Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Syn zdradzony przez ojca. Jak zagoić taką ranę?

OJCIEC Z SYNEM
Shutterstock
Udostępnij

Syn, który nie dorasta do wyobrażeń i marzeń ojca, i tytułowany jest „fajtłapą” czy „nieudacznikiem”, zabiera w dorosłość taki właśnie sposób myślenia o sobie. Zupełnie inaczej rozwija się mężczyzna, którego tata docenia postępy, stawia wyzwania i mówi: „dasz radę”.

„Zdradzony przez ojca” – to tytuł książki Wojciecha Eichelbergera o tym, w jaki sposób na życie dorosłego mężczyzny przekłada się jego relacja z ojcem. Ze szczególnym uwzględnieniem relacji z tatą emocjonalnie wycofanym, nieobecnym, który nie okazał swojemu synowi miłości. Ja chciałabym się skupić tylko na jednym wątku, który mnie w tej książce uderzył – wątku odtwarzalności takiego wzorca ojcostwa, jakiego samemu się doświadczyło.

 

Kim jest ojciec?

Ktoś powiedział, że ojcem jest człowiek, który zrodził w tobie poczucie własnej wartości. Lubię tę definicję bardzo. Wyobrażam sobie, że relacja dziecka z tatą składa się z najważniejszych dla życia pytań i odpowiedzi. Mały człowiek od chwili narodzin pyta: „kim jestem?”, „czy coś znaczę?”, „czy jestem kimś ważnym?”, „co potrafię?” i „co jest w życiu ważne?”. Tata zaś odpowiada. Niekoniecznie tylko słowami, raczej całym swoim zachowaniem i sposobem reagowania.

Odpowiedzi na te pytania tworzą DNA, które kształtuje tożsamość syna. Syn, który nie dorasta do wyobrażeń i marzeń ojca, i tytułowany jest „fajtłapą” czy „nieudacznikiem”, zabiera w dorosłość taki właśnie sposób myślenia o sobie. Zupełnie inaczej rozwija się mężczyzna, którego tata angażuje się w proces uczenia go nowych umiejętności, od jazdy na rowerze czy gry w piłkę poczynając, docenia jego postępy, stawia wyzwania i mówi: „dasz radę”. Wiadomo, że syn w dorosłość wniesie przekonanie, że potrafi sprostać nowym sytuacjom i nie będą wywoływały w nim takiego stresu, jakby od poradzenia sobie z nimi zależało całe jego poczucie własnej wartości.

 

Nieobecność ojca

Podobnie raniąco jak krytyka, sarkazm czy docinki działa jednak nieobecność taty, który „nie ma czasu” dla syna. Nie musi go nawet fizycznie opuścić, odchodząc od rodziny. „Zdrada”, o której pisał Eichelberger, polega także na braku dostrzegania w dziecku potrzeby relacji z tatą. Ojciec zdradza syna, poświęcając go na rzecz „dorosłych spraw” – jak praca, kariera, zaradność materialna.

Syn zapamiętuje, że jest kimś nieważnym, ponieważ tata nie widzi go na horyzoncie swojego życia. W dziecku jednak pozostaje nieugaszony głód miłości ojca – jego dostępności, zrozumienia, bliskości i wsparcia. Ten głód i rozpacz spowodowana brakiem jest czymś tak bardzo nie do zniesienia, że przechodzi w miarę dorastania do szuflady „zapomniane uczucia”. Nie znaczy to, że przestały istnieć. Wręcz przeciwnie.

Głód miłości i uznania ojca będzie ukrytym i zupełnie nieświadomym motywem działań syna w dorosłym życiu. Syn czuje, że musi odnieść sukces, musi dokonać czegoś wielkiego, tylko bowiem spektakularny czyn mógłby sprawić, że tata zwróci na niego uwagę i uzna go za godnego akceptacji. Oczywiście, jego wysiłki zwrócą się ku obszarowi łatwo mierzalnemu, jakim jest praca i wyniki. Raz, że sam ojciec pokazał mu, który obszar życia zasługuje na maksimum koncentracji. Dwa, do rozwijania innych sfer brakuje mu kompetencji. Skoro uczucia trzeba było zamrozić, bo było w nich zbyt wiele cierpienia, mężczyzna w zawiłościach emocjonalnej bliskości w rodzinie będzie się czuł jak słoń w składzie porcelany.

 

Gdy syn zostaje ojcem…

Kiedy sam zostaje ojcem, sytuacja się powtarza. Maleńkie dziecko zwraca się ku tej cząstce w nim, która nigdy nie została zaopiekowana. Potrzebuje przytulenia, kołysania, wszystkiego tego, co mężczyzna nauczył się nazywać stratą czasu – ponieważ nigdy w ten sposób nie tracił go z nim jego własny ojciec. Oddala się więc od dziecka, angażując się tym bardziej w pracę i zadaniowy konkret życia, w duchu nadal czekając na słowa własnego taty, które nigdy nie nadejdą: „jestem z ciebie dumny”.

Ten zaklęty krąg może zostać przerwany, choć wymaga to wysiłku. Do tego mężczyźni zdradzeni przez ojców potrzebują odwagi – po pierwsze tej, która pozwoli im przestać idealizować własne dzieciństwo i odsłonić cierpienie chłopca, który kiedyś nie otrzymał od ojca tego, czego tak bardzo potrzebował. Po drugie – potrzebują odwagi w zwracaniu się ku własnym synom, nawet jeśli będzie to wymagało wychodzenia poza strefę komfortu i uczenie się rzeczy nowej, jaką jest budowanie emocjonalnej bliskości.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail