Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Troje niezwykłych dzieci René Goscinnego, o których nigdy nie słyszałeś!

Udostępnij

Asterix, Lucky Luke i Mikołajek. Tych postaci stworzonych przez René Goscinnego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ale mało kto wie, że tych trzech bohaterów ma troje, nie mniej oryginalnego, „rodzeństwa”!  Jeszcze mniej znane są polskie korzenie Goscinnego…

Goscinny – ojciec bohaterów

Komiksy o dzielnym Galu Asterixie i szybszym od cienia kowboju Lucky Luke’u oraz szkolne opowieści Mikołajka zna chyba cały świat. Ale czy czytelnicy znają historię ich autora? René Goscinny urodził się w Paryżu w 1926 roku w rodzinie polsko-ukraińskich imigrantów pochodzenia żydowskiego: Stanisława Gościnnego i Anny Bereśniak-Gościnnej.

René Gościnny od młodości lubił rysować. Fascynowały go komiksy o Supermanie i Tarzanie, ale największym uznaniem darzył francuskich rysowników. Potrafił przerysować dla siebie cały komiks. Z roku na rok rysował coraz więcej – nawet karykatury Mussoliniego i Hitlera. Jednak jego największym marzeniem jest praca u Walta Disneya. Tuż po wojnie jedzie do Nowego Jorku mając nadzieję, że tam spotka sławnego rysownika.

Niestety, zamiast spełniania marzeń staje oko w oko z biedą. Przez półtora roku próbuje znaleźć pracę. Wreszcie znów zaczyna żyć z rysowania. Tworzy książki dla dzieci. Dzięki zbiegowi okoliczności poznaje Morrisa, autora rysunków do Lucky Luke’a. To dzięki tej przyjaźni odkrywa, że od jego kreski cenniejsza jest umiejętność posługiwania się słowem.  

 

Samozwańczy korsarz 

Zanim Lucky Luke zaczął mówić słowami Goscinnego, po bezkresnych morzach już pływał Janko Pistolet. Jak to się stało, że młody tawerniany parobek na czele zbieraniny prostych czeladników, przemierzał ocean jako korsarz króla Francji? Bo nie bał się realizować swoich marzeń!

Janko Pistolet to komiks o zwykłych – cudowanie naiwnych ludziach, którzy nie wiedzą, że pewnych rzeczy się nie da zrobić i właśnie dlatego… udaje się im je wykonać. Jest to opowieść w jakimś stopniu autobiograficzna. Potwierdza to obecność na pokładzie Małegorenia – zwykłego marynarza, który do złudzenia przypomina Goscinnego.

Pięć komiksowych przygód Janko Pistoleta, zebranych w jeden tom, ukazało się po polsku w 2008 roku.

 

Pogodny Indianin 

W tym samym czasie, w którym na świat przyszedł Asterix, narodził się też Umpa-pa Czerwonoskóry. Tłem jego zabawnych przygód, opowiedzianych na kartach pięciu komiksów, jest przybycie francuskich kolonizatorów do Ameryki Północnej.

Spotkanie dwóch światów, które reprezentują Umpa-pa i Hubert de la Purée de Cartofelle początkowo nie jest łatwe. Z czasem jednak obaj młodzieńcy zaprzyjaźniają się i wspólnie stawiają czoła niebezpiecznym przygodom.

Wszystkie pięć komiksów o Umpa-pie w Polsce zostało wydanych w postaci jednego zbiorczego tomu, w 2007 roku.

 

Nieustępliwy Wezyr

W latach, w których Goscinny pracował nad Mikołajkiem, jakby przy okazji na świat przyszedł najbardziej nikczemny z synów rysownika. Wezyr Iznogoud swoje imię zawdzięcza połączeniu angielskich słów: is no good. Rzeczywiście postać ta do dobrych nie należy.

Wezyr Iznogoud ma jeden cel, „chce być Kalifem w miejsce Kalifa”. To zdanie powtarza na każdym kroku i na każdym kroku knuje co zrobić, by usunąć władcę, któremu służy. Niestety, jego komicznie nieporadne zamiary wiecznie kończą się niepowodzeniem.

W Polsce w latach 2000-2002 ukazało się znikoma część komiksowych historii Wezyra. Przygody doczekały się też ekranizacji. Najpierw jako seria filmów animowanych (po polsku pod nazwą Wezyr Nic-po-nim), później w postaci filmu pełnometrażowego.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.