Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wiesz, że dyskryminacja kobiet to… grzech?

DYSKRYMINACJA KOBIET
Shutterstock
Udostępnij

Kluczem do zrozumienia aktualnej nauki Kościoła o roli kobiety, a także sprawiedliwości społecznej, jest słowo „dyskryminacja”. A tego słowa Polki raczej nie lubią używać.

W tym roku obchodzimy setną rocznicę otrzymania przez Polki praw wyborczych. 28 listopada 1918 roku na mocy dekretu Józefa Piłsudskiego wszystkie kobiety, które ukończyły 21 lat, mogły głosować na kandydatów do parlamentu (prawo czynne) i same do niego kandydować (prawo bierne).

W styczniu 1919 roku do Sejmu wybrano 8 kobiet. Polki stały się pełnoprawnymi obywatelkami wraz z odzyskaniem niepodległości, wcześniej niż Amerykanki czy Francuzki. Doceniono ich wkład w powstanie państwa, ale był to też czas licznych zmian społecznych rozpoczętych w 2. połowie XIX wieku w kulturze Zachodu przez ruch emancypantek. Czy możemy proces równania szans uznać za zakończony?

 

Sytuacja Polek na rynku pracy

Z okazji 8 marca Eurostat, czyli Urząd Statystyczny Unii Europejskiej, podał dane dotyczące różnic w średnich zarobkach brutto za godzinę kobiet i mężczyzn w poszczególnych krajach w 2016 roku. Polska znalazła się na dole zestawienia z różnicą na korzyść mężczyzn na poziomie 7,2 proc., lepiej jest tylko w Belgii, Luksemburgu, Włoszech i Rumunii.

Na podium znajdują się Estonia (25,3 proc.), Czechy (21,8 proc.) i Niemcy (21,5 proc.). Czwarta jest Wielka Brytania (21,0 proc.), ósma Francja (17,4 proc). Na głowę bijemy też np. Holandię (15,6 proc.), Francję (15,2 proc.) czy Danię (15,0 proc), choć one i tak mają lepsze wskaźniki niż średnia UE, która wynosi 16,2 proc.

Według danych opublikowanych w październiku 2017 przez Eurostat i Główny Urząd Statystyczny, godzinowe wynagrodzenie Polek wynosi o 7,7 proc. mniej niż Polaków, co nie zmienia naszej pozycji w rankingu (wskaźnik dla UE: 16,3 proc.) Jest – z pozoru – dobrze.

Gdyby przytoczyć bardziej szczegółowe analizy różnic zarobków (GUS publikuje raport co 2 lata), sytuacja nie będzie już tak różowa. Z licznych badań wiemy, że kobiety bywają dyskryminowane przy przyjmowaniu do pracy, o kilka lat dłużej czekają na awans, jest ich mniej w kadrach kierowniczych, często pracują w niżej opłacanych, sfeminizowanych zawodach, mają niższe emerytury itd.

Polki są natomiast dość przedsiębiorcze. Zaraz po transformacji ustrojowej wywindowały nasz kraj na 3 miejsce w rankingu kobiet prowadzących małe i średnie przedsiębiorstwa. W latach 1990-1997 znalazły się na 3 miejscu z 34,0 proc., za USA i Kanadą – (dane za: World Bank, OECD i GUS). Tam, gdzie są wielkie pieniądze i ogromny biznes, spektakularne sukcesy, pozostają rodzynkami. Motorem ich przedsiębiorczości jest ucieczka przed bezrobociem lub chęć połączenia pracy zawodowej z pracą w domu. Własna firma to ryzyko, ale daje elastyczny czas pracy.

 

Polki nie lubią słowa „dyskryminacja”

Nieszczęściem polskiej debaty o prawach kobiet jest jej ideologizacja. Po 1989 roku objawił się w Polsce spóźniony o kilka dekad ruch feministyczny, w reakcji na postulaty zmiany postkomunistycznej ustawy dopuszczającej aborcję „na życzenie”. Zanim zabiegane kobiety zdążyły się usytuować w nowej rzeczywistości i zdefiniować swoje problemy, opisać doświadczenia i je wyrazić, wpadły między młot i kowadło.

Zarówno konserwatyści, jak i postępowe feministki – teoretycznie wyedukowane na zachodnich uniwersytetach w dziedzinie gender studies – wiedzą, co jest dla kobiet najlepsze. Po wojnie o prawo do aborcji nadeszła kolejna, o gender, choć mało kto wie, czym ono jest. Swoje zrobiła lewicowa nowomowa. Określenia takie, jak „gender”, „seksizm”, „równy status”, „prawa reprodukcyjne”, „parytet”, „patriarchat”, „szklany sufit” itd. skutecznie blokują jakiekolwiek rozmowy na rzeczowe argumenty. Druga strona uparła się za to po rycersku bronić niewiast przez złymi wpływami, jakby były głuche, nieme i mdlały z emocji na widok pewnych siebie, lewicowych liderek wyzwolenia. Blokadą jest też piętno niekobiecej feministki, bo etykietkę dostaje się na wstępie za pytanie o równość.

Od lat śledzę debatę na temat kobiet, najpierw jako studentka, potem naukowiec, a wreszcie jako dziennikarka. Z mojego doświadczenia wynikają 3 rzeczy. Pierwsza – to nie szklany sufit jest dla polskich kobiet problemem, bo te, co chcą, potrafią go przebić. Są silne jak ich matki i babki, za to lepiej wykształcone i przekonane do partnerstwa. Kłopotem jest „szklana ściana” – brak merytorycznej debaty o ich konkretnych bolączkach.

Druga – Polki nie lubią używać słowa „dyskryminacja”, bo pakuje je ono w rolę ofiary ojca, męża, syna lub pracodawcy. Przez wieki były dzielne, jako Matki Polki pod zaborami, a potem zaradne i silne za komuny. Nawet feministki to wiedzą, bo ukuły określenie „menedżerski matriarchat”, które opisuje sytuację niewiast w PRL-u. Kobiety chodziły na „polowania” do sklepów z pustymi półkami, żeby było co jeść. Wtedy żywność była limitowana, „na kartki”. Ratowały budżet domowy pracując na pełnych etatach – rzecz nieznana „siostrom” na Zachodzie w tych czasach, one to musiały wywalczyć. Łączyły pracę i życie rodzinne, a nikt im nie pomagał. Teraz mają się przyznać, że jest im źle i sobie nie radzą?

 

Dyskryminacja kobiet jest grzechem

Po trzecie, co dotyczy katoliczek, nie znają nauczania Kościoła na temat kobiety. Zmieniło się ono zasadniczo po Soborze Watykańskim II. Pokazuje to choćby dyskusja sprzed roku w mediach o posłuszeństwie kobiety, jaką rzekomo Kościół nakazuje.

W adhortacji „Mulieris Dignitatem” z 1988 roku Jan Paweł II kilkakrotnie pisze, że słowa św. Pawła z Nowego Testamentu należy czytać jako nakaz wzajemnego posłuszeństwa małżonków wobec siebie, a nie jednej strony. A sprzeciw kobiet wobec nadużywania władzy przez mężczyzn jest słuszny, choć walka nie może się kończyć utratą kobiecych cech.

Kluczem do zrozumienia aktualnej nauki Kościoła o roli kobiety, a także sprawiedliwości społecznej, jest właśnie słowo „dyskryminacja”. To termin fachowy, neutralny światopoglądowo. Sobór Watykański II uznał dyskryminację kobiet za grzech; skutek grzechu pierworodnego. Słowa z Księgi Rodzaju o tym, że mężczyzna będzie… panował nad niewiastą, nie są planem Boga, lecz konsekwencją pychy prarodziców.

Słowo „dyskryminacja” znajduje się w wielu kościelnych dokumentach, począwszy od Konstytucji „Gaudium et spes”:

Wszelka jednak dyskryminacja w zakresie fundamentalnych praw osobowych, czy to społeczna, czy kulturalna, czy z powodu płci, rasy, koloru skóry, pozycji społecznej, języka czy religii powinna być przezwyciężona i zlikwidowana jako sprzeczna z zamysłem Bożym.

Jan Paweł II w „Christifideles Laici” pisał:

W sytuacji, w której kobieta musi znosić rozmaite formy dyskryminacji i godzić się na zajmowanie marginesowych pozycji tylko dlatego, że jest kobietą, istnieje pilna potrzeba obrony i promocji osobowej godności kobiety, a więc jej równości wobec mężczyzny. (…) Jest to zadanie wszystkich członków Kościoła i społeczeństwa, ale w szczególny sposób samych kobiet; one muszą się tu czuć zaangażowane i powołane do działania w pierwszej linii.

Czy kobiety chcą się bronić przed dyskryminacją? Czy uznają to jednak za przejaw egoizmu?

 

Kłopot z podręcznikami do Katolickiej Nauki Społecznej

Problem badania dyskryminacji kobiet leży w gestii Katolickiej Nauki Społecznej. W Słowniku KNS (pod redakcją ks. prof. dr. hab. W. Piwowarskiego), w definicji dyskryminacji czytamy: „Źródłem wszelkiej dyskryminacji jest egoizm indywidualny lub grupowy prowadzący do ustalenia takiej struktury zależności pomiędzy jednostkami i grupami, która daje przewagę jednych nad drugimi z punktu widzenia życiowych szans”.

Przeanalizowałam 7 polskich podręczników do KNS, szukając w nich wiedzy na ten temat. Katolicka Nauka Społeczna jest przedmiotem obowiązkowym w seminariach, kończy się egzaminem. Uczą się jej studenci katolickich uczelni. W 2007 roku ukazała się pokonferencyjna książka autorstwa badaczy KNS „Dyskryminacja jako nowa kwestia społeczna”, której jednym z redaktorów był bp Józef Kupny. Mimo tego nie jest to rzecz poruszana w podręcznikach. Odkryłam za to w programie nauczania (podręczniki muszą być z nimi zgodne…) tezy, które budzą zdumienie.

Otóż wg nich: kobieta jest z natury alterocentryczna. Charakter kobiet wyróżniają 3 cechy: 1. chęć bezinteresownego poświęcenia 2. emocjonalność 3. potrzeba matkowania. Dlatego powinny zająć się sferą prywatną, pracując ewentualnie w zawodach takich jak sekretarka, księgowa, w pracy opiekuńczej, wychowawczej lub biurowej. Do pomocy (jednostronnej) mężczyźnie, który (sic!) jest z natury egoistą: „Egocentryzm mężczyzny dysponuje go do wykonywania czynności zewnątrzdomowych […]” [K. K. Bełch „Katolicka Nauka społeczna”, 2017, s. 203]. Czyli to, że kobiety pracują w tych samych zawodach, co oni i zarabiają niewiele mniej, jest sprzeczne z ich naturą?

No a skoro mężczyźni są egoistami, są z natury bardziej grzeszni. Mają też naturalną skłonność do dyskryminowania słabszych, co wynika z przytoczonej powyżej definicji.

Tezę tę znalazłam również w podręczniku „Katolicka Nauka Społeczna” z 2004 roku, pod red. ks. Tadeusza Borutki, o. Jana Mazura OSPPE i ks. Andrzeja Zwolińskiego (s. 193). Trafiły tam zapewne przepisane z pierwszego polskiego podręcznika do KNS autorstwa Czesława Strzeszewskiego [w wydaniu z 1994 roku na s. 447]. Tyle, że powstał on przed Soborem. Prace nad nim zaczęły się w 1959 roku. Pierwsze wydanie ukazało się w Paryżu w 1964 roku, pod pseudonimem Stanisław Jarocki, gdyż władze PRL zakazały druku w Polsce.

Czy to możliwe, żeby treść zawarta w podręcznikach do KNS był niekompatybilna z posoborowym nauczaniem Kościoła? Brakuje też określenia, co w praktyce jest dyskryminacją, a co nie. Jedno wiadomo na pewno – Kościół zakazuje dyskryminacji kobiet.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail