Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czy jesteś dla siebie ważna?

UŚMIECHNIĘTA KOBIETA
JoelValve/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Dlaczego tak jest, że na liście osób potrzebujących lądujemy na szarym końcu? Pękałam ze śmiechu, gdy czytałam, jak Regina Brett przydługawo (nie bez powodu!) opisała sytuację pt. Co robi kobieta, zanim wezwie pogotowie, po tym, jak poczuje ból w klatce piersiowej?

Zapytała mnie, jak dbam o swojego syna. Powiedziałam, że poświęcam mu czas, opiekuję się nim, bawię, karmię, utulam do snu, cyklicznie kupuję mu kilka nowych, ładnych ubrań i kosmetyków, dbam, aby się wysypiał, zdrowo się odżywiał, dzielę się z nim moją kreatywnością, miłością i pasją, staram się nie oceniać jego emocji, wspieram, gdy przeżywa trudności. Daję mu to, co najlepsze.

„Czy robisz to samo dla siebie?”. Uśmiechnęłam się. Wymownie.

 

Co robi kobieta, zanim wezwie pogotowie, po tym, jak poczuje ból w klatce piersiowej?

Dlaczego tak jest, że na liście osób potrzebujących lądujemy na szarym końcu? Pękałam ze śmiechu, gdy czytałam, jak Regina Brett przydługawo (nie bez powodu!) opisała sytuację pt. Co robi kobieta, zanim wezwie pogotowie, po tym, jak poczuje ból w klatce piersiowej?

Dochodzi do wniosku – pisze Regina – że ból może oznaczać coś poważnego, dlatego piecze lasagne, a potem robi klopsa i zapiekankę z tuńczykiem, żeby rodzina miała co jeść przez tydzień, który ona spędzi na oddziale intensywnego nadzoru kardiologicznego. Kiedy otwiera lodówkę, żeby schować przygotowane posiłki, nie może znieść widoku spleśniałego sera żółtego i gnijących resztek, więc wyrzuca je do śmieci i myje półki. Pakuje wszystkim drugie śniadanie, zanim sama spakuje się do szpitala. A gdy zagląda do łazienki po szczoteczkę do zębów, przy okazji szoruje umywalkę, wannę i toaletę. Przychodzi do jej głowy, że następnego dnia rodzinie zabraknie czystej bielizny, wrzuca więc do pralki białe rzeczy i składa wyjęte z suszarki ubrania. Wychodzi do szpitala, kiedy wszyscy już zjedli, odrobili lekcje i wykonali swoje obowiązki domowe. W drodze do szpitala podwozi córkę na trening piłki nożnej, oddaje przetrzymane książki do biblioteki i zgłasza się do pomocy w przedszkolnym programie nauki czytania. Zanim dojedzie na pogotowie, ociera się o śmierć. Ale przed oczami nie widzi scen z własnego życia, tylko te z życia swojego męża i dzieci.

 

Jesteś tego warta…

Mówi się, że podtrzymujemy ognisko domowe, ale często zaniedbujemy to, które płonie w nas. Szczerze powiedziawszy, myślę że są to częściej ledwo co żarzące się węgle niż pełne ciepła płomienie. Boimy się dać sobie to, co dałybyśmy innym. Myśl, aby sprawić sobie weekend w SPA działa na nas jak niechciane oświadczyny wypowiedziane przez mikrofon w zatłoczonej knajpie. Chciałybyśmy zapaść się pod ziemię i obudzić za kilka lat, gdy wszyscy o tym zapomną.

Jeśli już miałoby o nas chodzić, to łaskawie jesteśmy się w stanie zgodzić na to, aby inni o nas zadbali. Mąż, chłopak, rodzice, przyjaciółki. Choć nikt nas o to nie prosił, zwalniamy siebie z cudownego obowiązku uszczęśliwiania się. Tymczasem, jako jedyne możemy dać sobie najbardziej trafione prezenty i najcelniej spełnione pragnienia. Kto lepiej niż my zna nasze preferencje?

Na pewno nie jestem ekspertką w dziedzinie dbania o siebie (choć oczywiście zamierzam :), ale jednego już w się w życiu nauczyłam – kiedy chcę mieć w wazonie świeże kwiaty, nie czekam aż ktoś mi je przyniesie. Sama je kupuję. Żeby było jasne – nie tylko w supermarkecie, gdzie można dostać cały pęk róż czy tulipanów za jedyne 7,99. Idę do kwiaciarni, wybieram długie anturium albo bukiet peonii. Mało kto wie, jakie akurat dziś uszczęśliwią mnie najbardziej.

Jesteśmy warte dawać sobie to, czego potrzebujemy, nawet jeśli oznacza to dać sobie to, co najlepsze. I drogie. Pamiętam zakup pierwszych perfum od Channel. Czułam się, jakbym postradała zmysły. Wydać tyle kasy na siebie? A co z głodującymi dziećmi w Afryce? Co z bezdomnymi? Co ze zdrowym umiarem? Czy te perfumy są na promocji? W końcu poddałam się. Dla siebie. Kupiłam drogie perfumy i choć naprawdę się tego spodziewałam, nic nie wybuchło. Wręcz przeciwnie, spodobało mi się i zapragnęłam od czasu do czasu dać sobie coś naprawdę wyjątkowego.

 

Dbasz o rodzinę? Zadbaj także o siebie

Jeśli czujesz, że zrobienie sobie mniejszej czy większej przyjemności sprawi, że cały świat rozpadnie się na miliardy atomów, to najprawdopodobniej znak, że w końcu pora odeprzeć atak swojego wewnętrznego krytyka i – do diaska – kupić sobie perfumy za cztery stówy, wymarzone buty albo bilet na dobrą sztukę. Albo pójść na długo odkładaną psychoterapię do znakomitego specjalisty, porobić zaległe badania lub zacząć kurs francuskiego. Zainwestować w siebie bez wyrzutu „Za ile?!” to znak, że naprawdę się kochamy.

W dbaniu o siebie, chodzi przede wszystkim o to, co mamy w głowach. Obdarowywanie się rzeczami materialnymi nie manifestuje w tym przypadku naszej wewnętrznej pustki, ale pełni. Pełni miłości do siebie. Do kobiety, jaką jesteśmy. Do człowieka, z którym przyszło nam iść przez życie.

W dbaniu o siebie chodzi o przekonanie, że jesteśmy tak samo ważne i cenne, jak reszta świata. Chodzi o podarowanie sobie godziny na czytanie poezji lub ulubionego pisarza. Chodzi o zapisywanie myśli i inspirujących cytatów. Chodzi o przygotowywanie sobie jedzenia tak, jak w restauracji. Chodzi o bieganie dla przyjemności, a jeśli nie bieganie to aquaaerobik albo grę w kosza co tydzień. Chodzi o picie z ulubionego kubka. O spanie w miękkiej pościeli. O podziwianie zachodu słońca. O pamiętanie o urlopie. O uprawianie roślin. O zawieszenie zasłon w sypialni. O kupienie nowego materaca. O patrzenie w lustro i mówienie sobie dobrych rzeczy. O mówienie sobie dobrych rzeczy nawet wtedy, gdy nie patrzymy w lustro. O zachowywanie wspomnień. O zawalczenie o własną relację z Bogiem. O zrelaksowanie się w ładnej kawiarni, w parku, w kościele, w górach czy we własnym pokoju.

 

Daj sobie chwilę oddechu

Dbanie o siebie to świadomość tego, że nie jesteśmy niezniszczalne. Że jesteśmy częścią własnej rodziny tak samo, jak najbliżsi nam ludzie. To ukochanie siebie i danie sobie kilku chwil oddechu bez targających naszym światem wyrzutów sumienia.

Postanowiłam, że tak właśnie będę w tym roku pościć. Zadbam o siebie. Spróbuję przejść drogę od przypadkowości obdarowywania się do konkretnych wobec siebie zamiarów. Od pustyni do ogrodu. Jestem dla siebie ważna nie mniej niż inni. Jestem mistrzem w teorii, ale nic nie szkodzi.

Mam głębokie przekonanie, że w tym właśnie tkwi prawdziwa przemiana. Tu jest początek.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail