Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ma 80 lat, biega 7 km dziennie, gra w tenisa. Poznajecie Pana Teofila

PAN TEOFIL
Archiwum prywatne autorki
Udostępnij

80-letni pan Teofil Czekaj poinformował współpasażerów, że od kilkudziesięciu lat gra w tenisa stołowego i właśnie zmierza na 5. Grand Prix Polski Weteranów w tej dyscyplinie.

Kiełbasa, czekolada i mistrz tenisa stołowego

Pociąg relacji Warszawa-Kołobrzeg. Zamyślona, lekko w innym świecie, nagle zostaje z niego wyrwana. Przede mną stoi starszy pan. W ręce trzyma sportową torbę. Rozglądając się próbuje znaleźć swoje miejsce w przedziale. Ostatecznie siada naprzeciwko mnie i zagaduje jednego z pasażerów. Ich rozmowa nie interesuje mnie szczególnie, ale jedno zdanie, które wypowiada starszy pan, zaciekawiło mnie (sama nie wiem, dlaczego akurat to). „Chciałem zjeść sobie na śniadanie dobrą kiełbasę – opowiada mężczyzna. – Ostatecznie na obiad zjadłem kaszankę”.

Później jeszcze dowiaduję się, że uwielbia czekoladę, bo to daje mu energię. O dziadku! – myślę – z takim żywieniem daleko nie ujedziesz… Kilka minut później robi mi się zwyczajnie wstyd. Że też w ogóle mogłam tak pomyśleć! 80-letni pan Teofil Czekaj poinformował współpasażerów, że od kilkudziesięciu lat gra w tenisa stołowego i właśnie zmierza na 5. Grand Prix Polski Weteranów w tej dyscyplinie.

 

W starym ciele młody duch

Pana Teofila nie dało się nie słuchać. Z każdą minutą oczy otwierały mi się coraz szerzej ze zdumienia. Okazało się, że jest wicemistrzem Polski Weteranów w Tenisie Stołowym z 2007 roku, zajął trzecie miejsce w zawodach ogólnopolskich w Węgierskiej Górce. I tak można by wymieniać, bo na swoim koncie ma ponad 100 pucharów i medali. Pan Teofil Czekaj mieszka w Lublinie.

Aktualnie uczy grać dzieci w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Lublinie. Jego uczniowie na swoim koncie mają wiele sukcesów. Ale jak to? On ma 80 lat! To tak można? Okazuje się, że można.

Podobnie jak można biegać po 7 kilometrów kilka razy w tygodniu, co oczywiście robi pan Teofil. „Kiedy ostatnio przychorowałem, odpuściłem ćwiczenia. Pojechałem na zawody i szybko zadyszkę złapałem, taki był efekt nieruszania się – mówi. – Muszę dbać o formę, choć wiadomo, z wiekiem jest to coraz trudniejsze”. Słucham tego i myślę, to jest dopiero siła ducha.

 

Wyobrażasz sobie siebie w wieku 80 lat?

To pytanie długo jeszcze po spotkaniu z panem Teofilem nie dawało mi spokoju. Jaka będę za te kilkadziesiąt lat? Może będę babcią siedzącą w bujanym fotelu, której trudność sprawia dojście do kuchni. A może z kijkami do nordic walking będę pokonywała kolejne kilometry i cieszyła się niezłym zdrowiem… Jedno jest pewne. Wiele zależy od tego, co robię dziś. Jak pracuję na swoją przyszłość. Starszy pan z pociągu, jak przyznał, od zawsze uprawiał jakiś sport. 

Biegał, pływał, jeździł na rowerze. W kategorii seniorów kilkanaście lat wcześniej zajął 15. miejsce w wyścigach kolarskich na 170 kilometrów. Zdumiewające, że o wszystkim opowiadał z niezwykłą fascynacją. Taką charakterystyczną dla ludzi, którym sprawia wielką radość to, co robią. Jak często nam tego brakuje? Ile razy wolimy jęczeć, narzekać, bo tak jest po prostu wygodniej. Od pana Teofila, przez dwie godziny wspólnej jazdy, nie usłyszałam ani jednego negatywnego słowa. Zawstydził mnie tym trochę.

Człowiek, który przeżył wojnę, potrafi tak bardzo doceniać swoje życie. Chyba właśnie w takich kategoriach trzeba na to patrzeć. Jeśli ktoś faktycznie docenia swoje życie, potrafi też o nie dbać. Nie zmuszając się, robi wszystko co może poprawić zdrowie psychiczne i fizyczne. W konsekwencji czerpie z tego dużą satysfakcję.

 

Inspirujące przypadkowe spotkania 

Sposób życia tego 80-letniego seniora na pewno jest dla mnie motywacją do pracy nad sobą. Stał się też inspiracją do napisania tego tekstu. Wierzę, że każde spotkanie jest po coś. Skoro mogłam wysłuchać historii pana Teofila, to nie dlatego, żeby zachować ją dla siebie, ale po to, by przekazać ją dalej. Być może okaże się dla kogoś dodatkowym impulsem do podjęcia konkretnych działań w swoim życiu? Albo chociaż do zaprzestania w pokwękiwaniu, jak to się czegoś bardzo nie chce.

PS Pan Teofil Czekaj podczas 5. Grand Prix Polski Weteranów w Tenisie Stołowym zajął 3. miejsce. W marcu bierze udział w kolejnych rozgrywkach.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail