Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dziadek student. Jak 80-letni notariusz i jego żona pojechali na Erasmusa

MIGUEL CASTILLO
Udostępnij

Jak wyobrażacie sobie typowego studenta na zagranicznym stypendium? 20 lat, beztroskie podejście do życia, co wieczór balanga w akademiku, a po niej – przysypianie na wykładzie prowadzonym w obcym języku?

Erasmus otwiera na świat, rozwija. Bardzo często zmienia się w najwspanialszą przygodę w młodym (choć niekoniecznie – o czym się zaraz przekonacie) życiu. Jeżeli jesteś studentem i zastanawiasz się, czy się odważyć – nie trać czasu! Sama miałam przed wyjazdem kilka obaw. Dziś widzę, że były niepotrzebne.

Spotkałam studentów z Chin, Albanii, Izraela, Turcji, Rumunii, Ukrainy, Węgier i wielu innych zakątków świata. Niektórzy z nich spędzali całe dnie w bibliotekach, inni polowali na tanie bilety albo korzystali z szeroko pojętych rozrywek. Przeważały osoby w wieku 20-25, ale nie brakowało też pojedynczych studentów po czterdziestce, którzy a) zatęsknili za edukacją i wrócili na doktorat, b) zdążyli odchować trójkę dzieci, c) po latach dorabiania w kawiarniach uzbierali w końcu na czesne. Czasem zabawnie było przygotowywać studencki projekt z kimś, kto mógłby być teoretycznie twoim rodzicem. Ale nikogo to specjalnie nie dziwiło. Wręcz wzbudzało podziw.

 

Miguel Castillo. 80-latek na Erasmusie

Niedawno do mediów trafiła historia hiszpańskiego studenta, który podniósł w tym temacie poprzeczkę. 80-letni Miguel Castillo jest emerytowanym notariuszem, ojcem trzech córek i dziadkiem sześciorga wnucząt. Kiedy przeszedł na zasłużony odpoczynek, robił to, co wielu jego rówieśników. Od czasu do czasu opiekował się dziećmi, spacerował, grywał w golfa.

5 lat temu przeszedł jednak atak serca i wszczepiono mu poczwórne bajpasy. To wydarzenie całkowicie zmieniło jego perspektywę. „Dochodziłem do zdrowia i pomyślałem sobie, że chciałbym robić coś poza klasyczną drzemką – wspomina. – Zawsze interesowałem się historią. Całą, ale w szczególności współczesną”.

Pan Castillo zapisał się więc na historię współczesną na uniwersytecie w Walencji. Niedługo później, zachęcony przez jednego z profesorów, złożył podanie o zagraniczne stypendium we Włoszech. Jego wniosek został rozpatrzony przychylnie i tak oto 80-letni Miguel został najstarszym Hiszpanem korzystającym z programu Erasmus.

Co na to jego bliscy? „Będą za mną tęsknić, ale jednocześnie cieszą się, że dziadek ma pragnienie samorozwoju” – mówił przed wyjazdem. Castillo nie wyruszył jednak sam – zabrał ze sobą żonę, emerytowaną pielęgniarkę.

 

Dziadek student: na piżama party nie pójdę

Zapytany, czy zamierza korzystać ze studenckich rozrywek, odpowiedział:

Postaram się, o ile pozwolą mi na to moje ograniczenia, podążać śladami tych, którzy przyszli przede mną. Ale moja żona będzie tam ze mną. Uczęszczanie na piżama party byłoby w naszym wieku trochę dziwne.

Dlaczego zdecydował się na Włochy? Zanim został notariuszem, był profesorem na uniwersytecie w Barcelonie. Wtedy też wyjechał naukowo na dwa miesiące do Rzymu i Bolonii, i nauczył się odrobiny włoskiego. „Wybrałem Weronę, ponieważ byłem tam 42 lata temu na koncercie Marii Callas” – tłumaczy.

 

Pan Castillo: prawo łatwiejsze niż farma

Miguel Castillo urodził się w 1937 roku pod Walencją, w rodzinie farmerów. Jako młody chłopak codziennie dojeżdżał pociągiem do szkoły, miał dobre oceny. Zamierzał zdawać na prawo, ale oblał egzaminy. Przez rok pracował na farmie razem z ojcem, ale zdał sobie sprawę, że to o wiele bardziej wymagające niż nauka. Spakował się i przeprowadził do Barcelony, zdając w końcu na studia. Żeby zarobić na czesne, zawodowo uprawiał piłkę nożną i udzielał korepetycji. Potem zaczął pracę na uczelni i w końcu zdecydował się zostać notariuszem.

Castillo chce być przykładem dla swoich rówieśników. Zachęca ich, by byli aktywni, cały czas się rozwijali i cieszyli życiem.

Ludzi, którzy są w moim wieku, namawiam, żeby nie zostawali w domu i otworzyli się na świat. Możemy wiele dać społeczeństwu i w zamian wiele zyskać.

Źródła: euractiv.com, elpais.com

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail