczyć się radości bycia kobietą, bo te najbliższe nam kobiety same nie przyjęły siebie. Przyjęcie kobiecości wiąże się nie tylko z przyjęciem natury, ale także powołania.




Czytaj także:
Feministka zakochana w św. Ricie, strażniczka skarbów i Żydówka. Kim są kobiety Watykanu?

Jakie prawa mają kobiety?

Jak mamy walczyć o swoje prawa? Co jest naszym prawem – w pracy, w społeczeństwie, w domu? Problem definicyjny pojawia się już tutaj. Słyszymy różne głosy i (tak naprawdę bez odniesienia do Boga) nie wiemy kim jako kobiety jesteśmy.

Mamy prawo być traktowane – co do godności – podobnie jak mężczyźni. W wielu sytuacjach płeć nie powinna być czynnikiem decydującym, a nasze doświadczenia czy umiejętności (jak np. w pracy). Warto jednak pamiętać, że w tej równości praw zawsze będzie trochę inaczej. Mamy także prawo do pewnych przywilejów, jeśli można tak to nazwać, wynikających z inności i z kobiecych zadań związanych z macierzyństwem. Więc w równości i prawach nie chodzi o to, by było dokładnie tak samo. Pamiętam zarzut pewnej feministki „II fali”, że my już od dziecka wmawiamy dziewczynkom, że są słabsze, bo gdy chcemy przenieść ławki nawet w podstawówce, to prosimy zwykle silnych chłopców, a nie dziewczynki. A co odpowiedzieć na argument, że w żadnej dyscyplinie lekkoatletycznej rekord świata kobiety nie jest lepszy od męskiego? Czy równe byłoby pominięcie podziału w zawodach?

Jak to jest żyć z feministką? Co Twój mąż mówi o Twoim feminizmie?

Mariusz sam mnie motywuje do działania, zwłaszcza, że pracując z mężczyznami, obserwuje, jak wielki wpływ mają kobiety na mężczyzn i jak ta formacja serc nas wszystkich, musi iść w parze, byśmy mogli się uzupełniać naszymi geniuszami. I jak ważne jest nasze uporządkowanie siebie samych, by być odpowiednią pomocą dla mężczyzny. W głębi serca on też jest nowym feministą, choć podkreślanie tego nie jest dla niego tak ważne, jak dla mnie 😉 Nowy feminizm Jana Pawła II jest ściśle połączony z jego teologią ciała, która nas oboje bardzo interesuje, mamy więc wspólne podłoże. No i przede wszystkim staramy się, by w naszym domu nie zabrakło przestrzeni dla geniuszu kobiecości i geniuszu mężczyzny!


MOLLY, NATURALNE PLANOWANIE RODZINY

Czytaj także:
Tak, jestem feministką i dlatego wybieram naturalne planowanie rodziny

*Katarzyna Marcinkowska –  z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona i mama. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015, 2016, 2017 i 2018 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. www.sercekobiety.pl

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
feminizmkobiety
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail