Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, ich małżeństwo z Ziemi. Co z tego wynika?

CZUŁOŚĆ
Alex Bocharov/Unsplash | CC0
Udostępnij

Warto wiedzieć, kiedy powiedzieć dość. Również wtedy, gdy matkuje się własnemu mężowi.

O mężczyznach, którzy pochodzą z Marsa, napisano wiele poradników psychologicznych. Marsjanin trudno się udomawia w warunkach ziemskich. Od czasu do czasu potrzebuje się wycofać się z życia domowego do swojej prywatnej jaskini.

Jego żona, kobieta z Wenus – planety miłości, powinna stosownie do swojego pochodzenia – z miłosną wyrozumiałością wspierać te tendencje separystyczne.

 

Kobiety i mężczyźni. Dlaczego warto chodzić twardo po ziemi

Mężczyźni już tacy są! Ten argument zamyka usta. Należy wybaczyć, że nie są tak empatyczni jak my, kobiety. Bywają rozbrajająco chłopięcy a znaczy to tyle, że mało odpowiedzialni (nie wszyscy!). I zdarza im się z dobrodziejstw rodzinności korzystać tylko wtedy, jak mają na to ochotę.

Chcesz być w dobrej relacji z mężem – wybacz mu marsjańskie pochodzenie. Nie kłóć się, nie buntuj przeciwko jego marsjańskiej naturze. To nic nie da, a tylko oddali go od Ciebie o planetarne lata świetlne. I tak oto kobieta z Wenus nie oczekuje zbyt wiele, a nawet nie ma za złe, że często zostaje sama na domowym posterunku.

Zachowania męża można usprawiedliwić wszystkim. A, że z Marsa jak oni mężczyźni wszyscy. A, że trudno mu mówić i wyrażać uczucia. Nie pomaga, bo go matka nie nauczyła. Wścieka się łatwo jak jego ojciec. Z córką nie umie rozmawiać, no ale trzeba mu to wybaczyć, bo córka w wenusjańskim języku do niego mówi.

Ale dlaczego to kobieta ma podjąć trud zrozumienia języka Marsjan, a on cały czas będzie mówił, że jej nie rozumie, i „o co ci znowu chodzi?!”. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Może już pora skończyć z tym ładnym porównaniem, że pochodzimy z innej planety. Ale aby to uznać, trzeba boleśnie ściągnąć na ziemię i męża, i samą siebie.

 

Co to znaczy dobra żona?

Zobaczyć, że Ty też masz prawo do swojej jaskini, do tego by się oddalić, odpocząć, zregenerować się. A nie tylko orbitować dookoła dzieci i męża Marsjanina.

Kobiety często czują się niezrozumiane i opuszczone przez męża, i tłumią w sobie cierpienie. Nie ma w tym nic złego, że czujesz się wściekła, zła i masz poczucie, że tworzysz małżeństwo z mężczyzną, który notorycznie wyskakuje z roli męża i ojca.

W tym poczuciu kobiecego osamotnienia nie ma nic złego. Ale niedobre jest to, że nie potrafisz się do tego przyznać. Sama przed sobą. Takie wyznanie może i jest rodzajem przyznania się do porażki. Ale to porażka Twojego męża. Ty masz w niej tylko swój udział.

Polega on na tym, że akceptujesz jego brak odpowiedzialności wobec tego, że jest mężem i ojcem. Przyzwalasz, żeby był wrażliwy bardziej wobec siebie niż Waszych małych dzieci, na przykład.

Czuła akceptacja wrażliwego Marsjanina to gest pomocy w złej sprawie. Nadmierna wspaniałomyślność wobec męża często prowadzi na manowce. Jesteśmy wyrozumiałe, a potem zaskoczone, że z tej naszej indywidualnej dobroci żadne wspólne dobro się nie rodzi. Bo on wychodzi z jaskini, wypoczęty, ale nadal napięty i nieskory do pomocy. I już wiemy, że co z tego, że zregenerował się, odpoczął od pisków dzieci, skoro nadal nie chce się z nimi kontaktować, czyli zmęczyć.

 

Uczucia męża. Uczucia żony

Liczysz się z uczuciami męża i dlatego możesz liczyć tylko na siebie? On jest wrażliwy. Ok. Ale każdy jest na coś wrażliwy. Ty też jesteś. Czy twój mąż to widzi? Czuje? Wspiera? Daje Ci prawo marsjańskie do bycia tylko dla siebie, a nie cały czas dla rodziny?

Pomaganie mężowi nie zwalnia z myślenia. Często ta chęć bycia dobrą żoną zamienia myślenie w myślenie życzeniowe, które może być destruktywne. Zawsze będę starała się go zrozumieć, to nasze małżeństwo będzie zgodne i udane. Tak. Ale tylko na powierzchni. Nie będzie kłótni. Na planecie Mars będzie panował spokój.

A Ty zostaniesz sama. No, nie taka znowu sama, bo ze swoim cierpieniem, samotnością, zmęczeniem.

 

Rozumieć to usprawiedliwiać?

Warto rozróżnić zrozumienie dla tego, co mąż przeżywa od pisania mu usprawiedliwienia, kiedy mu się po prostu nie chce wziąć odpowiedzialności za rodzinę. Za mało interesuje się Twoimi sprawami albo lubi sam podejmować rodzinne decyzje. Lub jakoś tak nie wiadomo dlaczego często wypada, że jego głos często liczy się za dwa głosy. I co z tego, że ty jesteś otwarta na jego potrzeby, skoro na demokratyczne rządy w rodzinie to się nie przekłada. Warto zdać się tu na zdrowy rozsądek.

Czasami oczywiście, wiele rzeczy nam się nie chce i po powrocie z pracy powala nas zły nastrój czy zwykłe fizyczne zmęczenie. Jeżeli mąż bierze obowiązki na siebie i pozwala Ci się poczuć jak istota z egoistycznego Marsa, wtedy i Ty oczywiście daj mu wzajemność.

Ale jeżeli on zmyka do jaskini, a Ty nie masz prawa do swojej pieczary, to warto się na tym zastanowić. Bo może nie jesteś wyrozumiała, tylko poszkodowana. Można ten uporczywy znak wenusjańskiej miłości jest dobry dla Twojego męża, a zły dla Ciebie.

Warto z miłości być czasami niemiłą.

Postawić granice dla swojej dobroci. Mniej się dostosowywać, a bardziej zmieniać to, co nie pasuje. Czegoś zażądać, ustalić sprawiedliwe reguły, podział obowiązków. Mniej się dostosowywać, a bardziej uzgadniać.

Dlaczego masz być dobra dla męża, a zła dla samej siebie? Jeżeli na tym polega miłość kosmiczna, to może warto sprowadzić ją na Ziemię. I zacząć kochać się po ludzku.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail