Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Jak św. Józef znalazł mi męża: litania, list i 100 procent mnie samej. Świadectwo

MODLITWA, KOBIETA
Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Choć modliłam się za wstawiennictwem św. Józefa codziennie przez ponad dwa lata, to teraz z wdzięcznością wspominam ten czas. Dzięki niemu lepiej przygotowałam się do małżeństwa.

Litania do św. Józefa

Gdy dowiedziałam się, że św. Józef pomaga znaleźć dobrego męża, miałam już po trzydziestce, za sobą kilka krótszych lub dłuższych relacji, a mój poziom frustracji i zniechęcenia w aspekcie relacji damsko-męskich był wysoki.

Na początku przypadkowo spotkany ksiądz opowiedział mi historię, jak to jedna dziewczyna codziennie odmawiała litanię do św. Józefa w intencji dobrego męża. Była w tym wytrwała, w żadnej sytuacji nie odpuszczała. Efekt podobno był taki, że spotkała na swej drodze mężczyznę, z którym weszła w związek małżeński, a teraz jest bardzo szczęśliwa.

Pomyślałam, że też mogę spróbować. I tak zaczęłam codziennie odmawiać litanię do św. Józefa, prosząc go, aby pomógł mi spotkać chłopaka, z którym będę mogła stworzyć dobre małżeństwo oparte na Bogu.

 

List do św. Józefa

Po kilku miesiącach odmawiania litanii inna przypadkowa osoba powiedziała mi o zwyczaju pisania listów do św. Józefa i zostawiania ich pod jego figurą lub przy jego obrazie. Przyznam, że na początku wydało mi się to dziwne i nie zamierzałam czegoś takiego robić. Ale wtedy usłyszałam pytanie – co jesteś w stanie zrobić, aby spełnić swoje marzenie o małżeństwie?

Zdecydowałam się, usiadłam i napisałam list. Pisałam go z serca, tak jak do zwykłej osoby. Opisałam w nim jakiego chłopaka szukam. Byłam dość konkretna, ale też bez przesady. Napisałam m.in., że chcę z nim zbudować małżeństwo oparte na Bogu, potrzebuję, żeby był zaradny, umiał zatroszczyć się o rodzinę, żebyśmy dzielili podobne pasje. List wsadziłam do koperty, zaadresowałam i wraz z koleżanką wybrałam się na poszukiwanie figury lub obrazu św. Józefa.

Co prawda, blisko mojego domu była kaplica św. Józefa oo. Karmelitów, ale wstydziłam się tam pójść z moim listem. Wyruszyłyśmy na miasto i pech chciał, że w żadnym kościele nie mogłyśmy incognito dostać się do figury lub obrazu. Albo kościół był zamknięty, albo tłum ludzi. Zrezygnowane udałyśmy się do kaplicy oo. Karmelitów.

Teraz z perspektywy czasu widzę, że było to błogosławieństwo. Oczywiście, jak weszłam do tej kaplicy, to akurat był w niej jeden z zakonników. Zawstydzona i speszona, przekazałam mu mój list, a on zaczął ze mną rozmawiać. To spotkanie przerodziło się później w przyjaźń i było pierwszym darem od św. Józefa.

 

„Przypadkowe” spotkanie

Czas mijał, dalej modliłam się litanią. Dodatkowo po ludzku starałam się zrobić moje 100 procent. Wychodziłam w różne miejsca, aby poznawać ludzi. Poszłam na terapię, aby uporządkować swoje wnętrze. Działałam we wspólnocie, aby dawać siebie też innym.

W końcu po półtora roku od napisania listu oraz po ponad dwóch latach odmawiania litanii spotkałam mojego męża – Pawła. Skąd mam pewność, że to św. Józef nas połączył?

Spotkaliśmy się w klubie na imprezie, choć normalnie żadne z nas nie przepada za takimi miejscami. Można powiedzieć, że trafiliśmy tam przez przypadek. Paweł był ubrany w koszulkę z trupimi czaszkami, co nie było zbyt zachęcające dla dziewczyny ze wspólnoty. Ze względu na nasze pasje i zawody, nasze drogi niespecjalnie miały jak się skrzyżować w inny sposób.

Paweł zaprosił mnie na randkę, a ja się zgodziłam bez większych nadziei. Kiedyś postanowiłam, że nie będę od razu skreślać chłopaków i każdemu dam szansę.

 

Opowiadać o wstawiennictwie św. Józefa

Ta randka była intrygująca. Z każdą kolejną odkrywaliśmy, że mimo różnic bardzo dużo nas łączy. Mamy podobne patrzenie na wiele spraw, podobne cele i marzenia. Mimo że różniliśmy się sposobem przeżywania duchowości, to łączyły nas wspólne wartości.

Dopiero po kilku miesiącach znajomości przekonałam się, że Paweł oddał swoje życie Jezusowi. Teraz po prawie trzech latach mogę powiedzieć, że jest on dla mnie autorytetem w sprawach wiary i imponuje mi głębokość jego relacji z Bogiem.

Po ośmiu miesiącach znajomości zaręczyliśmy się, po czternastu wzięliśmy ślub. Małżeństwem jesteśmy od ponad półtora roku. Nadal jesteśmy zadziwieni, że udało nam się spotkać. Oboje byliśmy zdecydowani na założenie rodziny, ale wiemy, że bez wstawiennictwa św. Józefa nie udało by nam się spotkać i stworzyć tak bardzo satysfakcjonującej relacji.

Oczywiście, w naszym życiu są lepsze i gorsze momenty, ale dzięki wspólnej małżeńskiej modlitwie oraz rozmowom udało nam się przejść już różne trudne chwile.

W liście do św. Józefa napisałam, że będę opowiadać o jego wstawiennictwie. Św. Józef to naprawdę ekspert od kojarzenia małżeństw. Choć modliłam się za jego wstawiennictwem ponad dwa lata, to teraz z wdzięcznością wspominam ten czas. Dzięki niemu lepiej przygotowałam się do małżeństwa.

Świadectwo publikujemy anonimowo. Imię i nazwisko autorki znane są redakcji.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail