Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

14-letnia więźniarka Auschwitz. Zobaczcie jej „ożywione” zdjęcia

CZESŁAWA KWOKA, AUSCHWITZ
Zdjęcie pokolorowała Marina Amaral.
Udostępnij

Przerażone oczy, postrzępione włosy, pęknięta warga, spięty agrafkami przyduży pasiak… Zdjęcia 14-letniej Czesławy Kwoki na długo zapadają w pamięć. Niedawno odkryła je brazylijska artystka. I postanowiła „ożywić”.

Jaka była przed wybuchem wojny? Może nosiła długie warkocze i letnie sukienki? Może biegała po łąkach Wólki Złojeckiej, zbierając maki? Lubiła jabłka? A może nie znosiła kożuchów na mleku? Pewnie pomagała mamie i miała wiele marzeń… Dziś po Czesi Kwoce został już tylko portret z Auschwitz.

Ci, którzy widzieli go wcześniej, zapamiętali pewnie jej ciemne oczy – pełne przerażenia, smutku, upokorzenia. Teraz, dzięki Marinie Amaral z Brazylii, która koloryzuje czarno-białe zdjęcia, możemy zajrzeć w nie jeszcze głębiej…

Czesława Kwoka

Urodziła się 15 sierpnia 1928 roku. Była jednym z tzw. Dzieci Zamojszczyzny, przymusowo wysiedlonych w celu założenia nowych osad dla ludności etnicznie niemieckiej. Szacuje się, że podczas akcji wywieziono ok. 110 tys. Polaków, w tym 30 tys. dzieci. Na ich miejsce przybyło co najmniej 10 tys. Niemców i 7 tys. Ukraińców.

Część dzieci została wysłana na zniemczenie do Rzeszy. Inne zmarły w wagonach bydlęcych albo zostały zamordowane zastrzykiem z fenolu. Taki los spotkał właśnie 14-letnią Czesławę Kwokę.

Dziewczyna trafiła do obozu przejściowego w Zamościu, a następnie 13 grudnia 1942 r., razem z mamą Katarzyną, wywieziono ją do Auschwitz-Birkenau. Została uznana za więźnia politycznego, o czym świadczy czerwony trójkąt na pasiaku. Nadano jej numer 26947. Wiadomo, że była katoliczką.

Zaraz po przybyciu do obozu sfotografował ją Wilhelm Brasse. W filmie dokumentalnym „Portrecista” (reż. Ireneusz Dobrowolski) opowiadał:

To zdjęcie tej dziewczyny, więźniarki, szczególnie pamiętam, dlatego że wyglądała tak młodziutko, rozbrajająco, ubrana w tą chustę. Jeszcze dobrze wyglądająca, niewyniszczona. Nieraz wywoływane były poszczególne numery, ale w języku niemieckim, i ta dziewczyna po prostu nie wiedziała o co chodzi. I wtedy esesmanka – to widziałem w kilku przypadkach – po prostu pejczem biła albo biła w twarz.

Uderzona dziewczynka otarła łzy i krew płynącą z wargi, i zbliżyła się do fotografa.

 

 

12 marca 1943 roku w klatkę piersiową wstrzyknięto jej fenol. Jej mama, Katarzyna Kwoka, zginęła 18 lutego 1943.

 

Marina Amaral i jej „ożywione zdjęcia”

Kiedy Marina Amaral, brazylijska artystka, zobaczyła zdjęcie Czesławy Kwoki, nie mogła o nim zapomnieć. „Jeśli spojrzysz na twarz Czesławy, zobaczysz krew. Właśnie została pobita przez strażniczkę, bo nie rozumiała niemieckiego. Zawsze mówię: pamiętajcie, że Holokaust nie zaczął się od masowych mordów, ale do retoryki nienawiści” – napisała na Facebooku.

Koloryzowanie zdjęć jest jej wielką pasją i jednocześnie okazją do pochylania się nad tym, co ważne w życiu. Dzięki niej bliższe stały się twarze m.in. Alberta Einsteina, Rasputina, Marka Twaina, Elvisa Presleya, Anny Frank, Marie Skłodowskiej-Curie, Thomasa Edisona, królowej Elżbiety czy Abrahama Lincolna. „Ożywiła” także zdjęcia wielu ludzi, których imion nigdy nie poznamy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.