Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

My, ludzie-barometry. Jak przetrwać zmiany?

JOLA SZYMAŃSKA
fot. Anna Nycz
Udostępnij

Lubicie zmiany? Ja reaguję na nie ostrą alergią. Dlatego dzisiaj przepis na małe, domowe odczulanie.

Smog maleje, śnieg topnieje, składanie PIT-ów coraz bliżej… słowem, idzie wiosna. A tuż za nią wiosenne przesilenie.

Każdy ma na nie swój sposób. Jedni wyciągają rowery, drudzy myją okna, jeszcze inni planują, gdzie i jak spędzić Triduum Paschalne (ścisk u dominikanów z wyborną liturgią czy święty spokój w parafii na osiedlu?).

Ja zastanawiam się, jak przetrwać i nie zwariować.

 

Morfina i złota brama

Jestem „człowiekiem-barometrem”. Po raz pierwszy usłyszałam o tym w szpitalu. Leżałam na sali z kilkoma dziewczynami, wszystkie byłyśmy świeżo zoperowane. Pielęgniarka ostrzegała, że na każdą najmniejszą zmianę pogody będziemy mocno reagować. I tak się działo.

W szpitalu ratowała nas morfina i chwilowy chociaż brak zmian. A w życiu? Cały czas czuję się jak barometr. Wiatr, ciśnienie, nowe pory roku i nowe życiowe role, śluby, prace, pytania, na które nie byłam gotowa, wątpliwości, których jeszcze niedawno nie miałam… Do niedawna wydawało mi się, że to mija. Że każdy dorasta do momentu, w którym zmiany nie bolą. Że istnieje jakiś uroczysty pułap dorosłości, złota brama, za którą człowiek czuje się już pewnie. Ale to tylko głupie wrażenie.

Dlatego spisałam dziś mój mały, banalny, ale własny przepis na przetrwanie zmian. Przydatny szczególnie tym, którzy ciężko je znoszą.

 

Brak decyzji to też decyzja

Zmiany mogą wynikać z okoliczności od nas niezależnych albo z naszych własnych decyzji. W tym drugim przypadku myślenie o zmianie warto zacząć od tego, że jeżeli się na nią nie zdecydujemy, zdecydujemy się na jej brak.

Brak decyzji o przeprowadzce to decyzja o pozostaniu tu, gdzie jestem. Brak decyzji o wyjściu do kina to decyzja o rezygnacji z kina i prawdopodobnie o pozostaniu w czterech ścianach. Bez coli i popcornu. Brak decyzji o szukaniu nowej pracy to decyzja o pozostaniu w starej pracy i o rezygnacji z poszukiwań.

Brak decyzji to nie brak zmiany. Powtarzam to sobie, kiedy nie mam na nią najmniejszej ochoty. Trochę pomaga.

 

Zmiany nie są ostateczne

Każda zmiana zapowiada następną i większość z nich nie jest ostateczna. To oczywiste, jeśli mówimy o porach roku, ale kiedy chodzi o pracę, studia, znajomych albo mieszkanie, wątpliwości rosną. Wiem to najlepiej, bo sama przeciągam wszelkie zmiany jak się tylko da i do samego końca mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Mimo że wiele razy przekonałam się, że samo nic się nie ułoży. Co najwyżej, poczeka i wybuchnie później, z podwójną siłą.

A przecież nawet najgorsze wiosenne przesilenie w końcu minie. Tak samo jak poczucie beznadziei i braku sensu, przygnębienie, chwilowa dezorganizacja… To tylko etapy. Czasem nieznośnie się wydłużają, ale jeżeli nie dam sobie na nie czasu, zamiotę je tylko pod dywan. Może dlatego trzeba przeżyć je od A do Z, bez natychmiastowego uzdrowienia.

Ale to nie znaczy, że ze zmianami muszę się spieszyć. Nic nie stracę przez oswajanie się z nową możliwością. Chcę żyć, czyli zmieniać siebie i swoje życie, spokojnie. I to jest jak najbardziej ok.

 

Dobry proces

Na koniec zdanie, które świeci po oczach z każdej pseudopsychologicznej ulotki: Zmiana to proces. Czasem długi, czasem żmudny, ale zawsze zmierzający w jakimś kierunku. Chociaż jestem zmęczona kolejnymi nowościami, muszę się z nimi trochę pogodzić. Przestać myśleć o nich jak o zagrożeniu. Przestać łudzić się, że jeśli schowam się w szafie, to jakimś cudem mnie ominą.

Życie w szafie nie jest zbyt fajne.

Tego zamierzam się trzymać, wdrażając się w tegoroczną wiosnę 🙂

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail