Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Porzucili córkę przy bazarze. Po 22 latach spotykają ją na moście i…

KATI POHLER
YouTube
Udostępnij
Komentuj

Xu Lida całuje 3-dniową córeczkę i kładzie ją na ulicy, przy bazarze warzywnym. Dołącza list: „Spotkajmy się na moście w Hangzhou za 10 lub 20 lat”. Przychodzi tam co rok. I choć znajomi przekonują, że to nie ma sensu, nie traci nadziei.

1995 r. Qian Fenxiang, jej mąż Xu Lida i 3-letnia córka wyjeżdżają z rodzinnego miasta, i skrywają się na łodzi. Kobieta jest w ciąży. Choć rozważali z mężem aborcję, nie byli w stanie się na nią zdecydować. Są w rozpaczliwej sytuacji – w kraju polityki jednego dziecka nie będą mogli wychować drugiej córki. Chcą jednak, żeby żyła, nawet z dala od nich.

Xu Jingzhi rodzi się więc na łodzi. Ojciec sterylizuje zwyczajne nożyczki we wrzątku i odcina pępowinę. Pojawiają się komplikacje – Qian Fenxiang nie może urodzić łożyska. Xu Lida biegnie więc do pobliskiej kliniki i błaga lekarza, by przybył z pomocą, nie zgłaszając sprawy władzom.

3 dni później przytula córkę i o 4 nad ranem zanosi ją w pobliże warzywnego bazaru. „Nie chcieliśmy jej porzucać na ulicy, ale nie mieliśmy wyboru – opowiada. – Moim ostatnim wspomnieniem jest jej płacz”. Będzie go słyszał w pamięci przez kolejne 20 lat.

Przez cały ten czas Xu Lida ma nadzieję, że córka znajdzie jego list i kiedyś przyjdzie mu przebaczyć. Co w nim napisał? Wytłumaczył, że do porzucenia dziecka zmusiła go bieda i sytuacja w kraju. Podziękował rodzicom adopcyjnym. I poprosił o spotkanie w święto zakochanych, na słynnym moście w Hangzhou. Za 10 albo 20 lat.

W 2005 roku (czyli po 10 latach) jest przekonany, że zobaczy na moście nie tyle córkę, co jednego z jej adopcyjnych rodziców. Nie może spać i jeść. Czeka od 7 rano do 15.30. Na próżno. Wraca do domu załamany, ale obiecuje sobie, że za rok pójdzie tam znowu. I za dwa lata. I za trzy. Aż do skutku.

 

Xu Jingzhi, czyli Kati Pohler

W 1996 roku mała Jingzhi zostaje adoptowana przez Kena i Ruth Pohlerów z Michigan. Od tej pory nazywa się Catherine Su Pohler, czyli Kati.

„Nie miało dla nas znaczenia, z jakiego kraju będzie nasze adoptowane dziecko, ale mieliśmy szwagra – Chińczyka i siostra Ruth też zaadoptowała dziecko z Chin” – opowiada Ken Pohler. Jadą więc do Suzhou i przywożą stamtąd śliczną córeczkę. Niedługo później ktoś tłumaczy dla nich treść listu znalezionego przy dziewczynce.

Kiedy Kati ma 5 lat, podchodzi do mamy i pyta: „Z czyjego brzucha się wzięłam?”. Ruth odpowiada: „Urodziła cię kobieta w Chinach. Ale wzięłaś się z mojego serca”. Dziewczynka wie, że wygląda trochę inaczej. Jest oczywiste, że została adoptowana, więc nikt nie zadaje jej zbędnych pytań. Ona sama też specjalnie nie docieka. Ma szczęśliwe dzieciństwo. Na zdjęciach w rodzinnym albumie ćwiczy grę na skrzypcach albo pianinie, wygłupia się ze starszymi braćmi, podróżuje po Ameryce, wygrywa w zawodach sportowych.

O tym, że jej biologiczni rodzice żyją, szukają jej i tęsknią, dowiaduje się w 2016 roku. Przygotowuje się do wymiany w Hiszpanii i podejrzewa, że nowo poznani rówieśnicy będą pytać o jej przeszłość. Zagaduje więc rodziców. Słyszy: „Cóż… właściwie już dawno powinniśmy ci powiedzieć, że wiemy, kim są twoi biologiczni rodzice”. Jest w szoku. Okazuje się, że od dawna w jej domu w Michigan leży płyta DVD z dokumentalnym filmem o jej chińskiej rodzinie. Ogląda ją w szkolnej bibliotece.

Ma żal do rodziców, że przez tyle lat ukrywali przed nią prawdę. A oni bali się po prostu, że ją stracą. „Rozumiem ich logikę, ale myślę, że to zła logika” – stwierdza.

 

Spotkanie na moście

Latem 2017 roku Kati leci do Chin, by w święto zakochanych stanąć na moście w Hangzhou. Nie ma niespodzianki – jej biologiczni rodzice zgodzili się, by powstał film BBC, więc przygotowują się na to spotkanie. „Co powiem, gdy ją spotkam?  – zastanawia się Xu Lida. – Czy przepraszam w czymś pomoże? Nie, tysiąckrotne przepraszam nie wystarczy”. „Ja powiem, że ją kocham i będę ją błagać o przebaczenie” – dodaje jego żona.

Po pełnym emocji spotkaniu Kati jedzie do domu, w którym mieszkają jej biologiczni rodzice i siostra. Spędza w nim kilka dni. Nie rozumie języka mandaryńskiego, jej siostra słabo mówi po angielsku. Ale zastawiony stół, fajerwerki, gesty czułości i łzy wyrażają znacznie więcej niż słowa. Na pożegnanie dostaje od biologicznych rodziców pieniądze, które odkładali dla niej przez 22 lata.

Przebaczyła im? „Rozumiem, że oni potrzebują mojego przebaczenia. Ale ja nie mam im czego przebaczać – podkreśla Kati. – Chcę mieć z nimi relację. Chcę zobaczyć ich znowu. Ale pytanie brzmi: kim oni dla mnie są? Nawet nie wiem, jak mam ich nazywać” – stwierdza. I przyznaje, że cała historia nieco ją przytłoczyła.

Mimo to pilnie szkoli swój mandaryński. Ma nadzieję, że jej obie rodziny kiedyś się spotkają.

Xu Lida wysyła córce codziennie dwa SMS-y: „Dzień dobry” i „Dobranoc”.

 

Źródła: Meet me on the bridge (film dokumentalny BBC, reż. Changfu Chang), Post Magazine

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail