Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Nie słodzę kawy ani wiary. Komentarz do Ewangelii

KAWA
Pexels | CC0
Udostępnij

Tak jak ktoś, kto zna się trochę na smaku dobrej kawy, nie będzie pił słodzonej, tak człowiek, który nie szuka w wierze ucieczki w jakiś odrealniony świat, ale potrzebuje czegoś prawdziwego, stycznego z jego życiem, nie odnajdzie się w towarzystwie słodkiego Jezusa czy słodkich chrześcijan.

Mój dziadek słodził na potęgę. Nikt poza nim nie był w stanie wypić jego herbaty, bo sypał tam niemiłosierną ilość cukru. Przez długi czas także nie wyobrażałem sobie, jak można nie słodzić herbaty czy kawy. Kawy szczególnie, bo trudno sobie wyobrazić picie czegoś tak gorzkiego. Nie sypałem wprawdzie tyle cukru, co mój dziadek, ale coś musiałem wsypać, żeby wypić.

Potem przyszedł taki moment, w którym przestałem słodzić, i zobaczyłem, że kawa bez cukru smakuje, a może nawet smakuje bardziej. Nie każdemu przypadnie do gustu prawdziwy smak kawy, ale warto czasem go spróbować. Ja też nie od razu się do niego przekonałem.

 

Słodki Jezus

Z wiarą może być jak z kawą czy herbatą. Muszę się przyznać, że nie lubię pieśni, w których jest „słodki Jezus” i w których wyznajemy, że „słodko Jego dzieckiem być”. Nie lubię obrazów, na których jest wymalowany w pastelowych kolorach z taką słodziutką miną. Nie lubię słuchać słodkich sloganów, których nie brakuje w naszym kościelnym głoszeniu.

To wszystko kojarzy mi się z mocno przesłodzoną herbatą mojego dziadka.

Ktoś kiedyś mi powiedział, że denerwują go ludzie ze wspólnot kościelnych, którzy na spotkaniach są zawsze tacy uśmiechnięci, witają się w stylu: „dobrze, że jesteś”, są zawsze grzeczni, na każdy problem bezstresowo odpowiadają jakimiś pobożnymi hasłami. I wcale się nie dziwię. W końcu nie jesteśmy Kubusiem Puchatkiem, żeby być w stanie zjeść beczułkę miodu. Normalnego człowieka najzwyczajniej zemdli. Tak jak ktoś, kto zna się trochę na smaku dobrej kawy, nie będzie pił słodzonej, tak człowiek, który nie szuka w wierze ucieczki w jakiś odrealniony świat, ale potrzebuje czegoś prawdziwego, stycznego z jego życiem, nie odnajdzie się w towarzystwie słodkiego Jezusa czy słodkich chrześcijan.

 

Jezus wyrzuca kupców ze świątyni

Dlatego lubię tę dzisiejszą Ewangelię, w której Jezus wkurzył się i zrobił zadymę w świątyni. Widzę Go, jak się wścieka, biczem ze sznurków wypędza wszystkich, rozrzuca monety, wywraca stoły i krzyczy na ludzi. Co za niesłodki Jezus! Ale za to taki prawdziwy, z krwi i kości. Taki żywy. Wszyscy, którzy się Mu przyglądają, są w szoku i pytają: „Ale jak to?”.

Myślę, że wielu pobożnych chrześcijan byłoby zgorszonych, widząc Go w takiej sytuacji. Pewnie dlatego, że to nam psuje słodką wizję Boga. A On wcale nie jest taki słodki. Jest miłością, ale miłość też wcale nie jest taka słodka. Jest w niej miejsce i na smak goryczy. Podobnie jest z wiarą – wiara to także Twoje wątpliwości, kryzysy, bunt, krzyk, ciche dni, podły humor, cierpienie. Wiara to także Bóg, który pokrzyżuje Ci plany; nie zawsze da Ci to, o co się modlisz; który często milczy i wydaje się nieobecny; który dopuści krzyż w Twoim życiu.

Tak, wiara bywa pełna powywracanych stołów i porozrzucanych rzeczy. Ale nie trzeba od razu wszystkiego zasypywać kilogramem pobożnego cukru, bo przecież musi być słodko. Nie musi. Może trzeba pozwolić sobie albo innym na sączenie tej gorzkiej kawy wiary. Bez łatwych odpowiedzi, szybkich rozwiązań i sloganów. Może jej smak przemówi do kogoś dopiero przy kolejnym (entym?) łyku.

I czytanie: Wj 20, 1-17
II czytanie: 1 Kor 1, 22-25
Ewangelia: J 2, 13-25

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail