Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
For Her

Dlaczego dziecko nie może iść na pogrzeb?

DZIECI NA CMENTARZU

Shutterstock

Zyta Rudzka - publikacja 05.03.18

Z troski o dobro dziecka robimy rzeczy, które wcale mu nie służą.

Ta historia zaczyna się źle. Na zawał umiera młody mężczyzna. Jego dziesięcioletni syn Jacek jest w drużynie siatkarskiej z synem mojej przyjaciółki. Rodzice dzieci zbierają się, by zebrać pieniądze na wieniec i ustalić delegację na pogrzeb.

Dziesięciolatek na pogrzebie?

I nagle okazuje się, że do kościoła i na cmentarz pójdą sami dorośli, a nikt z kolegów osieroconego Jacka. Dlaczego? Żeby nie bolało.

Padały różne argumenty:

To za wcześnie, by dziecko konfrontować z taką tragedią. To nie pogrzeb staruszka. Tam wszyscy będą wyć z rozpaczy! Dlaczego moje dziecko ma na to wszystko patrzeć. Potem nie będzie spać po nocach. Może mieć lęki. Zacząć źle się uczyć. Myślimy o Jacku i serce nam pęka z żalu. Współczujemy, ale mamy obowiązek zadbać o komfort psychiczny własnego dziecka.

Przyjaciółka wróciła do domu, mąż ją poparł.

– Nasz Mateusz jest za wrażliwy. Będzie się bał, że któreś z nas nagle umrze. Córka kolegi po śmierci babci zaczęła mieć tiki.

Zadzwonili do mnie.

– A co na to Mateusz?

Nie wiedzieli. Tak bardzo troszczyli się o jego samopoczucie, że zapomnieli zapytać się, jak się czuje?

Przyszłam do nich i zaczęliśmy rozmawiać rodzinnie.


Ojciec czytający książkę synowi

Czytaj także:
Czy i jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Chronić dziecko. Ale jak?

Syn powiedział tylko, że kiedyś upadł na treningu i to Jacek pobiegł do sklepu i kupił jakąś mrożonkę, żeby schłodzić łokieć. Pojawiły się drobne wątpliwości. Zobaczyliśmy również Jacka.

Ochraniacie swoje dziecko, powiedziałam. To piękne i naturalne.

Ale życie to czasem też gra zespołowa. Wasz syn i Jacek grają w jednej drużynie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jacek stracił ojca. Teraz potrzebuje swoich kumpli z drużyny bardziej na pogrzebie niż na boisku.

Jeżeli w otoczeniu dziecka coś się złego wydarza, nie warto tego ukrywać, bagatelizować lub umniejszać: żeby nie bolało.

Zabrać dziecko na pogrzeb? Pójść z nim do szpitala do umierającej babki, odmienionej chorobą?

Wszystkie te pytania są pochodną innego: – Na jakiego człowieka chcemy wychować swoje dziecko? Brzmi patetycznie, ale warto je zadać, jeżeli świadomie przyglądamy się swojemu rodzicielstwu.

Czy chcemy, by dziecko umiało współczuć, nawiązywać bliskie i szczere relacje. Budując takie właśnie związki z ludźmi musimy wystawić się na nieprzyjemne sytuacje, dodatkowy stres. Mam wątpliwości, czy nadmierna opiekuńczość polegająca na odgradzaniu dziecka od bolesnych spraw jest polisą na szczęśliwe życie.

Czy wyrośnie na dorosłego, który umie konfrontować się ze złymi rzeczami, które mu się na pewno przydarzą. Czy potrafi być empatyczny, wrażliwy. Wyjść poza swoją strefę komfortu, by pomóc drugiej osobie. Jeżeli będzie miał z tym kłopot, to pojawią się trudności w życiu i miłosnym, rodzinnym i zawodowym.


MATKA Z CÓRKĄ W OBJĘCIACH

Czytaj także:
Córeczko, kiedy mnie już nie będzie…

Życie pod kloszem nie rozwiązuje problemów

Rodzic chyba nie powinien być dostawcą szybkiego znieczulenia. Lepiej gdyby był przewodnikiem po czasie chaosu emocjonalnego. Najgorsze jest milczenie. Bo wiadomo, że coś się stało. I pewnie to jest tak straszne, że rodzice o tym nie mówią. Dziecko to wyczuwa, staje się coraz bardziej zestresowane. Nie ma jeszcze takiego aparatu intelektualnego, żeby się samemu wyciszyć, przepracować niechciane uczucia. Zaopiekować się swoją bezradnością.

I właśnie ta cisza nad grobem może powodować utratę poczucia bezpieczeństwa. Pojawiają się lęki przed śmiercią, depresje, problemy w wieku dojrzałym.

Oswajanie dziecka z tematem śmierci nie oznacza zadawania cierpienia. Czasami nie śmierć bardziej przeraża dziecko, ale nadmierny paniczny lęk rodzica.

Jak ja mam to wszystko przekazać? Co mówić, a czego jeszcze nie? Nieuchronności śmierci nie da się przekazać słowami. To doświadczenie wewnętrzne i uczucia z tym związane będą w dziecku długo pracowały.


ZALAKOWANA KOPERTA

Czytaj także:
Ostatni list. Pożegnaj się z bliskimi

Rozmawiaj. Szczerze

Taki dziesięciolatek wcale nie musi mówić, że się tym przejmuje. Może maskować niepewność śmiechem, obojętnością, uciekaniem od tematu. Ważne, żeby dostał wyraźny komunikat, że dorośli też czasem nie wiedzą, jak się zachować. A przecież nieważne jest, jak się zachowujemy, ważne co czujemy. Czasami śmiejemy się, kiedy chce nam się płakać. Albo tak bardzo tęsknimy za rozmową, a nie możemy wykrztusić słowa.

Tak też się zdarza.

Dobrze jest przytulić, coś dobrego ugotować, powiedzieć, że sami się źle z tym czujemy.

Rozmowa o pogrzebie jest konieczna. Inaczej rozmawiamy z dzieckiem, które już uczestniczyło w pochówku. Inaczej z tym, które nie widziało jeszcze trumny, otwartego grobu, sypania piachu, świadkowało rozpaczy innych ludzi.

Powiedzieć, że płacz jest normalny, pokazuje, że zmarła osoba była kochana.

Nie lekceważyć: Co ty jesteś taki smutny. Przecież to nie twój ojciec umarł?

Nie karać za śmiech, może być nerwicowy.

Iść z dzieckiem na pogrzeb. Być blisko.




Czytaj także:
Jak umierająca na raka dziewczynka wytłumaczyła, czym jest śmierć

Kochanie to nie prewencyjna ochrona, ale pomoc w zrozumieniu świata

Moja przyjaciółka powiedziała:

Chcę, żeby mój syn przeżywał tylko radość, zadowolenie, euforię, ale żeby mu było kiedyś lepiej – teraz czasami musi mu być gorzej. Wiara pomogło mi odkryć w sobie siłę, by nie być nadmiernie opiekuńczą matką. Całą rodziną wierzymy, że tata Jacka jest teraz w niebie. Jego ciało umarło, ale dusza jest nieśmiertelna.

Ta historia się źle zaczęła, a jak się skończyła?

Trudno mówić o happy endzie, kiedy widzi się drużynę dziesięcioletnich siatkarzy stojących z kolegą przy trumnie jego ojca. Ale mam wiarę, że niekiedy zła historia jest początkiem wielu dobrych.


SIOSTRA MICHAELA RAK

Czytaj także:
14 łóżek do umierania. S. Michaela Rak, jej wileńskie hospicjum i list do Boba Dylana

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dziecipogrzebśmierć
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail