Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Tlen się kończył, więc pilot przyspieszył i wyprzedził śmierć dziecka

KOKPIT SAMOLOTU
Caleb Woods/Unsplash | CC0
Udostępnij

Amina miała 10 dni, ważyła 1,6 kg i wymagała natychmiastowej operacji serca. Samolot opóźniał się, a w butlach zaczynało brakować tlenu…

Młodzi rodzice lecieli z Tunezji do Mediolanu, ale celem ich podróży nie były wakacje, lecz uratowanie życia dziecka. W mediolańskiej poliklinice pracują podobno najlepsi kardiochirurdzy dziecięcy na świecie. Na pokładzie razem z rodziną znajdował się też ordynator polikliniki – Alessandro Frigiola.

Malutka Amina oddychała wyłącznie dzięki podłączeniu do butli tlenowej. Nikt nie spodziewał się jednak, że z powodu awarii nastąpi sześciogodzinne opóźnienie odlotu. Ku przerażeniu rodziców w butli zaczynało brakować tlenu.

Na szczęście udało się zorganizować dwie dodatkowe butle. W tym momencie tlenu miało wystarczyć na 90 minut. Problem polegał jednak na tym, że lot powinien trwać 100 minut. Czy można przyspieszyć samolot? Lekarz postanowił poprosić o to pilota, a ten odpowiedział twierdząco. W tym wyścigu stawką było uratowanie życia dziecka.

 

Nikt nie protestował

Okazało się jednak, że temperatura ciała dziewczynki zaczyna niebezpiecznie spadać, a koc nie wystarcza już do jej ogrzania. W pewnym momencie groziło to zatrzymaniem się akcji serca. Obsługa lotu zdecydowała się podwyższyć temperaturę na pokładzie do maksimum, a nikt z pasażerów się nie sprzeciwił. „Wszyscy nas wsparli” – podkreśla Alessandro Frigiola.

Lot trwał 85 minut. Udało się uratować Aminę, na którą na lotnisku czekało już pogotowie gotowe od razu zabrać ją do szpitala. Następnego dnia lekarze przeprowadzili udaną operację. Obecnie wszystko wydaje się być w porządku, a rodzice wraz z córeczką wrócili już do domu. Tym razem obyło się bez przerażającego odliczania minut. Lekarz, który dzielił z całą trójką te dramatyczne chwile, w kolejnych latach będzie monitorował stan serca dziecka. „Chciałbym być na bieżąco informowany o jej rozwoju” – mówi Frigiola.

Całą sytuację opisał włoski dziennik „Corriere della Sera”. Do rodziców spływają słowa wsparcia i zapewnienia o modlitwie z całego świata.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.