Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Droga na Nanga Parbat i… droga na Górę Karmel. Czy coś je łączy?

WSPINACZKA WYSOKOGÓRSKA
Pexels | CC0
Udostępnij
Komentuj

Tomasz Mackiewicz był skłonny kolejny raz zaryzykować własne życie, aby zdobyć ukochaną Nagą Górę. Wyprawę na inną, choć niezwykle wymagającą górę świata – Górę Karmel, podjął także Jan od Krzyża, a swoim uczniom pozostawił szkice i mapę, w jaki sposób dostać się na jej szczyt.

Co ma jednak wspólnego wyprawa Tomasza Mackiewicza z drogą na Górę Karmel?

Elisabeth Revol mówiła, że nie byli w stanie oprzeć się zdobyciu szczytu, wbiegli na niego, a Tomasz Mackiewicz zdobył górę, za którą tak tęsknił. Wówczas jednak wydarzyło się coś bardzo bolesnego. „Nic nie widzę” – powiedział Tomasz do swojej partnerki. Była to „ślepota śnieżna” – z powodu rozrzedzonego powietrza i cieńszej warstwy atmosfery następuje oparzenie rogówki i spojówki oka spowodowane promieniowaniem UV.

Platon w micie jaskini wskazywał na podobne doświadczenie w drodze do Absolutu. W jego opowieści człowiek wyzwolony z iluzji podczas drogi w górę ku światłu Dobra tracił wzrok – światło najwyższej zasady rzeczywistości raniło jego oczy.

Czy zatem droga na Górę Karmel jest zawsze tak niebezpieczna? Jan od Krzyża z pewnością odpowiedziałby, że tak. Nie wynika z tego, że Bóg jest groźny, choć pewnie będzie to pierwsza myśl, która przyjdzie nam do głowy. Karmelitański mistyk mówi jednak, że Bóg jest tak inny od nas – nie tylko kocha, ale sam jest Miłością – że światło Jego miłości staje się dla nas ciemnością. Czy zatem jesteśmy skazani na śmierć w jamie śnieżnej? Jan od Krzyża podsuwa nam dwóch przewodników, którzy mogą nas bezpiecznie poprowadzić do celu.

 

Przewodnicy w drodze na Górę Karmel

Pierwszy z nich (wewnętrzny) to wiara, która przypomina wewnętrzny kompas. Droga Tomasza Mackiewicza, która doprowadziła go w Himalaje, była dość długa. Po terapii w Monarze, która była związana z uzależnieniem od narkotyków, pojechał do Indii – do dr Heleny Pyz opiekującej się trędowatymi. Wydaje się, że tam dokonała się przemiana życia Tomasza Mackiewicza.

W drodze na Górę Karmel też potrzebna jest taka przemiana. Punktem zaczepienia jest na tej drodze wiara, która pomimo ciemności stopniowo prowadzi do postawienia Boga na pierwszym miejscu i na szaleństwie z miłości do Niego. Droga na górę jest tutaj podobna dla każdego – od wyzwolenia do miłości i służby innym, a więc… od Monaru do Indii.

Drugi przewodnik (zewnętrzny) to osoba blisko nam towarzysząca, najlepiej kierownik duchowy. Wojciech Kurtyka mówił o niezwykłych więziach, jakie wytwarzają się między partnerami w górach: „coś więcej niż przyjaźń”. Jan od Krzyża jest świadomy tego, że niewłaściwe duchowe towarzyszenie w drodze na Górę Karmel może zrobić duszy wiele szkód. W drodze na Górę Karmel również mogą pojawić się „niewysłane helikoptery”, podobnie jak te, które nie poleciały w porę na pomoc do Tomasza Mackiewicza.

 

Cisza w drodze na Nanga Parbat i na Górę Karmel

Nanga Parbat i Góra Karmel mają jedną główną cechę wspólną – jest nią cisza, choć na obu mocno wieje wiatr. Jan od Krzyża pisze w pierwszej strofie o duszy: „wyszłam niepostrzeżona, gdy chata moja była uciszona”. Droga na Górę Karmel zaczyna się, gdy ciągle na nowo uczymy się modlitwy w ciszy. Niezależnie od tego, czy nic nie mówimy, czy powtarzamy z miłością jedno słowo, werset czy krótki fragment z Pisma Świętego, cisza jest wówczas drogą na górę, „tajemniczymi schodami”, o których pisał karmelitański mistyk. Tomasz Mackiewicz także mówił o medytacji, której doświadcza w górach, opowiadał, że jest wówczas bliżej Boga.

W Himalajach każdego roku giną ludzie, a droga na Górę Karmel wydaje się być równie stroma. Podobnie jak uczniowie można zapytać Jezusa „Któż więc może się zbawić?” (Mt 19, 25). W opowieściach himalaistów, m.in. Elisabeth Revol i Wojciecha Kurtyki, pojawia się „trzeci towarzysz”.

Elisabeth mówiła o tym, że ktoś w zamian za oddanie buta zaproponował ciepłą herbatę, a Wojciech Kurtyka wraz ze swoim partnerem słyszał kroki i czyjś oddech, jednak rano po wyjściu z namiotu nie znaleźli żadnych śladów. Czy ów trzeci fantomowy towarzysz to ktoś dobry czy zły? Wydaje się, że nie ma tutaj zero-jedynkowej odpowiedzi. Jednak ów „trzeci towarzysz” odsłania przed nami relacyjny charakter tej trudnej wyprawy. Człowiek, będąc w ciszy podczas wędrówki na Górę Karmel, otwiera się na relację, choć wokół jest tylko dojmująca samotność.

Ojciec Thomas Keating, amerykański trapista, wskazywał na serce i relacyjny charakter modlitwy w ciszy. Wskazywał na „heartfulness” jako postawę, która jest bardziej pomocna od popularnej dziś „mindfulness”. Papież Franciszek również wskazuje na „szerokość serca”, która otwiera przed nami drogę na szczyt naszej ukochanej góry. Miłość jest na tej drodze czymś równie podstawowym jak oddech. Bez otwarcia na bliskość i czułość Boga droga na Górę Karmel bardziej przypomina mordercze zmaganie z sobą niż drogę do absolutnego spełnienia w miłości Ojca.

 

Mapa od św. Jana od Krzyża

Tomasz Mackiewicz zdobył ukochaną Nanga Parbat, choć nie mógł już podzielić się tą radością ze swoimi bliskimi. Jeśli chcemy wejść na Górę Karmel, warto skorzystać z mapy, którą Jan od Krzyża dawał swoim uczniom, a która przetrwała do nas w odpisach.

Na górze znajdują się trzy drogi: dwie szerokie i jedna środkowa – wąska, wiodąca na szczyt. Dwie szerokie „drogi niedoskonałego ducha” wiodą przez dobra ziemskie (posiadanie, radość, wiedza, pociecha, odpoczynek) lub dobra niebieskie (chwała, radość, wiedza, pociecha, spoczynek). Każda z tych dróg urywa się przed szczytem. Być może dlatego, że ci niedoskonali wędrowcy „już odebrali swoją nagrodę”? A może ze szczytem utożsamili wzmocnienie swojego ego?

Obie te drogi „posiadania i chwały” są bliskie komercjalizacji, która coraz częściej dotyka himalaizm. Tomasz Mackiewicz szedł własną drogą, kupował tanie liny w sklepach rolniczych, przez co środowisko wspinaczy patrzyło na jego wyczyny z przymrużeniem oka. Jednak po jego śmierci Wojciech Kurtyka, jeden z najbardziej cenionych na świecie himalaistów, powiedział:

Jego śmierć jest dla mnie niesłychanie osobistą stratą. To utrata jednego z najbardziej wolnych, niezależnych, wyzwolonych ze sztampowego myślenia ludzi. (…) Był obiektem szyderstwa i kpiny, ale ja dostrzegam w tym niebywały artyzm.

Ścieżkę środkową Jan od Krzyża określił jako „ścieżkę ducha doskonałego na Górę Karmel” i napisał, że na niej: „nic, nic, nic, nic, nic, nic, a także na Górze nic”. Droga wiedzie przez oczyszczenie z przywiązania do jakiejkolwiek rzeczy, obojętnie, czy będzie to duchowe pocieszenie, czy dobra materialne. Jak pisze w Drodze na Górę Karmel: „Bo wszystko jedno, czy ptak będzie uwiązany tylko cienką nitką czy grubą, gdyż i jedna, i druga go krępuje. Dopóki nie zerwie jednej czy drugiej, nie będzie mógł wzlecieć swobodny”. Oczyszczenie z pożądania jest drogą wiodącą na sam szczyt, na którym nie ma niczego ani nikogo prócz Boga. Idziemy?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail