Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Módl się, pracuj i … ćwicz na siłowni

TRENING
Pexels | CC0
Udostępnij

Aby odnaleźć życiowy bilans, bardzo potrzebny jest codzienny rachunek sumienia. To on pomaga nam każdą kolejną godzinę, każdy kolejny dzień czynić coraz lepszym i bardziej wypełnionym miłością.

W odległych czasach średniowiecza benedyktyńskie „ora et labora” stanowiło podstawową miarę codziennego życia. Mnisi trafnie ocenili, że modlitwa i praca to dwa ważne filary, na których opiera się droga do nieba. Całe dnie spędzali w kaplicy lub na polu, gdzie ciężko pracując zapewniali sobie plony niezbędne do funkcjonowania. W tej pozornie archaicznej zasadzie kryje się pewien istotny fakt, który może mieć znaczenie i dla współczesnego człowieka. Pozornie przecież dzisiaj tak samo się pracuje.

 

Życie online

Coraz częściej jednak pracę przeciętnej osoby stanowi kilkugodzinne siedzenie za biurkiem, z wzrokiem wlepionym w monitor i męczenie się z milionem spraw za pomocą łączy telefonicznych i internetowych. Wprost proporcjonalnie obserwuje się zwiększenie częstotliwości problemów nie tylko fizycznych (choćby otyłość czy pogorszenie zdolności ruchowej), ale przede wszystkim psychicznych. Krótko mówiąc, biurkowym ludziom coraz mniej się chce, coraz łatwiej popadamy w stany depresyjne i walczymy z wszechobecnym zmęczeniem.

Ogarniająca na każdym kroku elektronika odciska niesamowicie mocne piętno. Smartfony ze wszystkimi serwowanymi przez nie udogodnieniami stały się bliższe człowiekowi od niego samego. Z telefonem zasypiamy i z telefonem się budzimy. Żyjemy w nieustającym kontakcie z całym światem. Wszystko wiemy w zasadzie w ciągu kilkunastu minut od wydarzenia. Możemy rozmawiać z dowolną osobą o dowolnym czasie z dowolnego miejsca na globie. Śledzimy życie innych ludzi tak hojnie udostępniane na społecznościowych mediach.

W takiej atmosferze proste staje się zgubienie samego siebie. Bo nawet jeśli znajdujemy ostatecznie w ciągu wypełnionego pracą, zadaniami i planami dnia czas, który chcemy poświęcić tylko i wyłącznie dla nas to najczęściej materializuje się to w postaci dobrego filmu, ciekawej lektury, ulubionego serialu. Oczywiście, na takie rzeczy również warto znaleźć chwilę. Tak samo też nie można zrzucać całej odpowiedzialności na wytworzone wokół nas otoczenie. Ostatecznie, jesteśmy istotami odpowiedzialnymi za swoje decyzje i czyny oraz możemy je kształtować według własnej woli. Relacja z samym sobą jest chyba de facto najistotniejszą relacją w naszym życiu i to właśnie z niej czerpią dwie inne – relacja z Bogiem i relacja z drugim człowiekiem.

 

W zdrowym ciele zdrowy duch

Aby skutecznie zadbać o samego siebie i właściwy stosunek do własnego ego, potrzeba podjęcia konkretnych działań, które śmiało można nazwać ćwiczeniami. Cały społeczny system związany z internetem i technologią w życiu może być wspaniałym dobrodziejstwem, z którego warto i należy wręcz korzystać, ale działa jak pyszne i kaloryczne jedzenie. Może dostarczyć wiele przyjemności z jedzenia, ale jeśli przesadzimy i nie pobiegamy, by te kalorie spalić, to na dłuższą metę przyniesie nam szkodę.

Pod kątem fizycznym na szczęście coraz powszechniejsze staje się promowanie zdrowego stylu życiu – odpowiedniej diety i konkretnej dawki ruchu. Sport to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, które koniecznie warto zastosować w swoim życiu. Tym bardziej, jeśli standardowym naszym ruchem każdego dnia jest gimnastyka palców na klawiaturze laptopa lub telefonu wzmożona dodatkowym wysiłkiem konieczności zmieniania pozycji na fotelu przed biurkiem. „W zdrowym ciele zdrowy duch” to mądrość, która autentycznie sprawdza się w codziennym życiu, o czym na pewno zaświadczyłby ponownie Jan Kochanowski pisząc kolejną fraszkę. Może byłaby to fraszka „Na Facebooka”?

 

Internetowy detoks

Obok ćwiczeń na siłowni (fitnessu, biegania tudzież innych sportów) warto również ćwiczyć swojego ducha, który potrzebuje swojej siłowni. Tradycja katolicka i pisma wielu świętych będą ową „duchową siłownię” obrazować najczęściej jako kuźnię, gdzie próbuje się złoto i wykuwa trwałe przedmioty. Wykuwanie ducha przebiega w atmosferze ścisłej ciszy, bo tylko wtedy kowal, a właściwie Kowal może wykorzystać cały potencjał poddawanego obróbce metalu.

Czy jednak my, ludzie XXI wieku, potrafimy jeszcze zachować milczenie? Czy nie wydaje się ono kolejnym zabytkiem przeszłości, jak wspomniane wcześniej „ora et labora”? A jednak, jeśli nie znajdziemy czasu na ciszę i aby milczeć, to nie znajdziemy również samych siebie i nie dotrzemy do prawdziwych głębin naszego serca. Propozycją na to niech będzie zatem odstawienie od siebie telefonu rano, wieczorem i na przystanku. Świat naprawdę się nie zawali, a my zyskamy czas, który będzie całkowicie nasz do swobodnego zagospodarowania. Bezcenna możliwość.

 

Rachunek sumienia – nasz work-life balance

Aby te ćwiczenia fizyczne i duchowe mogły działać, potrzeba jeszcze jednego elementu. Doświadczony instruktor z pewnością przestrzeże młodych i pełnych zapału kulturystów przed porywaniem się na ciężary przekraczające ich możliwości. Tak samo jednak też zachęci, aby bez zbędnej zwłoki piąć się w górę i zwiększać ten ciężar.

Podobnie wypada to z ćwiczeniami duchowymi. Znalezienie odpowiedniego balansu i codziennych wyzwań, nad którymi trzeba pracować oraz nieustanne kontrolowanie i podsumowywanie tych prac to niezbędna część całego procesu. W chrześcijańskim wymiarze jest to na pewno codzienny rachunek sumienia, który ma pomagać każdą kolejną godzinę, każdy kolejny dzień czynić coraz lepszym i bardziej wypełnionym miłością, a to jest przecież ostatecznym celem każdego z nas.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail